UFC 92: The Ultimate 2008 już niebawem dostarczy nam niezapomnianą dawkę emocji a to za sprawą bardzo niecodziennej rozpiski. Do rzadkości bowiem należy, by na galach Ultimate Fighting Championship można było wyróżnić aż trzy pojedynki z których każdy mógłby odbywać się jako ostatnia walka gali.  I właśnie UFC 92 jest takim eventem, bo zarówno Evans vs. Griffin jak i Nogueira vs. Mir, oraz Silva vs. Jackson III mogłyby spokojnie posłużyć za walkę wieczoru na kolejnych galach. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej jednemu z trzech „killerów” końcówki roku. Zapraszam na ‚pod lupą: Nogueira vs. Mir’.

PRIDE FC vs. UFC…tego nigdy za wiele!
Pojedynek Rodrigo Nogueiry i Franka Mira to zestawienie ciekawe nie tylko ze względu na obecną sytuację w wadze ciężkiej UFC i zależności wynikające z rezultatu tego starcia ale także – a może przede wszystkim, ze względu na przeszłość obu zawodników.  „Minotauro” to były mistrz HW PRIDE FC uważany za najlepszego ciężkiego parterowca „dumy”. Dokładnie to samo można powiedzieć o Mirze, z tą różnicą że swoich rywali zmuszał do poddania nie w białym ringu PRIDE a w oktagonie UFC. Który ex champion okaże się lepszy? Do kogo po walce należał będzie tymczasowy tytuł i – tym samym, który z zawodników zmierzy się z Brockiem Lesnarem w walce o faktyczny tytuł mistrza wagi ciężkiej UFC? Spójrzmy jakie atuty przemawiają za oboma zawodnikami.

Przygotowanie kondycyjno-siłowe i warunki fizyczne.
Warunki fizyczne to jeden z najmniej istotnych czynników tej walki. Tak Mir jak i Nogueira ważą około 110 kg a więc o przewadze masy/siły rodem ze starcia Couture – Lesnar nie będzie tutaj mowy. Kilka centymetrów przewagi zasięgu będzie miał za to Brazylijczyk (191 cm wzrostu przy 186 cm Mira) i z całą pewnością będą one jego dodatkowym atutem w stójce. Kondycja natomiast zdecydowanie przemawia za Rodrigo, który zawsze słynął ze świetnego przygotowania. Oczywiście Mir nie „wystrzela się” po 45 sekundach walki niczym „dziadek Abbott” jednak im dłużej pojedynek będzie trwał, tym większą przewagę będzie miał Nogueira.

Stójka.
W tej płaszczyźnie walki znaczącą przewagę będzie miał Nog, który w  odróżnieniu od Mira posiada całkiem solidne umiejętności bokserskie. Może i striking „Minotauro” jest już nie na czasie (a wręcz wydaje się oldschoolowy) a całkowity brak kopnięć i technik klinczowych wydaje się śmieszny, to mimo wszystko dobre techniki ręczne w połączeniu z nieludzko twardą głową Brazylijczyka zdają jak na razie egzamin.
Jeśli Mir podejmie walkę w stójce i nie będzie starał się sprowadzić Nogueiry na ziemię to ten może sprawić mu (podobnie jak Werdumowi) piękną lekcję boksu z której Amerykanin na pewno nie wyjdzie z podniesionymi rękami.

Takedown/takedown defence.
Obaj fighterzy nie są w tej dziedzinie wirtuozami jednak myślę, że w tej strefie walki przewagę będzie miał Frank. Zapasy „Minotauro” są chyba jednymi z najgorszych jakie możemy oglądać w dzisiejszym MMA (na światowym poziomie oczywiście) i jeżeli tylko Mir zdoła się zbliżyć odpowiednio blisko powinien bez większych problemów obalić Nogueire.

Ground Game.
Na ziemi może być naprawdę ciekawie, przewagę jednak i tu dałbym Brazylijczykowi, który w swej karierze walczył wiele razy ze znakomitymi grapplerami i co ważne wychodził z tych walk zwycięsko. Pojedynek z Barnettem (a wcześniej z Rodriguezem w ADCC) pokazał jednak, że Nog czasem „lubi zostawić nogę” narażając ją tym samym na leg locka, i jeżeli popełni taki błąd w tej walce to Mir go z cała pewnością wykorzysta.

Psychika i swoboda w oktagonie.
Obaj zawodnicy to doświadczeni fighterzy, obaj wiele razy występowali przed tak liczną (albo i liczniejszą) widownią i obaj nie mają w tej walce nic do stracenia (Nog może jedynie stracić i tak nic nie warty pas interim) dlatego psychika nie odegra tu żadnego znaczenia. Różnica pomiędzy walką w ringu (gdzie większą część kariery walczył Brazylijczyk) a klatką też nie powinna tu mieć dużego znaczenia gdyż nie jest to debiut Nogueiry w oktagonie i raczej przystosował się już do nowego środowiska.

Myślę, że największą rolę w tym pojedynku odegra stójka. Sądzę, że Rodrigo będzie na tyle skutecznie punktować Mira i jednocześnie unikać obaleń że to zadecyduje o werdykcie. Oczywiście walka prędzej czy później z całą pewnością przeniesie się na ziemię, pytanie tyko czy Mir zdoła w parterze nadrobić utracone w stójce punkty? Myślę że nie. Na lucky puncha na Brazylijczyku także nie ma co liczyć, podobnie jak na submission. Nog przez jednogłośną decyzję sędziowską bo Mir poddać także się raczej nie da a nokaut power Rodrigo jest mocno wątpliwy.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.