Diego gilbert
(foto: Dave Mandel/Sherdog.com)

Po Wydarzeniu roku 2013 według redakcji MMARocks.pl, który prezentowaliśmy wczoraj, dzisiaj czas na najlepszą Rundę roku 2013. Natomiast już wieczorem zaprezentujemy wam najlepszy naszym zdaniem Występ roku 2013.

Podczas gali UFC 166 mistrz dywizji lekkiej Strikeforce Gilbert Melendez skonfrontował się z Diegiem Sanchezem. Ten pierwszy podchodził do starcia po porażce z Bensonem Hendersonem. Był to zarazem debiut Gilberta w nowej organizacji z powodu wchłonięcia Strikeforce przez UFC. Pomimo niejednogłośnej przegranej, postawił „Bendo” bardzo trudne warunki, a sędziom dał twardy orzech do zgryzienia.

Diego podchodził do kolejnej walki po takiej samej, lecz zwycięskiej decyzji sędziowskiej nad Takanorim Gomim. W zderzeniu czołowego lekkiego świata z nieokrzesanym, walecznym jak mało kto Diegiem – jak można się było spodziewać – doszło do grzmotów. Już od pierwszych sekund starcia „The Dream” (lub jak kto woli – „The Nightmare”) nacierał na swego przeciwnika, jednak Gilbert dobrze kontrolował dystans i kontrował zbyt agresywnego oponenta. Choć pierwsza runda skończyła się niesamowitą wymianą w stójce, dopiero druga runda otworzyła festiwal miłośników brwalu. Techniczne uderzenia mieszały się z cepami bitymi na ilość i szybkość, a obaj zawodnicy prezentowali adamantową szczękę.

Runda roku, to runda roku. Jakąś trzeba wybrać. A tej walce najlepsza była trzecia odsłona. Wychodząc do ostatnich pięciu minut, zakrwawiona twarz Diega prezentowała w sobie złość, determinację, agresję ringową i niezłomność. Pomimo całych dziesięciu minut, kiedy to Melendez triumfował i trafiał szarżującego Sancheza, m.in. rozciął go łokciem już w pierwszej rundzie – zawodnik z Nowego Meksyku nadal szedł do przodu jak opancerzony pojazd bojowy, nieskory do zatrzymania się choćby na chwilę. Do dalszego naporu podjudził go sam Greg Jackson, tłumacząc swojemu podopiecznemu, że przegrywa dwie rundy i jedynym ratunkiem jest tylko nokaut. To zapewne przemówiło do Diega jak mało co. Ledwo minęła minuta ostatniej odsłony, a „The Nightmare” zaatakował w swoim stylu. Lecz tym razem Gilbert Melendez przyjął zaproszenie do wymian i „Runda roku” rozpoczęła się na dobre. Wchodząc w gameplan Diega, Gilbert odwdzięczał się tym samym – mocnymi ciosami, przecinającymi powietrze ze świstem. Była to woda na młyn dla Sancheza, który nie zaprzestawał ataków.

Kibice zgromadzeni w hali Toyota Center krzyczeli z zachwytu, intonując „Diego, Diego, Diego!”. Emocjami związanymi z tą konfrontacją, można by obdzielić kilka innych pełnoprawnych gal. Szaleństwo jednak nastąpiło dopiero na dwie minuty przed końcem rzeźni. Nie bacząc na potężnie obitą twarz i na krwawiące rozcięcie, Sanchez z jeszcze większym zacietrzewieniem szedł do przodu, robiąc przy okazji gesty do Melendeza, by ten dał z siebie jeszcze więcej! Zupełnie jakby dawał znać przeciwnikowi: „rozbiłeś mi twarz, ale nie rozbiłeś jeszcze mego ducha walki!”. Dosłownie chwilę po tym heroicznym pokazie niezłomności, Diego dostał szansę od losu, kiedy trafił mocnym podbródkowym w twarz Gilberta i znokdaunował go. Zaraz potem znalazł się za plecami rywala. Po tym incydencie, walka nabrała urozmaicenia – obaj zawodnicy nagle zaczęli klinczować i obalać się, przechodzić pozycje tylko, żeby znów wrócić do wymian stójkowych. Nawet na dziesięć sekund przed końcem dwójka wojowników nie zrezygnowała z chęci znokautowania siebie nawzajem.

Przerwa, którą w połowie rundy zarządził sędzia, mający na uwadze potężnie krwawiące rozcięcie u Diega – dała nieco wytchnienia nie tylko zawodnikom, ale przede wszystkim kibicom oglądającym to niesamowite widowisko. I choć Diego Sanchez ostro przegrywał w inicjowanych przez siebie wymianach oraz był punktowany poza nimi, swoją determinacją i sercem przyczynił się do jednej z najwspanialszych walk w historii MMA, a już na pewno do „Rundy roku” 2013. Najlepszym podsumowaniem niech będą słowa Joego Rogana, komentatora i eksperta, który obejrzał tysiące walk: „To najwspanialsza walka, jaką kiedykolwiek w życiu widziałem” – możemy tylko dodać: „A trzecia runda była jej ukoronowaniem”.

Laureat 2012: Joe Lauzon vs. Jamie Varner R1
Laureat 2011: Nick Diaz vs. Paul Daley R1
Laureat 2010: Jorge Santiago vs. Kazuo Misaki R2
Laureat 2009: Hideo Tokoro vs. Abel Cullum R1

Wydarzenie roku 2013.

W czasopiśmie "Sztuki Walki" zajmował się okazyjną publicystyką. Z uwagi na przebiegunowanie zainteresowań ze sztuk walk ściśle na MMA, zamienił papier na Internet. Zgodnie z dewizą "jak pisać, to dla najlepszych" zwrócił się w stronę MMA Rocks i tak już zostało. Obecnie pracuje jako analityk, prześwietlając przy okazji rywali zawodników z którymi współpracuje.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.