Karolina Kowalkiewicz gładko poradziła sobie z Jodie Esquibel w drugiej walce wieczoru na UFC w Gdańsku.

Praktycznie cała walka toczona była na nogach. Mająca krótsze ręce i nogi Jodie, nie mogła dosięgnąć ciosami Polki. To tylko napędzało Karolę, która kombinacjami zasypywała twarz Esquibel. Miała większe tempo ich zadawania i lepszą celność. Jodie w żadnej płaszczyźnie nie zagroziła Kowalkiewicz, a jedyna sytuacja mogąca skończyć bój, miała miejsce w drugiej rundzie gdy Karola próbowała wyciągnąć na obalonej Jodie balachę.

Po trzech rundach sędziowie nie mieli żadnego problemu ze wskazaniem zwyciężczyni, a Kowalkiewicz wyzwała na pojedynek Jessicę Andrade!

3 KOMENTARZE

  1. Karolina zawalczyła w swoim stylu, niestety nie ma tego pierdolnięcia w łapie by kończyć walki przed czasem. Na chwilę obecną nie jest w stanie przeskoczyć Aśki i 2 koksów z Brazylii. Ta pierwsza jest dużo lepszą stójkowiczką a 2 kolejne są za silne.

  2. Walka z S-kibel była do jednej bramki, żadna niespodzianka. Ale pokurczowaty nołnejm z Invicty (mimo że UFC zwyczajowo skłamało w statsach, że jest VIRTUALLY IDENTICAL rozmiarów, co Karolina) to tak jakby nie to samo, co Brazylijski buldożer.

  3. Trzeba przyznać że dziewczyna ma jaja… Mogła sobie wymyślić bezpieczną przeciwniczkę jak szefowa na galę w NY.Niestety Andrade ją zdominuje siłowo..Niestety po raz 2. Obie nasze panie nie mają pary w łapie – za to nadrabiają sercem do walki, a Aśka jeszcze dodatkowo piękną stójka.W sumie wolę takie dziewczyny niż babochłopy i do tego lesby.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.