Bardzo spokojnie obydwoje weszli do pojedynku. Przez pierwsze półtorej minuty zawodnicy wymienili raptem kilka pojedynczych ciosów. Dopiero w połowie rundy Amerykanin ruszył do przodu i w tej szarży jednym z ciosów zahaczył o szczękę legendarnego Shoguna, którego zapędził pod siatkę i tak dokończył dzieła zniszczenia!

44 KOMENTARZE

  1. A kurwa szkoda strzępić ryja. Pierdole takie UFC, oglądać Shoguna jak mu jakieś lapsy napierdalają sęków :/

  2. Czas kończyć karierę Shogun. Moja kariera z UFC zaczęła się od pamiętnej walki Hendo z Shogunem z 2011r, wtedy jeszcze na orange sport leciało.

  3. Janek niech zaluje ze nie wzial jednak walki dzisiaj… I juz wiem dlaczego tak bardzo chcial z nim zawalczyc kiedys- latwa kasa:fly:ja Smitha mam na oku odkad dojebal mojego Lombarda:wink:

  4. Sensacyjnie?

    Typ spoza rankingu, wpadający na zastępstwo na pewno nie robi żadnej sensacji. :no no:

  5. A kurwa szkoda strzępić ryja. Pierdole takie UFC, oglądać Shoguna jak mu jakieś lapsy napierdalają sęków :/

    nigdy nie rozumiem takiego podejścia przecież to jest normalne że starsi dostają kiedyś w pizdę.

  6. Ja się boję, że DC nie będzie widział problemu w przegranej Brazylijczyka i i tak zaprosi Do do walki o pas :jarolaugh:

  7. Typ spoza rankingu, wpadający na zastępstwo na pewno nie robi żadnej sensacji. :no no:

    przecież on był faworytem. żadna sensacja. sam na niego stawiałem.

  8. Mlody Bińkowski kurwa rozpędzony w sztosie kaosami na emerytach… Przecież on przegrał z Santosem. Gustafsson go niszczy w pół rundy a UFC klepie taki syf matchmakingowy, że opada kopara.

  9. Typ spoza rankingu, wpadający na zastępstwo na pewno nie robi żadnej sensacji. :no no:

    Ten typ spoza rankingu z dzisiejszą walką ma bilans 5-1 i wszystkie te 5 zwycięstw zdobył przez nokaut, natomiast Shogun ciułał punkty w tym rankingu, jak Polska w rankingu Fifa.  Bilans z ostatnich 6 walk, bodajże 3-3, a zwycięstwa to wymęczone splity i decyzje nad leszczami. To dlatego Błachowicz tak go pragnął- bo nazwisko wciąż większe niż aktualny poziom. Niestety, kto inny wybił się z grzbietu tego umęczonego konia. Ale, że DC się po niego zgłaszał, to już jednak wstyd.

  10. No z tą sensacją to lekka przesada. Niespodzianka by była gdyby Shogun wytrwał do końca i wygrał.

  11. Przykro się to ogląda, kolejna legenda na której się człowiek wychował … a tu taki gwałt kurwa :razz:łacz:

    No czego oni kurwa to tak niszczą? Nie moża se było odejść w jakiejś tam większej lub mniejsze chwale żeby ludzie Cie wspominali? Nie trzeba robic come backi, się skurwić do końca za parę dolców …. spierdolić doszczętnie kariere … aj kurwa … brak słów :razz:łacz:

    No po chuj tu wracać? Co on myślał? Że TS'a dostanie?

  12. nigdy nie rozumiem takiego podejścia przecież to jest normalne że starsi dostają kiedyś w pizdę.

    No ale szkoda, poza tym Shogun nie jest jakiś stary, ma 36 lat. Janek ma 35, Latifi 34, OSP też 35. Powinien spierdalać z UFC i jeszcze na jakimś soku ponapierdalać w jakimś Bellatorze czy RIZIN.

  13. No ale szkoda, poza tym Shogun nie jest jakiś stary, ma 36 lat. Janek ma 35, Latifi 34, OSP też 35. Powinien spierdalać z UFC i jeszcze na jakimś soku ponapierdalać w jakimś Bellatorze czy RIZIN.

    36 lat, a zawodowo ile już walczy?

  14. 36 lat, a zawodowo ile już walczy?

    No 16cie. A taki Hunt czy Overeem podobnie. Może chlopaki mistrzami już nie będą ale chyba lepiej się zestarzeli niż Mauricio. :arielcry:

  15. Żadna sensacja. Szogun przez ostatnie lata miał więcej kontuzji niż walk. Coś tak czułem, że tak to się skończy. Szkoda trochę, że Janek nie wykorzystał okazji

  16. W sportach walki nie liczy się wiek tylko przebieg. Bernard Hopkins walczył tak dlugo bo najlepsze lata życia przesiedzial w pierdlu. Shogun juz jako ok dwudziestolatek walczyl na najwyższym poziomie

  17. No ale szkoda, poza tym Shogun nie jest jakiś stary, ma 36 lat. Janek ma 35, Latifi 34, OSP też 35. Powinien spierdalać z UFC i jeszcze na jakimś soku ponapierdalać w jakimś Bellatorze czy RIZIN.

    Mi go najbardziej szkoda było jak przeczytałem news o tym, że go gdzieś tam w Brazylii obrabowali na drodze. Wszystko mu zabrali i biedak musiał iść w samych gaciach sporo kilometrów w nocy do posterunku policji.

    Shogun w UFC od lat nie zachwyca, ogólnie jego legenda mocno przygasła po przejściu z Pride.

    Do walki z Bąsem było dobrze. Potem jeszcze legendarna walka z Hendo. Co by nie mówić ten pass UFC zdobył i znokautował Machide w prime. Porozwalane kolana mu zawsze bardzo dokuczały.

  18. Zawsze przy takich rezultatach, człowiekowi się smutno robi jak widzi zmianę warty. Shogun taki kocur kiedyś był, a teraz przy pierwszym lepszym gongu idzie spać 🙁

  19. Bardzo ciężko się na to patrzyło, ale chyba każdy brał to pod uwagę po tym co Shogun w ostatnich walkach pokazywał. Niestety, takie jest życie. Koniec zawodników mma tak własnie wygląda (nie wiem też co Maurycy i jego sztab mieli w głowach akceptując wczesniej walkę z Volkanem). No i styl w jakim oberwał … to jeszcze bardziej dobija, wyłapał kilka czystych ciosów, ale dalej szedł w przód machając cepami, szkoda gadać. To jest smutne jak legenda danego sportu kończy kariere, ale znacznie smutniejsze jest obserwowanie jak została cieniem samego siebie. Z dwojga złego chyba każdy woli tą pierwszą opcje.

  20. A jeszcze tak całkiem niedawno był mistrzem UFC oraz dał najlepszą walke 2011 roku. Czasy się zmieniają

    Mordo przecież to było 7 lat temu :D. No chyba, że to refleksja nad ulotnością chwili i tym jak czas i życie szybko przemijają :D.

  21. Trudno oceniać formę jednego i drugiego bo nic się nie działo oprócz wpierdolu, patrząc na to Shogun powinien przejść na emeryturę, bo aż przykro patrzeć, jak zbiera wpierdol.

  22. Mordo przecież to było 7 lat temu :D. No chyba, że to refleksja nad ulotnością chwili i tym jak czas i życie szybko przemijają :D.

    Raczej refleksja 😀

  23. Jak już przy refleksjach jesteśmy, to warto na przykładzie Shougna i jego kolegi Wanderleia popatrzeć jak mma poszło do przodu. Shogun te parę lat temu był mistrzem, ale już nieudana obrona z Jonesem to był jeden z większych wpierdoli i deklasacji, jakie w tym sporcie widziałem. Aż żal było patrzeć jak mistrz jest niemiłosiernie obijany przez młokosa, to po ryju, to kolanem w bebechy, aż w końcu pada i odklepuje ciosy.

    Pojawiły się Jonesy, Wonderboye, counter strikerzy z najwyżeszej półki, zapaśnicy z brudnym boksem i klinczem i skończyły się czasy beztroskiego cepowania, do jakich brazylijscy koledzy nas przyzwyczaili. Swoją drogą, to ich obicie wynika z przebiegu, ilości walk, ale też z tych ich legendarnych treningów, gdzie się cepowali bez opamiętania, że tylko łup łup było słychać, to i teraz idą spać od plaskacza.

    Tak czy inaczej, w żadnym sporcie pożegnalne występy legend nie wyglądają tak smutno i brutalnie jak w mma.

  24. Shogun wymęczył splita z Andersonem, który wypunktował Glovera obecnie, jeszcze trzeciego w rankingu :no no: Pojebana dywizja, a przede wszystkim słabiutka, w której już nic nie powinno dziwić. TAKŻE JANEK PO PAS!

  25. Trochę koksu i wierzę, że Szogun pokaże jeszcze parę ciekawych momentów.. . Bardzo bym sobie i wam tego życzył, gościa ciężko nie lubić i nie szanować. My też się starzejemy to wspominamy z żalem "kiedyś to bylo"…:sad:

  26. Trochę koksu i wierzę, że Szogun pokaże jeszcze parę ciekawych momentów.. . Bardzo bym sobie i wam tego życzył, gościa ciężko nie lubić i nie szanować. My też się starzejemy to wspominamy z żalem "kiedyś to bylo"…:sad:

    w RIZIN!

  27. Jak już przy refleksjach jesteśmy, to warto na przykładzie Shougna i jego kolegi Wanderleia popatrzeć jak mma poszło do przodu. Shogun te parę lat temu był mistrzem, ale już nieudana obrona z Jonesem to był jeden z większych wpierdoli i deklasacji, jakie w tym sporcie widziałem. Aż żal było patrzeć jak mistrz jest niemiłosiernie obijany przez młokosa, to po ryju, to kolanem w bebechy, aż w końcu pada i odklepuje ciosy.

    Pojawiły się Jonesy, Wonderboye, counter strikerzy z najwyżeszej półki, zapaśnicy z brudnym boksem i klinczem i skończyły się czasy beztroskiego cepowania, do jakich brazylijscy koledzy nas przyzwyczaili. Swoją drogą, to ich obicie wynika z przebiegu, ilości walk, ale też z tych ich legendarnych treningów, gdzie się cepowali bez opamiętania, że tylko łup łup było słychać, to i teraz idą spać od plaskacza.

    Tak czy inaczej, w żadnym sporcie pożegnalne występy legend nie wyglądają tak smutno i brutalnie jak w mma.

    W małym ringu nie ma miejsca na spierdalanie non stop i te Jonesy i Wonderboye by wyłapały coś pewno

  28. W małym ringu nie ma miejsca na spierdalanie non stop i te Jonesy i Wonderboye by wyłapały coś pewno

    To nie chodzi o spierdalanie, tylko o to, że już nie te czasy, żeby lecieć z cepami do przodu i mistrzostwo zdobywać. Wonderboye by skontrowały i by poszli spać. Oczywiście wonderboye odpowiednich kategorii wagowych, choć sam Wonderboy dzisiaj też by ich ogarnął, jakby im się zachciało w stójce walczyć.

  29. To nie chodzi o spierdalanie, tylko o to, że już nie te czasy, żeby lecieć z cepami do przodu i mistrzostwo zdobywać. Wonderboye by skontrowały i by poszli spać. Oczywiście wonderboye odpowiednich kategorii wagowych, choć sam Wonderboy dzisiaj też by ich ogarnął, jakby im się zachciało w stójce walczyć.

    Klatka ma inną specyfikacje, w ich czasach to ten ich styl był najlepszy… Nie wyobrażam sobie Jonesa czy Wonderboya w czasach Pride

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.