Damian Janikowski (MMA 3-2), który podczas gali KSW 50 powróci do klatki organizacji i zmierzy się w niej z Tonym Giles (MMA 6-1) jest po dwóch przegranych z rzędu. Jak sam jednak powiedział w rozmowie opublikowanej na stronie KSW, przegrane są jedynie częścią jego pracy.
Nie mam żadnych chwil zwątpienia. Wykonuję po prostu swoją pracę, którą bardzo lubię. Cały czas uczę się i rozwijam. Poznaję tajniki nowej dla mnie dyscypliny. W MMA jest jak w zapasach, które trenowałem 17 lat. W trakcie całej kariery przeżywałem wzloty i upadki, zawsze jednak ostatecznie szedłem do przodu, do kolejnych wyników i osiągnięć. Sport jest sportem, raz się wygrywa, a raz przegrywa. Ja mam jednak duszę wojownika i niezależnie od sytuacji przegrane mnie nie załamują i nie zniechęcają do dalszych treningów. Jedyne, co mogłoby mnie teraz zatrzymać, to jakaś poważna kontuzja.
Co ciekawe, Damian, który we wrześniu wejdzie po raz drugi w tym roku do klatki KSW, chciałby zakończyć rok 2019 aktywnie i zawalczyć jeszcze raz.
Jest bardzo duża szansa na to, że trzecią walkę w tym roku stoczę w grudniu.
Gala KSW 50, podczas której będzie się bił Janikowski, odbędzie się 14 września w Londynie.
"Jedyne, co mogłoby mnie teraz zatrzymać, to jakaś poważna kontuzja."albo kolejne KO z czapy… ten ogór przygotowany na Londyn, też może coś wyczarować z kapelusza.
Damian wez no k… zacznij miazdzyc ludzi gnp albo jak Kebab wysysaj zycie kontrola w parterze a nie odpierdalasz jakies tance w stojce w ktorej jestes chujowy..
Indyk myślał o niedzieli….