Joanna Jędrzejczyk 2

14 marca 2015 roku Joanna Jędrzejczyk zdobyła pas kategorii słomkowej. Było to największe wydarzenie w historii polskiego MMA. Jak to jednak mawiają “nie jesteś prawdziwym mistrzem, dopóki nie obronisz pasa”. Cztery miesiące później Asia skutecznie obroniła tytuł w starciu z pretendentką Jessicą Penne. W mediach zaczęły się spekulacja co do tego, kto będzie następną przeciwniczką dla mistrzyni ze wschodu. Padło na Gadelhę.

Wracająca po kontuzji Gadelha całkowicie zdominowała weterankę Jessicę Aguilar na UFC 190, nie dając jej najmniejszych szans w jakiejkolwiek z płaszczyzn. Dodatkowo reprezentantka Nova Uniao każdą z rund akcentowała sprowadzeniami. Tym zwycięstwem utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że jest jedyną słuszną pretendentką dla Joanny Jędrzejczyk. W wywiadzie po walce Brazylijka ponownie wyzwała Joannę do walki, a Dana White zgodził się na ten rewanż.

UFC potwierdziło oficjalnie, że najlepsza polska zawodniczka zawalczy na gali UFC 195: Rousey vs. Holm, która odbędzie się 2 stycznia w Las Vegas. Nie zostało jednak podane nazwisko rywalki Joanny, co może oznaczać, że Jędrzejczyk niekoniecznie będzie bronić pasa mistrzowskiego dywizji słomkowej w rewanżowym boju z Claudią Gadelhą. Wszystko za sprawą kontuzji, której nabawiła się Brazylijka w staciu z Jessicą Aguilar. Kontuzja ta wyłączy Claudię na jakiś z czas z treningów i być może nie będzie gotowa na 2 stycznia. Pojawia się zatem pytanie: Jak nie Gadelha to kto? Nie będziemy się bawić w matchmakera więc po prostu przeanalizujemy wszystkie możliwe pretendentki i ocenimy w jakim stopniu mogą być zagrożeniem dla Joanny Jędrzejczyk.

Claudia Gadelha

gad

Co potrafi Claudia, mogliśmy się już przekonać w pierwszej walce z Joanną Jędrzejczyk. Ta silna Brazylijka ma najlepsze zapasy z całej dywizji słomkowej oraz najlepszy parter. Tę ostatnią cechę niesłusznie media i fani przypisywali Jessice Penne. Gadelha zaczęła treningi brazylijskiego jiu jitsu w wieku 15 lat i stała się najmłodszym czarnym pasem w historii klubu Nova Uniao. Na swoim koncie w BJJ ma takie osiągnięcia jak trzykrotne mistrzostwo świata, czterokrotne mistrzostwo Rio International Open, siedmiokrotne mistrzostwo Brazylii i wiele, wiele więcej podobnych tytułów w sportach chwytanych. Na macie jest o wiele bardziej techniczna niż chaotyczna Penne czy Esparza. Również w zapasach góruje nad wszystkimi innymi pretendentkami. Carli na Joannie weszło tylko jedno obalenie na 17 (sic!), natomiast Claudia na tę samą liczbę prób, zdołała obalić Asię 7 razy. W trzy miesiące można oczywiście znacząco podszkolić zapasy defensywne – bo tyle trwała przerwa między walką z Claudią a Carlą – jednak z pewnością może to też być papierek lakmusowy przemawiający za tym, że to Gadelha ma najlepsze zapasy w całej dywizji. Esparza zawsze się kleiła i wymęczała te obalenia, a Gadelha nie zawsze idzie po nogi, ale kiedy to robi, czuć moc.

Zawodniczka ta również mocno bije, także stójka nie jest jej obca. Praktycznie w stójce wypunktowała będącą niegdyś numerem jeden na świecie Jessicę Aguilar. Pokazała jednak w tej walce ogromną lukę, która wcześniej nie została zarejestrowana. Gadelha słabo broni low kicki! Aguilar odnosiła spore sukcesy okopując jej nogę, lecz za późno do niej doszło, że to dobry sposób na Brazylijkę. Gdy Claudia broni niskich kopnięć to gubi rytm. Zaczyna podnosić nogę na każdy przyruch nogi zakrocznej co skutecznie hamuje jej ofensywę. I to jest właśnie czynnik (wraz z podwyższającymi się parametrami obron obaleń u Asi), który dziś przemawia u mnie znacząco na korzyść Joanny w rewanżu. Dodatkowo kondycja również jest po stronie Polki. Nie wolno jednak lekceważyć „Claudinhy”. W dalszym ciągu jest to rywalka, która sprawiła najwięcej trudności Polce. Zagrożenie z jej strony jest:

gadelbardzo duże.

_______________________________________

Carla Esparza

cwaz

Było wiele interpretacji porażki Carli Esparzy. Jej koleżanki mówiły, że była ona bardzo przemęczona reality show, w którym brała udział. Mowa oczywiście o TUF-ie. Esparza stoczyła tam cztery pojedynki. Walkę z Joanną miała trzy miesiące później. Jest to więc wystarczający czas by rozpocząć pełen obóz przygotowawczy. Albo więc zlekceważyła Joanną albo nie przykłada się do przygotowań i odpoczywała, albo po prostu Jędrzejczyk to nie ta sama liga – wszystkie hipotezy mogą mieć coś z prawdy, ale to ta ostatnia jest najsolidniejsza. Esparza bez swoich zapasów jest nikim. Zdarzały jej się walki w których w stójce biła rywalki, ale to były boje z przeciwniczkami jeszcze gorszymi w tej płaszczyźnie niż ona (jak Jessica Penne). Krótkie rączki, powtarzalne ciosy, fatalna garda – widzieliśmy to zresztą w próbach atakowania Joanny. Nie sądzę by w rewanżu jakoś inaczej się zaprezentowała, to nie Gadelha, nie ma tyle siły fizycznej co ona. Musiałaby diametralnie zmienić metodę podejścia do zapasów i obaleń, a te inicjowała tak samo jak zawsze. Więc albo czeka ją rewolucja (która długo zajmie), albo nic się nie zmieni. Z racji niedawnej walki, uważam, że zagrożenie z jej strony jest:

ecemałe.

_______________________________________

Paige VanZant

ct

Paige jest bardzo ciekawą zawodniczką, jednak tak szczerze to spora część zainteresowania jaka jest na nią kierowana przez media, ma związek z jej urodą czy wręcz “nadziejami” związanymi z jej przyszłością, niż z tym co pokazuje w oktagonie. W UFC na razie nie zachwyca pomimo zwycięstw. Przechodząc jednak do sylwetki zawodniczej: VanZant to wulkan energii. O ile więc Tecia Torres ma przezwisko “malutkie tornado” tak VanZantówna powinna mieć pseudonim “furia wichrów”. W starciu z Felice Herrig zainicjowała aż… 241 ciosów z czeg 199 doszło celu! Jednak nie należy się obawiać – ciosy te były jakby Paige walczyła w formule light-contact. W tej furii ciosów nie jest ani dokładna, ani techniczna, ani te uderzenia nie są mocne. To po prostu nawałnica. W przypadku konfrontacji z Joanną, będzie niemiłosiernie często trafiana, coś jak Jessica Penne. Już wspomniana Torres sprawiała, że głowa VanZant znacząco odskakiwała do tyłu. Paige jest po prostu bardzo aktywną ofensywną zawodniczką, która tłamsi rywalki ciągłymi atakami i nacieraniem.

Na dodatek nie ma zapasów. Obalała ją bliżej nikomu nieznana Amber Stautzenberger czy niedawno Kailin Curran. Choć trzeba przyznać, że ostatnio znacząco poprawiła ten aspekt. W ostatniej walce sama inicjowała obalenia z pozytywnym skutkiem, ale widać, że jest jeszcze początkujący poziom. Na dodatek Felice Herrig nigdy nie powinna być wyznacznikiem zapasów przeciwnika – nigdy. W parterze za to jest tak samo agresywna jak w stójce. Balachy zakłada co dziesięć sekund, jest bardzo zwinna i gibka. Jednak ponownie: mało w tym techniki – choć oczywiście czasem potrafi coś złapać po setnej próbie. Lubi uderzać ground’and’pound. Zatem jedyne co VanZant miałaby do zaoferowania w potencjalnym boju z Joanną to energia, młodzieńcza werwa i ciągła presja – ale skończyłoby się to dla niej bardzo, bardzo, bardzo źle ze świetnie kontrującą i piekielnie celną Aśką. W ostatniej walce zmieniła nieco taktykę i grindowała rywalkę aż do granic możliwości – ta taktyka jak już pokazały inne rywalki, na Joannę jednak nie działa i Paige musiałaby wrócić do swojej „furii” ciosów. Zatem zagrożenie ze strony Paige oceniam jako:

ecwzrastające z walki na walkę, ale w chwili obecnej raczej nieodczuwalne.

_______________________________________

Tecia Torres

hb

Tecia jest kolejną z bardzo interesujących potencjalnych rywalek dla naszej Joanny. Zawodniczka ta przegrała co prawda w TUF-ie z Carlą Esparzą, ale ma kilka atutów w zanadrzu. Jej style bazowe do karate i taekwondo – co widać. Podobnie jak VanZant, jest istnym tornadem ciosów. W stójce jednak jest schematyczna. Inicjuje akcje złożone z kilku ciosów na twarz/brzuch, po czym kończy kopnięciem na korpus. Nie jest więc jakoś kreatywna w technikach. Łatwo rozszyfrować i podłapać jej rytm. Ma jednak dobre kopnięcia. Swego czasu Asia Jędrzejczyk znana była w tajskim boksie ze swych kopnięć frontalnych, była nazywana ich królową. Tecia z kolei ma świetne kopnięcia boczne, którymi się wyróżnia. Potrafi nimi zakończyć serię ciosów lub zastopować nacierającą przeciwniczkę. Dodatkowo bardzo dobrze pracuje na nogach. Najlepiej spośród całej dywizji. Esparza pokonała ją zapasami, po prostu zgrindowała ją i zyskiwała na czasie, klejąc się do niej jak mucha do miodu. Jednak w walce z Angelą Hill, to Tecia postanowiła zabawić się w grapplerkę i po nudnym widowisku – w którym obaliła tylko dwukrotnie na dwanaście prób – wymęczyła decyzję na swoje konto.

Torres nie jest złą zawodniczką, pomimo ostatniej słabszej dyspozycji. Jej stójka jest zdecydowanie jedną z lepszych w dywizji, jednak nie jest to poziom Jędrzejczyk i Tecia czasami popada w łatwe do odczytania schematy. W zapasach i parterze nie ma nawet czego szukać w starciu z Polką, gdyż w tych aspektach jest gorsza zarówno od Esparzy (zapasy) jak i od Gadelhy (parter). A skoro tylko dwa razy udało jej się obalić takie drewno zapaśnicze jak Angelę Hill, to porywanie się na bój zapaśniczy z Joanną to jak grożenie siekierą słońcu. Zostaje tylko stójka i wierzę, że w tej materii mogłaby nawet sobie radzić, a przynajmniej nie zostałaby tak zmasakrowana jak Penne czy Esparza. Nie miałaby jednak większej odpowiedzi na celniejszy i skuteczniejszy boks w wykonaniu Joanny. Zresztą dochodzenie do decyzji z tak fatalnymi zawodniczkami jak Angela Magana, mówi samo za siebie. Brak tu siły, jest kalkulacja, ale nie ma sprytu. Możliwe, że Torres byłaby pierwszą zawodniczką, która doszłaby w pięciorundowym pojedynku do decyzji z Joanną. Torres ma dopiero 26 lat i jeszcze sporo czasu na podszkolenie i tak nie małych już, umiejętności. Zagrożenie z jej strony jest:

cawcspore.

_______________________________________

Joanne Calderwood

c2q

Calderwood nieoficjalnie miała już zaklepaną walkę z Jędrzejczyk. Miało do niej dojść 18 lipca na gali UFC Fight Night: Bisping vs. Leites w Glasgow. Plany te jednak pokrzyżowała Maryna Moroz, która poddała Szkotkę już w pierwszej rundzie ich starcia. Joanne do tego pojedynku wychodziła jako ogromna faworytka i pokonanie Ukrainki miało być tylko formalnością. Stało się jednak inaczej. Ci co myśleli, że to był wypadek przy pracy, srogo się zawiedli w kolejnym boju “Jojo”. Joanne podejmowała bliżej nikomu nieznaną Cortney Casey. Ta walka też miała być spacerkiem, a o mało co nie skończyła się nokautem dla Calderwood. W pierwszej rundzie ciosy Cortney przechodziły przez gardę “Jojo” jak pociski przez papier. Uratowało ją to, że Casey w najgłupszy możliwy sposób oddała inicjatywę… próbując latającą balachę po której wylądowała na plecach. Joanne Calderwood niestety nie jest dobrą zawodniczką ani nie jest dobrą kickboxerką – jak różne źródła starają się nam wmówić.

„Jojo” popełnia sporo błędów, np. gardę trzyma na wysokości klatki piersiowej. Na dodatek ma średnią kondycję i nie widzę żadnej płaszczyzny w której mogłaby zagrozić Polce. Trzeba jej przyznać, że potrafi przyjąć cios i ma spore serducho do walki, ale im dłużej rundy trwają, tym częściej Joanne zapomina o technice i stara się wyrwać głowę rywalkom zamachowymi cepami. Ma w miarę mocne uderzenia jak na tę dywizję, ale bije je trochę jak robot. Dla kogoś kto zjadł zęby w stójce, są łatwe do ominięcia. Tecia Torres najprawdopodobniej by wypunktowała Szkotkę w stójkowym pojedynku. Zresztą niedawno Maryna Moroz ją trafiała aż miło, a tę zweryfikowała ostatnio Valerie Letourneau. Wymiany z Joanną, prawdopodobnie skończyłyby się dla Calderwood wizytą u laryngologa. Niestety ale dla mnie jest to najbardziej “przyhype’owana” zawodniczka w dywizji. Zagrożenie z jej strony jest:

acminimalne.

_______________________________________

Valerie Letourneau

loi

Valerie w ostatniej walce zweryfikowała Marynę Moroz, która znalazłby się w tym rankingu gdyby nie ta porażka. Tym samym było to już trzecie zwycięstwo z rzędu dla Kanadyjki. Jest to kolejna zawodniczka preferująca stójkę zamiast parteru i zapasów. Valerie ma techniczny boks, jednak ma cechę wspólną z Namajunas czy Calderwood – jej garda nie jest aż tak szczelna, a po ciosach czasem nie wraca rękami, jednak dobrze pracuje głową, minimalizując tym własne straty. Jej kombinacje są solidne. W walce z Moroz wykorzystywała agresję Ukrainki przeciwko niej samej, co w pierwszej rundzie skończyło się nokdaunem. Prowadzi spokojne tempo pojedynków i pozwala by rywalki inicjowały atak. Jej konfrontacja z Joanną może zatem być bardzo ciekawa. Asia musiałby uważać na celne kontry Letourneau i nie mogła by być przesadnie agresywna. Polka dwie ostatnie walki stoczyła z rywalkami, które nie mogły jej w żaden sposób zagrozić w stójce, zatem ta odmiana mogłaby mieć ciekawe konsekwencje.

Kanadyjka na dodatek ma dobrą kondycję. Potrafi trzy rundy walczyć bez wyraźnych oznak przemęczenia. To co cechuje tę zawodniczkę to niewiarygodne wręcz opanowanie. W kilku walkach pokazała, że potrafi kalkulować na chłodno, nie dopuszczając do siebie sportowej złości. Po prostu wolno idzie do przodu i czeka na okazję. Porusza się stabilnie na nogach, bez zbędnych podskakiwań i zwariowanych zmian pozycji. Operuje kopnięciami, ale nie są one jej najgroźniejszą bronią. Tą jest precyzja w kontrze. Valerie jest interesującą zawodniczką, która może za jakiś czas urośnie do miana pretendentki, o ile już tego nie zrobiła. Jej techniczny boks może sprawić nieco kłopotu Joannie, ale raczej co najwyżej mogłaby tylko doprowadzić starcie do decyzji sędziowskiej. Na koniec warto odnotować, że w 2012 roku przegrała „tylko” niejednogłośną decyzją z Claudią Gadelhą. Zagrożenie z jej strony jest:

umiarumiarkowane.

_______________________________________

Wyróżnienie:

Rose Namajunas

ceg

Rose co prawda walczy w październiku z Angelą Hill i ma dwie przegrane z rzędu, ale w przyszłości może stać się pretendentką dla naszej mistrzyni. Namajunas jest finalistką 20. edycji TUF-a. Podobnie jak Tecia Torres, ona również przegrała z Carlą Esparzą – w tej samej płaszczyźnie: w zapasach. W potencjalnym starciu z Joanną Jędrzejczyk, nie będzie musiała się martwić o to, że zostanie obalona. Co więc zawodniczka ta ma na Asię? W zasadzie to kilka chytrych sztuczek, takich jak latające balachy i inne kosmiczne techniki, które z zaskoczenia mogą wprawić Joannę w zakłopotanie. Jest tak samo giętka w parterze jak VanZant. Balachy i trójkąty są często przez nią inicjowane. To taka gorsza Tecia Torres (z którą zresztą przegrała), ale z o wiele lepszym parterem. Stójka niby jest w porządku, ale to wszystko jest na takim stabilnym, średnim, niewyróżniającym się poziomie. Jednak wielkim atutem tej zawodniczki jest to, że jest nieobliczalna i może wyskoczyć z czymś zupełnie wymykającym się ze schematów – a co ważniejsze, Rose nie boi się ryzykować. Spadnie do pozycji dolnej? Nie ważne, Namajunas i tak spróbuje tego co sobie upatrzyła! Często dąży do klinczu. Nie jest jednak dobra w nim. To twarda świruska, której dziś jednak brakuje jeszcze zarówno doświadczenia, jak i umiejętności. Zagrożenie z jej strony oceniam na:

carlnieodczuwalne.

_______________________________________

To w zasadzie wszystkie potencjalne rywalki, które mogłyby stoczyć bój z Joanną Jędrzejczyk. Jest jeszcze Michelle Waterson, ale ona dopiero co pokonała worek do bicia jakim jest Angela Magana – na tekst o Michelle jeszcze przyjdzie czas. Jak widać z analizy, nie daję większych szans nikomu prócz Claudii. To właśnie Brazylijka ma wszystko co jest potrzebne idealnej pretendentce. Każda z wyżej wymienionych dziewczyn ma coś co je charakteryzuje, czy to parter, czy zapasy, czy stójkę. Jednak tylko Gadelha ma wszystkie cechy, które mogą zagrozić Joannie. Świetny parter, mocne zapasy oraz dobrą stójkę. „Claudinha” jest kompleksową zawodniczką i niejednogłośna decyzja w pierwszym starciu idealnie pokazuje jak blisko Asi – jeśli chodzi o umiejętności – jest Claudia. Na chwilę obecną nie widzę nikogo innego, zdolnego odebrać tytuł naszej mistrzyni. Druga w moim rankingu Tecia Torres dała ostatnio bardzo słabą walkę – całościowo jednak (wliczając w to poprzednie występy), prezentuje się obiecująco. Na tyle obiecująco, że w przyszłości może być sporym wyzwaniem.

Joanna Jędrzejczyk ma szansę stać się Rondą Rousey słomkowej. Choć nie powinno się porównywać i Asia tworzy własną legendę, to ciężko nie uniknąć tu nazwiska najbardziej znanej i dominującej kobiety w całym MMA. Jeśli tylko w przyszłej obronie (lub później jeśli nie dojdzie do tej walki teraz) pokona Gadelhę zdecydowanie, to przez długi czas nikt nie będzie w stanie jej zagrozić i stanie się symbolem swej kategorii – jak Ronda Rousey – a może i z czasem, symbolem żeńskiego MMA. Tak to wygląda na papierze, a jak nasza mistrzyni wypadnie w oktagonie i z kim zawalczy, przekonamy się już 2 stycznia!

Tomasz Chmura
Sztuki walki od 2004 roku. Pierwsza gala MMA - 2007. Instruktor Sportu, czarny pas w nunchaku jutsu. Pasy w Kenpo Jiu Jitsu i Sandzie.