Kontynuując trend zapoczątkowany walką Griffin vs. Evans na UFC 92 21 lutego w Londynie zmierzą się dwaj pozostali zwycięzcy pierwszych dwóch sezonów The Ultimate Fightera. Wtedy lepszy okazał się zawodnik drugiego sezonu, teraz Diego „The Nightmare” Sanchez będzie chciał wyrównać wynik zwycięstwem nad Joe „Daddy” Stevensonem. Choć walka bynajmniej nie jest o tak wysokim profilu jak pierwsze starcie TUF-owych zwycięzców to nadal main event gali UFC i jako taki bierzemy go pod lupę.

Poszukiwany: Lekki z osobowością

W niedawnym artykule na stronie postawiłem tezę, że waga lekka w UFC nie bardzo pozwala walczącym w niej fighterom na ugruntowanie swojej pozycji. Dorzucenie do tej grupki Diego Sancheza (19-2, UFC 8-2), niezależnie czy wygra czy przegra na pewno nie zaszkodzi i rozrusza nieco całą dywizję. Zwycięzca pierwszej edycji TUFa jeszcze w wadze średniej rozpoczął swoją karierę w UFC od 6 zwycięstw z rzędu między innymi w pamiętnych wojnach z Nickiem Diazem i Karo Parisyanem. Pierwszą zawodową porażkę poniósł dopiero w walce przeciw Joshowi Koscheckowi kiedy odczuwał skutki poważnej infekcji gronkowcem. Po rekonwalescencji i zmiany obozu z ekipy Grega Jacksona na University of Jiu-Jitsu Saulo Ribeiro wrócił do oktagonu tylko by przegrać po raz kolejny, tym razem z Jonem Fitchem. Obecnie Diego odbudował się dwoma zwycięstwami w poprzednim roku nad Davidem Bielkhedenem i Luigim Fioravantim. Sobotnia walka będzie jego debiutem w wadze lekkiej.

Droga Joe Stevensona (29-9, UFC 6-3) była nieco bardziej wyboista. Porażkę odniósł już w pierwszej walce po wygraniu TUFa ulegając przez decyzję Joshowi Neerowi. Wtedy też zdecydował się zasilić przywracaną przez UFC wagę lekką i odniósł tam cztery zwycięstwa z rzędu z czego ostatnie, nad Kurtem Pellegrino, zapewniło mu walkę o pas. B.J. Penn całkowicie upokorzył Stevensona, który, z zakrwawioną twarzą, był zmuszony odklepać duszenie w drugiej rundzie. Joe powetował sobie tą porażkę poddając Gleisona Tibau ale w swojej ostatniej walce został rozbity w cztery minuty przez Kenny’ego Floriana.

Warunki fizyczne i przygotowanie kondycyjne

Wagowo obydwaj zawodnicy powinni być do siebie zbliżeni. Sanchez wypowiadał się, że, kiedy był w formie, podczas walk w półśredniej ważył w okolicach wymaganego limitu 170 lbs. i nie zbijał wagi. W ogóle ze zbijaniem wagi ma niewiele doświadczeń więc wykluczone też jest, żeby do czasu walki uzyskał sporo masy. Spodziewam się go w klatce w okolicach 165 funtów. Przeciw Tibau, znanemu behemotowi wagi lekkiej, Stevenson nie wyglądał na znacznie mniejszego. Może nawet zdarzyć się, że w tej walce będzie nieco cięższy od Sancheza i wejdzie do klatki bliżej 170 funtów ale te pojedyncze połówki kilograma nie powinny mieć przełożenia na walkę. Jeśli chodzi o wzrost to występuje tu znacznie bardziej namacalna różnica – Diego będzie o 3 cale (7,5 cm) wyższy.

Stevenson nie należy do fighterów grzeszących kondycją ale również nie kończy mu się paliwo w dramatycznych okolicznościach. Sanchez powinien mieć tu sporą przewagę bo nie tylko dysponuje fantastycznym kardio ale również, kiedy jest stroną atakującą w walce, narzuca bardzo wysokie tempo, które zmęczy Stevensona jeśli walka będzie trwała trzy rundy. Napisałem „powinien” dlatego, że to debiut Sancheza w wadze lekkiej a historia uczy, że często fighterzy nie wypadają wspaniale walcząc pierwszy raz w nowej kategorii wagowej.

Stójka

Obydwaj zawodnicy wywodzą się ze stylów grapplingowych i przez długi czas polegali na tych umiejętnościach aby wygrywać kolejne walki. UFC jednak od kiedy stało się niekwestionowanym numerem jeden na rynku w brutalny sposób obnaża i karze jednowymiarowość (patrz: Alexander, Houston) stąd i Sanchez i Stevenson pracują nad rozwojem swojej stójki. O ile Stevenson nadal jest według mnie w lesie to Sanchez ma już przyzwoity striking oparty głównie na boksie choć w ostatniej walce przeciw Fioravantiemu z powodzeniem używał kopnięć, zwłaszcza tych wycelowanych w głowę. Diego, wspomagany większym zasięgiem, zdeklasuje Stevensona w stójce ale wątpię żeby walka toczyła się w tej płaszczyźnie przez znaczące okresy czasu.

Parter

Grappling w tej walce prezentuje ciekawy kontrast stylów. Stevenson ma dobre zapasy i pewnie uda mu się sprowadzić Sancheza na ziemię. Sedno walki będzie tkwiło jednak w tym czy zdoła go na ziemi utrzymać. Joe preferuje atak gnp z góry i szukanie okazji do poddania, w tym aspekcie stylowo jest podobny do Fitcha ale nie będzie miał tak dużej przewagi kilogramów po swojej stronie. Ponad wszystko jednak Stevenson stawia na swoją gilotynę, którą w UFC wygrał już 3 walki. Ciężko będzie wygrać kolejną gdyż Sanchez to przede wszystkim świetny grappler ale też nie będzie w tej walce próbował wejść w nogi, co byłoby idealną sytuacją do założenia tej techniki.

Diego jest bardzo dynamiczny w parterze choć zapasy są jego najsłabszą stroną. Jego obalenia z łatwością powstrzymywał Fioravanti a jeśli chodzi o ich obronę to Sanchez wierzy w swój grappling na tyle, żeby specjalnie do niej się nie przykładać. Może sobie na to pozwolić gdyż na ogół w ciągu kilku, kilkunastu sekund od udanego obalenia wykonanego przez przeciwnika Diego ląduje w dominującej pozycji po przetoczeniu. Nawet zmagając się z gronkowcem kompletnie zawinął Koschecka po jego jedynym obaleniu w tej walce w ciągu jakichś 15 sekund zachodząc mu za plecy. Jego garda również jest całkiem niezła, co prawda nie zanotował poddania z tej pozycji w UFC ale sprawił Fitchowi sporo problemów technikami z gardy otwierając sobie drogę do sweepów.

Peryferia

Jak już wspomniałem to pierwsza walka Sancheza w wadze lekkiej i zapewne, jak w zdecydowanej większości przypadków, coś uniemożliwi mu walkę na maksimum możliwości choć w chwili kiedy to piszę Diego już zrobił wagę osiągając na ważeniu 156 funtów. Drugim ważnym czynnikiem jest aspekt psychologiczny u Stevensona. Joe trochę miota się bez celu po wadze lekkiej od walki z Pennem i na dodatek ma przed sobą ciężkiego rywala od razu po tym jak został rozniesiony przez Floriana a na pewno nie spieszy mu się do wyścigu z Mac’iem Danzigiem o tytuł pierwszego zwolnionego zwycięzcy TUFa. Stevenson średnio radził sobie z presją na poprzednich etapach kariery i może się to odbić na jego sobotnim występie.

Werdykt

Odkładając na bok aklimatyzację w nowej wadze ta walka należy do Sancheza. Jest moim zdaniem lepszy od Stevensona w zarówno w stójce jak i na ziemi, ewentualnie ustępując mu pola jeśli chodzi o zapasy. Diego jest agresywniejszy i narzuci swoje tempo walki co może zmęczyć Stevensona. Nawet jeśli Joe dotrzyma tempa to należy on do zawodników, którzy nie potrafią wygrywać walk kiedy przeciwnik mocno ich naciska. Tak było w walce z Neerem i spodziewam się podobnych rezultatów tutaj. Sanchez, poddanie, 2 runda.

Jedyny człowiek na świecie, który wkręcił się w MMA walką Arlovski vs. Eilers. Poliglota. Entuzjasta i propagator indonezyjskiego przemysłu tekstylnego. Warszawiak od kilku pokoleń i dumny z tego faktu. Nie zawsze pisze o sobie w trzeciej osobie ale kiedy to robi jest to w polu biografia na MMARocks.pl

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.