Bardzo ciekawy wywiad Sebastiana Żurawskiego (BoxingNews.pl) z Marcinem Różalskim który już 19 marca na warszawskim Torwarze zadebiutuje w formule MMA, jest w środku posta. Enjoy!

Marcin, już w marcu Twój debiut w formule MMA.

Tak.

Na ile walk podpisałeś kontrakt z federacją KSW?

M.R: Kontrakt mam podpisany na cztery walki.

Początkowo Twoim rywalem miał być Paweł Słowiński, który z walki się wycofał. Sądzisz, że podany przez niego powód jest prawdziwy?

M.R: Wiesz, nie zagłębiam się w to, co jest powodem. Na miesiąc przed walką odmówił, mówiąc, że z powodów osobistych. Nie wiem, jaki może być powód osobisty odmowy walki. Jeżeli się, np. żenisz, bo chodzą takie pogłoski to się żenisz, jeżeli ktoś mi umarł to mi umarł, jeżeli złamałem nogę to złamałem nogę. On wie najlepiej, dlaczego. Staram się w to nie brnąć i nie rozgrzebywać tego. Powód osobisty jest powodem osobistym. Nie będzie walki szkoda.

Nie będzie walki, nie będzie też wódki.

M.R: Wódka będzie, ale, z kim innym (śmiech).

Wiesz już, z kim?

M.R: Jeszcze nie wiadomo, Martin Lewandowski prowadzi te rozmowy. W ciągu najbliższych dni to się okaże.

Co było głównym powodem związani się z federacją KSW?

M.R: Powiem Ci szczerze, że czuję się niespełniony w sportach walki. Siedzę w tym bagnie od ósmego roku życia, czyli dość długo, bo mam 33 lata. Wiesz, tak jak w życiu każdego mężczyzny nie liczy ilość a jakość. U mnie ta jakość była początkowo słaba. Pochodzę z Płocka bardzo  małe miasto,  w którym kiedyś nic nie było. Później pojawiło się karate, judo, od czego zaczynałem. Trener, który uczył mnie podstaw, nie był trenerem wymarzonym. Hazard, maszynki, alkohol tym się zajmował bardziej niż prowadzeniem mnie jako zawodnika. Gdy wszedłem już na zawodowe ringi K1 i tajskiego boksu  związałem się z ludźmi, którymi wydawało mi się, że zależy na mojej karierze. Okazali się zwykłymi  k… balasami, cymbałami. Nie to, że teraz skamlam, bo miałem swój rozum, mogłem w każdej chwili powiedzieć nie i pognać wcześniej, ale nie zrobiłem tego, bo ślepo zawierzyłem. Myślałem, że moją karierę mają zaplanowaną. Okazali się zwykłymi k…i! Jestem niespełniony! Trenując sporty walki, gdy pojawiły się turnieje MMA, wiesz klatki UFC, pierwsze płyty z turniejami, zawsze mnie to fascynowało. Jest to najbardziej zbliżone do realnej walki. Gdy wszedłem w boks tajski, K-1 przewinęła się jakaś propozycja  walki w MMA. Jako, że lepiej czuję się w stójce, w której byłem sam dla siebie trenerem, miałem uczyć się jeszcze samemu parteru? To było dla mnie coś do nie ogarnięcia. Biorąc pod uwagę, że cały czas trenuję, inwestuję w siebie czas  i pieniądze. Nie było ofert dobrych walk, jeśli chodzi o K-1 i boks tajski. Te walki, które mi proponowano w to o ch… obić. Za te pieniądze i warunki, co mi proponowano to mogą palę moim psom opierdolić. Gdzieś tam byłem niespełniony. Poznałem Maćka Kawulskiego i Matrina Lewandowskiego i zadzwoniłem do nich pytając czy mogę spróbować swoich sił w MMA, bo czuję się niespełniony. Wiesz, jeżeli zawalczę i dostanę ostre wjeby, to będę wiedział, że zrobiłem gdzieś błąd w przygotowaniach albo to nie jest moja bajka. Jeżeli wygram a dam słabą walkę, to także będę wiedział, że muszę nad czymś popracować.  Jeżeli natomiast przegram a dam dobrą walkę, nie dostanę ostrych, wjebów, to także będę wiedział, że muszę nad czymś popracować, ale mogę dobrnąć w to.  Tak to wszystko wygląda.

Przed chwilą powiedziałeś o pieniądzach. Byłeś dwukrotnym mistrzem świata K-1, nie da się wyżyć z takich pieniędzy? Ciężko jest wyżyć zawodnikowi sportów walki?

M.R: Tu nie chodzi o to, że byłem mistrzem świata. Dla mnie tytuły nigdy nie miały znaczenia. To nie jest wyznacznik niczego. Dla mnie tytuł to jest federacja, która chce się mniemać, że ma mistrza w tym i w tym. Nie, nie da się z tego żyć. Sport zawodowy jak sama nazwa mówi polega tylko na sponsorach. Jeżeli ich nie ma to zawodnik nie będzie miał walk, nie będzie na wypłaty, na odżywki, sterydy nie będzie miał na nic. Przypuśćmy czysto hipotetycznie, że za walkę dostajesz 20 tys. złotych. Pomyśl sobie, że do niej przygotowujesz się dwa miesiące. Przygotowania miesięczne samego zawodnika to są koszta ok. 3 tys. złotych.  Dolicz do tego, że jesteś zwykłym człowiekiem, czyli musisz jeść, spać,  musisz się ubrać, zalać samochód, iść na kolację z dziewczyną, kupić prezent mamie jak ma urodziny itd. Czyli dochodzą dodatkowe koszta. Odlicz teraz od wygranej te wszystkie koszta, a za chwilę masz następną walkę, do której musisz się przygotować, w tym czasie masz normalne życie. Także, nie da się z tego wyżyć, takie są realia.

Czy ja dobrze słyszałem sterydy?

M.R: Żaden sport zawodowy nie jest czysty. Pokaż mi sport zawodowy, w którym nie są używane sterydy. Tu nie chodzi o sporty walki, że Ci, co walczą się „sterydują”. Wszyscy się „sterydują”. Nie mówię, w kontekście, że wszyscy znaczy każdy, ale w każdym sporcie są sterydy. Czy to jest kolarstwo,  wioślarstwo, pływanie czy narty, obojętnie, co. Sterydy są wszechobecne.

Walczyłeś w wielu miejscach na świecie. Czy polska scena MMA prezentuje już światowy poziom zarówno pod względem organizacyjnym jak i sportowym?

M.R: Jak najbardziej. Jeżeli chodzi o polską scenę MMA, uważam, że w najmniejszym stopniu nie odbiegamy od świata. Weźmy tak na szybko pod uwagę, takich zawodników jak: Janek Błachowicz, Mamed Khalidov, Juras Jurkowski, Rafał Dąbrowski, Krzysiek Kułak, Daniel Materla, Damian Grabowski, Daniel Omieliańczuk można ich wymieniać w kółko. Przemiał zawodników jest niesamowity. Tylko to jest tak. Każdy biznes ma swoich patronów, którzy są najwyżej. To jest biznes. Menadżerowie nie pozwolą wypromować innych zawodników niż swoi. Dlatego też nasi zawodnicy nie są dopuszczani, aby walczyć z bardziej znanymi zawodnikami, ponieważ menadżerom jest to nie na rękę, bo jest ryzyko, że ich zawodnik może dostać, czyli gdzieś spadnie w notowaniach. Poziom jaki prezentują nasi zawodnicy jest jednych z najwyższych poziomów na świecie.  Taka jest prawda, jeżeli ktoś myśli inaczej to się myli.

Federacji KSW często się zarzuca, że robi walki stricte marketingowe mam tu na myśli Mariusza Pudzianowskiego czy Marcina Najmana. Sport czy cyrk?

M.R: Wiesz, cyrk to za bardzo obraźliwe słowo, nie można tego tak nazwać. Każdy sport zawodowy to biznes. To nie jest hospicjum, że coś się robi dla idei. Na sporcie zawodowym każdy chce zarobić. Chce zarobić zawodnik, promotor, menadżer, sponsor, typ, który sprzedaje orzeszki ziemne i coca-colę. Każdy. Jeżeli chodzi o zamknięte środowisko MMA,  zawodników, trenerów, promotorów wszyscy są znani, ale taki przeciętny Heniek Łańcuch z Białoszewa nie wie, kto to jest Khalidov, Błachowicz czy jakiś inny zawodnik. Natomiast Mariusza Pudzianowskiego kojarzy każdy, za to, co zdobył w Strongmanach. Ludzie sobie myślą Pudzianowski w MMA. A co to kurwa jest MMA? A to. Widzisz, ludzie zobaczą tu tam, coś się działo, dobra walka, śmieszna tu ktoś upadł, coś się działo zobaczę następną. Teraz wszystko znajdziesz w internecie i zobacz ktoś wejdzie wpisze Khalidov, Błachowicz i ludzie zaczną się interesować, kojarzyć. To jest plus. Nie ma, co się oszukiwać dzięki takim nazwiskom jak Pudzianowski, Saleta, którzy są medialni, występują w telewizji MMA jest rozpowszechniane. Nie można tego nazwać cyrkiem. Dla niech to nie jest rozrywka oni wchodzą do ringu stoczyć walkę. Jeśli ktoś uważa, że to jest takie fajne wejść i się pobić, to niech spróbuje. Wiesz, są internetowi wojownicy, którzy się wypowiadają, na tematy zawodników on by to on by tamto. To boli. Taki k… cymbał siedzący przed komputerem, którego noga nie stała na sali, a nawet, jeśli to wątpię, aby dał z siebie jedną milionową z tego, co daje z siebie zawodnik pokroju Jurasa, Błachowicza a się wypowiada. Sport, który my uprawiamy to nie jest sport gdzie się walczy, co tydzień czy dwa razy w tygodniu. Po ciężkich przygotowaniach można doznać  kontuzji czy coś. Taka k… od razu po obejrzeniu walki pisze komentarze, że on by zrobił to czy tamto,  że to źle przygotowany. On nawet pierdolony nie wie  ile to kosztuje wyrzeczeń. Nie można iść z dziewczyną na kolację, z chłopakami na piwo. Trzeba zap…, każdy pieniądz inwestować czy w żarcie czy w odżywki. A taka kurwa po obejrzeniu jednej walki już ma jasno przedstawione, zawodnik nadaje się na chuj. Walka to ogólnie jest już taki rodzynek. Prawdziwa walka rozgrywa się na treningach gdzie to są wyrzeczenia, czy jesteś zdrowy czy chory idziesz robić trening. Wstaniesz rano masz wysokie ciśnienie, jesteś ciśnieniowcem już to się na tobie odbija, zjesz coś ciężkiego będziesz się źle czuł, złapie cię jakaś infekcja, będziesz lekko przetrenowany to wszystko się w dniu walki odkłada. A taki kurwa cymbał co siedzi  i wali będzie się wypowiadał, wiesz jakiś kurwa rzeźnik678. Weź kurwo torbę, plecak, rękawiczki i przyjdź na salę i powiedz – to jestem ja, ten który Ci zarzuca, że jesteś taki i owaki i chodź kurwa sprawdź się ze mną. Dla mnie fora dyskusyjne to jest największa porażka. Ja nawet nie mam komputera, jedyny dostęp, jaki mam do Internetu to przez telefon. Nie czytam tego, co się pisze na mój temat pisze, bo to za przeproszeniem koło chuja mi lata. Są zawodnicy, których to boli, dotyka. Wejdziesz na pierwsze lepsze forum internetowe i się dowiadujesz, że np. Heniek z Brazylii to zrobił, Jasiek z Mongolii pierdnął. A kto pójdzie kurwa z kamerą i zobaczy jak to wygląda. Zobacz, co się dzieje teraz np. z Łukaszem Jaroszem jak walczył wygrywał było wszędzie – Łukasz nadzieja itd. Cały ten nasz konflikt też powstał na forum dyskusyjnym. Co się dzieję z Tomkiem  Sarelą tak samo wszyscy na forach się nim zachwycali, przegrał walkę na Torwarze i już kurwa. To nie jest do Ciebie, ale do tych kurwa internetowych znawców.  Ja to przedstawiam na zasadach cyrku, że jestem małpą a ludzie płacą za moje sztuczki.  Cały ten sport zawodowy promocje, reklamy sprowadza się a najprostszej linii do mojej walki, do moich sztuczek. Mówię tylko o sobie a nie o innych zawodnikach. Uważam to za cyrk, siebie za małpę, która daje pokaz swoich sztuczek, do których jestem kurwa ćwiczony i trenowany. Za te sztuczki chcę, nagrody i tak to widzę.

Kiedyś w podobnym stylu wypowiedział się Rafał Jackiewicz i powiem Ci, że ludzie ciężko to przyjęli ….

M.R: Wiesz, ja szanuje prawdziwych kibiców. Prawdziwy kibic to ktoś, kto zjadł, choć trochę tego chleba, który my jemy. Był na sali, miał podbite oko, leciała mu krew, miał złamany nos, walczył stał w ringu kurwa w klatce, wie ile to kosztuje. Nie taki k**a cymbał co ocenia i ch*j wie skąd bierze te swoje teorie.  Takich to Ci przysięgam powinni od razu usypiać przy kurwa narodzinach. Uśpić to kurwa i rzucić bezdomnych psom na pożarcie.

Marcin jesteś kontrowersyjną osobą, o czym świadczy Twój sposób wypowiadania się, nosisz irokeza, masz wiele tatuaży.  Mnie to nie przeszkadza, ale jak się to ma do naszego nietolerancyjnego narodu. Idąc ulicą nie widzisz dziwnych zachowań, krzywych spojrzeń w Twoją stronę.

M.R: Powiem Ci, że gdy idę ulicą to na mój widok raczej rozmowy cichną. Gdy idziemy we dwóch we trzech na zakupy, gdy pójdę pierwszy chłopaki zostaną z tyłu to są jakieś komentarze, bo to, bo tamto. Powiem Ci, że nauczyła mnie moja mama, że opinia jest jak dupa każdy ją ma lecz czyjaś bardziej śmierdzi. Skoro ludzie lubią wąchać moją dupę niech wąchają. Każdy człowiek jest obłudny, każdy jest hipokrytą i każdy jest egoistą i samolubem, są tylko pewne granice, których nie możemy przekroczyć, taka jest ludzka natura niestety. Ogólnie to staram się nie zagłębiać w to czy ktoś mnie lubi czy nie.  Kto ma mnie lubić niech mnie lubi, kto nie niech nie.  Na siłę nie szukam ani kontaktów ani przyjaciół. Każdy wie ile jestem wart, niektórzy mają do mnie pretensje o to czy tamto. Chodzi o to by wstać rano spojrzeć w lustro i nie napluć sobie w twarz. Kiedyś był taki kurwa okres, że nie mogłem wstać i nie napluć sobie w psyk patrząc w lustro. Teraz jest taki okres, ze spokojnie mogę spojrzeć w lustro.

Mówisz o sobie – jestem barbarzyńcą i walczę o łupy.

M.R: Tak, to ładnie. To jest właśnie ta obłuda. Powiedz mi, że prowadzisz jakiś interes, obojętnie, jaki może to być kurwa handel kapciami i co miesiąc dokładasz do tego 2 tysiące, robisz to? Nie, nie robisz tego, zwijasz mandżur i robisz inny interes. Jesteś zawodowcem inwestujesz w siebie, odżywki, sparingi, paliwo, aby dojechać w to wszystko  i co walczysz za darmo? To jest pierdolenie, obłuda każdy chce zarobić na tym. To naprawdę boli, jak się spotka dwóch skurwysynów w ringu i zaczną się ostro prać, to boli z miesiąc czasu. I co mam to za darmo robić? Ponoszę koszta około 5 tysięcy miesięcznie, żeby jakoś to wyglądało, żeby mnie nie zabili w ringu. To jest obłudne. Niektórzy walczą za większe, niektórzy za mniejsze pieniądze, inni za darmo, ale w pewnym momencie dochodzą do takiego wniosku. Tak, jestem barbarzyńcą, nie uważam się za  wojownika. Powiem Ci tak, barbarzyńca będzie wojownikiem, ale prawdziwy wojownik barbarzyńcą raczej nie. Zobacz jest żołnierz i jest najemnik. Najemnik zazwyczaj był kiedyś żołnierzem. Żołnierz dostaje kiedyś rozkaz, który nawet będzie w stu procentach sprzeczny z jego jakimiś przemyśleniami i zasadami i musi go wykonać. Ja, jako najemnik nie muszę tego wykonać, zrobię to wtedy, gdy będę miał z tego jakieś korzyści. To w ten sposób wygląda.

Czyli łupami są pieniądze. Mówisz, że po takiej walce miesiąc boli.

M.R: Boleć boli. Powiem Ci tak, weźmy pod uwagę MMA, rozmiar rękawiczek, siłę zawodników możesz bić jak człowiek leży. Przyjmij parę takich ciosów to naprawdę się odkłada.

Gdzieś czytałem na Twój temat, że mimo tego, co teraz mówisz walczysz bez ochraniaczy.

M.R: Jak bez ochraniaczy?

Podczas walki nie masz ochraniacza na zęby.

M.R: Często wypluwam.

Dlaczego?

M.R: Bo lubię (śmiech). Powiem Ci tak, lubisz chodzić w krawacie?

Lubię.

M.R: Lubisz a ja nienawidzę. Widzisz, to tak jak z krawatem. Jeden lubi w szczęce walczyć drugi nie. Jednemu przeszkadza, drugiemu nie. Nie mówię, że każdą walkę toczę bez szczęki, ale takie się zdarzały. Było dużo takich walk, że po sprawdzeniu szczęki przez sędziego wypluwałem ochraniacz w ręcznik i walczyłem bez. Po prostu mi przeszkadzał.

Jest coś czego się boisz?

M.R: Boję się sytuacji w której nie możesz nic zrobić. Wypadło mi słowo, pomóż (śmiech).

Bezradności?

M.R: Najbardziej w życiu boję się bezradności, bycia biednym, które łączy się z bezradnością. Pieniądze jakby nie patrzeć są fundamentem wszystkiego. Żadna dziedzina życia nie będzie istniała bez pieniędzy. Ktoś mi powie zdrowie. Tak, zdrowie jest bardzo ważne, ale idzie w tej samej linii, co pieniądze. Jeśli nie będziesz miał pieniędzy to nie będziesz miał na pie….. Rutinoscorbin, żeby się k…. wyleczyć. Z przeziębienia zrobi się zapalenie płuc, z niego coś tam i  pykniesz. Nikt po Tobie nie zapłacze. Także, pieniądze to fundament, który daje stabilność w każdej dziedzinie życia. Jeśli nie masz pieniędzy to jesteś bezradny, dlatego najbardziej boję się bezradności.

Kobietom podobają się zawodnicy sportów walki?

M.R: To, wiesz trzeba się zapytać kobiet. Kobieta to jest ogólnie bardzo dziwna istota. Powiem Ci na swoim przykładzie. Byłem żonaty, po bardzo krótkim okresie małżeństwa rozwiodłem się. Po czym spotykałem się przez jakiś czas z moją byłą żoną. Mówili, że pewnie ją biłeś, zdradzałeś chodzi o image, jaki ja mam, wiesz  chodzi o to, co ludzie myślą na mój wygląd. Najśmieszniejsze jest to, że moja była żona powiedziała, że to było z jej winy. Kobiecie dasz pierścionek, to będzie źle  ona chciała kolczyki, taki błąd w myśleniu.  Ogólnie kobiety to wiesz tak jak z facetami jeden woli wątróbkę z cebulką a drugi stek wieprzowy. Jedne kobiety wolą wypacykowanych tych metroseksualnych cymbałów, a inne wiesz prawdziwych typów barbarzyńców, niektóre biznesmenów niektóre grubasów. Większość jednak kobiet skłaniałby się do sportowców. Wiesz, taki człowiek ma twardy charakter, siłę, determinację w dążeniu do celu. Ale dokładnie to trzeba się spytać kobiet jakich wolą.

Sporty walki to cholernie ciężki kawałek chleba. Pozwoliłbyś swojemu synowi na takie życie?

M.R: Na pewno bym mu tego nie bronił. Jeżeli by bardzo do tego brnął to nie zakazywałbym mu. Jeżeli jednak miałbym do wyboru to pchałbym go w bardziej opłacalne sporty typu piłka nożna której nienawidzę.  Rzygać mi się chcę jak grają te patałachy. Przede wszystkim jednak chciałbym aby wiesz nie dał sobie w kasze napluć. Wiesz przyp… w żeby jak ktoś na niego krzywo się spojrzy czy wsadzi palec w ucho. Sporty walki jednak raczej bym mu odmawiał, chociaż nigdy nie wiadomo co komu pisane.

Będzie ostra bitka 19 marca?

M.R: Jakby nie  patrzeć. Mi zależy na tym aby się pokazać z dobrej strony, bez względu na wynik. Chcę dać dobrą walkę, zaspokoić się sam wewnętrznie. Jeżeli wygram będę miał ofertę na kolejną walkę, gaża będzie większa. Chce dać jak najlepszą walkę. Jak nie będę mógł bić  będę gryzł, jak nie gryźć to wsadzę palce w oczy (śmiech). Żartuję.  Chcę za wszelką cenę się zaspokoić i dać jak najlepszą walkę. Mam nadzieję, że mój przeciwnik da z siebie wszystko. Jeśli ktoś ma przegrać to niech przegra ciężkim nokautem, albo przez niezdolność do walki. Inaczej tego nie widzę.

Powiem Ci szczerze, że takiego rozmówcy jak Ty jeszcze nigdy nie miałem…

M.R: To jest to co Ci mówiłem, obłuda. Ludziom zależy na dobrym nazwisku itd. Mnie nie zależy. Co by mi dało jakbym Ci teraz p…  -ę, ą k… kocham Jezusa, chodzę do kościoła. Ch.. na to wszystko wykładam. Wierzę w drzewa, las, powietrze, słońce które mnie ogrzewa. Ch… wbijam w kościoły katolicyzm, Cały wywiad w rozwinięciu . Jestem poganinem a jak ktoś chce to satanistą. Tylko, że w linii prostej satanizm to jest poganizm. Szatana wymyślili chrześcijanie. Tak jak Ci powiedziałem wcześniej. Ktoś Ci powie, że walczy za 100 złotych, niech sobie k… walczy. Zobaczymy co zrobi jak mu przyjdzie dzień opłaty. Ja mam dwa psy na utrzymaniu, mieszkanie, samochód, pasje,  spotykam się kobietą ja muszę na to mieć. Jak nie będę walczył to nie będę miał, także widzisz jakie to pierdole***.

Rozmawiał  Sebastian Żurawski/BoxingNews.pl

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.