Photo: Esther Lin/MMAFighting.com
Photo: Esther Lin/MMAFighting.com


Joanna Jędrzejczyk pokonała Karolinę Kowalkiewicz podczas UFC 205 w Nowym Jorku. Starcie w większej części było co prawda pod kontrolą mistrzyni, lecz nie odbyło się bez niespodzianki i w pewnym momencie sensacja wisiała w powietrzu!

Walkę rozpoczęła Jędrzejczyk, która wyprowadzała kombinacje prostych i sierpowych, wykańczane mocnymi kopnięciami. Na te ostatnie mistrzyni kładła szczególny nacisk, raz po raz okopując nogi pretendentki, stopniowo osłabiając jej mobilność. Karolina nie ustępowała jednak pola, cały czas parła do przodu i starała się klinczować, a także zadawać ciosy pod siatką, choć i na tę okoliczność zawodniczka ATT była przygotowana. Mimo iż Kowalkiewicz niewiele sobie robiła z kolejnych razów zadawanych jej przez Jędrzejczyk, ta zadawała dwukrotnie- a w dalszych częściach walki nawet trzykrotnie więcej celnych ciosów i po trzech rundach wyraźnie prowadziła na punkty.

Gdy walka weszła na mistrzowski dystans wszystko wskazywało na to, że przewaga Joasi jeszcze się powiększy. Karolina starała się przechwytywać kopnięcia przeciwniczki i wykorzystywać je do przeniesienia pojedynku na ziemię, ale i tutaj mistrzyni pokazywała swój kunszt. Poza tym Kowalkiewicz zaczynała nieco zwalniać, co – jak się wówczas zdawało – mogło tylko pogłębić dominację trenującej w Stanach fighterki. W połowie rundy los uśmiechnął się jednak do pretendentki, która wykorzystała lukę w obronie mistrzyni i zraniła ją potężnym sierpowym. Pod Jędrzejczyk ugięły się nogi i była wyraźnie zamroczona, co Kowalkiewicz postanowiła wykorzystać, podkręcając tempo. Mistrzyni udało się jednak sklinczować i zastopować szarżę rywalki (a później ściągnąć pojedynek do parteru), dzięki czemu przetrwała do kończącego rundę gongu.

Do ostatniej odsłony obie panie wyszły wyraźnie rozbite, lecz to na Jędrzejczyk, która miała uszkodzoną nasadę nosa, trudy walki odcisnęły się bardziej. Mimo wszystko Joanna zachowała więcej sił i w kończącej pojedynek rundzie odzyskała wigor i prowadzenie. Po pięciu pięciominutówkach sędziowie jednogłośnie przyznali zwycięstwo aktualnej mistrzyni. Stosunek punktów wyglądał następująco: 49-46,  49-46, 49-46.

Jędrzejczyk (MMA 13-0, UFC 7-0) jest obecnie najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem (nie tylko płci pięknej) UFC w naszym kraju i jednym z najbardziej znanych fighterów MMA nad Wisłą w ogóle. Karierę w mieszanych sztukach walki rozpoczęła w 2012 roku i szybko zaczęła piąć się w górę. Do największej organizacji sześciokrotna mistrzyni świata muay thai dostała się dwa lata później, tytuł mistrzowski wywalczyła zaś za kolejne osiem miesięcy – podczas UFC 185 na którym zdemolowała Carlę Esparzę. Od tego czasu zawodniczka z Olsztyna mistrzostwa broniła cztery razy, zwyciężając kolejno Jessicę Penne (UFC Fight Night 69), Valérie Létourneau (UFC 193) i Cláudię Gadelhę (The Ultimate Fighter 23 Finale) – i dziś Karolinę Kowalkiewicz. Przed pojedynkiem z Kowalkiewicz Jędrzejczyk zdecydowała się opuścić swój dotychczasowy klub – Berkut Arrachion Olsztyn, i przenieść się na stałe do USA, do jednego z największych klubów MMA na świecie – American Top Team.

Dla Kowalkiewicz (MMA 10-1, UFC 3-1) była to czwarta walka w największej organizacji świata. Mistrzyni KSW w kategorii -52 kg zadebiutowała w niej w ubiegłym roku, podczas UFC on FOX 17, gdzie jednogłośnie wypunktowała Randę Markos. Drugi pojedynek u światowego potentata MMA Polka stoczyła w maju na UFC w Rotterdamie. W Holandii pokonała ona (również jednogłośną decyzją) Heather Jo Clark. To starcie otworzyło jej drogę do ścisłej czołówki kategorii słomkowej, a swoje umiejętności potwierdziła lipcu bieżącego roku, zwyciężając podczas UFC 201 Rose Namajunas na pełnym dystansie. Starcie z Amerykanką przez wielu traktowane było jako ostatni krok na drodze do starcia z Joanną Jędrzejczyk, co ostatecznie okazało się prawdą.

Warto zaznaczyć również, że polsko-polskie starcie na szczycie UFC przez szefów organizacji przymierzane było na galę nad Wisłą w 2017 roku, lecz naciski mistrzyni sprawiły, że ostatecznie zestawiono je na pierwszym wydarzeniu w Nowym Jorku.

Jakub Bijan
FREESTYLE || GRECO