Santiago Ponzinibbio to bez wątpienia wielki talent wagi półśredniej UFC. Niestety ten zawodnik w 2019 roku oraz 2020 roku ani razu nie wystąpił w oktagonie. Argentyńczyk z pewnością marnuje swój talent, jednak brak pojedynków nie wynikał z jego błędów czy negocjowania kontraktu.

Ponzinibbio po raz ostatni walczył w listopadzie 2018 roku, kiedy to pokonał Neila Magny’ego przez nokaut w Buenos Aires. Od tamtej pory zmagał się z poważną infekcją, która w znacznym stopniu wpłynęła na jego karierę.

Miałem wiele problemów ze zdrowiem — mówi Santiago dla MMA Junkie. – Najpierw zaczęło się od infekcji krwi, potem znaleźli aż dwie bakterie, które spowodowały zakażenie. Najgorszy był obrzęk całego ciała, najbardziej ucierpiało moje kolano. Rozpoczęto leczenie, a ja byłem podłączony do masy kroplówek i innych rzeczy.

To było tragiczne przeżycie. Nie mogłem chodzić. Raz nie wziąłem środka przeciwzapalnego, więc w ogóle nie wyszedłem z pokoju. Nie zanosiło się na poprawę, po innych badaniach lekarze powiedzieli mi, że zakażenie jest w jednej z kości, co zwiastuje ogromne niebezpieczeństwo. W pewnym momencie twierdzili, że nie wrócę już do sportu.

Argentyńczyk miał wrócić podczas UFC 245 i stanąć naprzeciw Robbiego Lawlera, jednak ”Gente Boa” musiał ponownie zmierzyć się z gronkowcem.

Teraz wszystko wróciło do normy. Potrzebuję wielu treningów, muszę odbudować formę. Taki był właśnie powód mojej nieobecności. Cały ten czas był cholernie ciężki, jedynie mogłem przyglądać się swojej dywizji.

Zdradzę wam, że przed całą infekcją organizacja zapewniła mi mistrzowską szansę — powiedzieli mi, że jeżeli wygram następną walkę, to będę miał walkę o pas. Bardzo ciężko pracowałem, aby to marzenie się spełniło. Niestety, zamiast tego musiałem walczyć o życie w szpitalu.

Przypomnijmy, że w kwietniu Ponzinibbio proponował pojedynek z Tyronem Woodleyem mimo tego, iż był kompletnie nieprzygotowany. Teraz czeka na potencjalnego rywala, ale chce dobrze przygotować się do kolejnego występu — z pewnością z pełnym obozem treningowym.

8 KOMENTARZE

  1. Lubie Ponzinibbio, fajny ma styl walki gościu i mam nadzieje że jeszcze powróci do walk, ale myśle że o title-shocie na razie nie ma co myślec

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.