Lorenzo Fertitta

Słuchając fragmentów rozmowy, jaką stacja CNN przeprowadziła z Lorenzo Fertittą, dyrektorem generalnym UFC, przeszło mi przez myśl, że jesteśmy – jako ludzie związani z MMA, jako branża – środowiskiem ogromnie niewdzięcznym. Z jednej bowiem strony czerpiemy przecież garściami z pracy, jaką na rzecz mieszanych sztuk walki wykonują właściciele największej organizacji świata, z drugiej natomiast nie możemy się wręcz powstrzymać od kierowania w ich stronę roszczeń i wyrzutów: “tym za mało płacą”, “tym płacą za dużo”, “są zachłanni”, “zyskiem powinni się dzielić” itp., itd. O tym, jak często padają takie zarzuty można się przekonać czytając, czy to na portalach tematycznych czy społecznościowych, komentarze pod artykułami ujawniającymi zarobki fighterów bądź szczegóły umowy z Reebokiem. Można się o tym również przekonać z wielu, wielu wywiadów z samymi zawodnikami, którzy oskarżają Zuffę o chciwość, proponując wprowadzenie do UFC związków zawodowych i regulację płac. Tych szaleństw oczywiście komentować nie zamierzam, chciałem jedynie ukazać, iż krytyka organizacji i roszczenia względem niej nie są zjawiskiem incydentalnym – wręcz przeciwnie.

Nie tłumacz się Lorenzo!

Wracając jednak do samego wywiadu. Fertitta ujawnił w nim, że 2015 rok był rekordowy dla jego spółki, która osiągnęła w nim 600 mln dolarów przychodu. I kiedy szef UFC z dumą mówił o swym rozwijającym się biznesie, ja również poczułem dumę, że jestem w jakimś mikroskopijnym stopniu częścią tej rzeczywistości – że za “mojego czasu” dokonała się rewolucja w sztukach walki, dzięki czemu mogę oglądać pojedynki prawdziwych wojowników. To uczucie dumy szybko jednak zostało przykryte pewnego rodzaju zażenowaniem, kiedy tylko z ust Fertitty zaczęły wypływać tłumaczenia: “oczywiście to tylko dochód, którego większość przeznaczamy na… bla, bla, bla”. Naprawdę poczułem wtedy smutek, że najpotężniejszy człowiek w MMA czuje się w obowiązku tłumaczyć się – nawet niezagadnięty przez dziennikarkę przeprowadzająca wywiad! – z tego, że jego firma ma się dobrze i że jest coraz bogatsza. To oczywisty nonsens, coś irracjonalnego.

Naturalnie nie jest to wyłącznie domeną Fertittów czy branży MMA jako takiej. W XXI wieku panuje, generalnie, klimat intelektualny, oskarżający kapitalistów o nadmierne zyski i inne dziwne rzeczy – ale co gorsza, sami kapitaliści poddają się tej narracji tak, jakby miała ona jakiekolwiek logiczne podstawy (sic!), efektem czego są podobne tłumaczenia i spowiedzi przed dziennikarzami. Mniejsza jednak o samo zjawisko i jego przyczyny (oraz niezbyt korzystne skutki, mówiąc najdelikatniej), ponieważ nie to jest przedmiotem niniejszego tekstu. Chciałem się w nim zastanowić nad wkładem, jaki Lorenzo i Frank Fertitta do spółki z Daną Whitem wnieśli w rozwój wszechstylowej walki wręcz. Ten jest, rzecz jasna, niepodważalny i – jak na razie – niepodważany, czy jednak oskarżyciele Zuffy zdają sobie sprawę z faktycznych dokonań tej korporacji? Postaram się przedstawić mój punkt widzenia na tę sprawę i wyjaśnić, dlaczego uważam, że właściciele UFC zasługują na każdego dolara zysku, jaki przynosi ich organizacja.

Zarabianie pieniędzy jest dobre

Zanim przejdę dalej powinienem chyba podkreślić, że suma jaką wymienił Fertitta nie jest dochodem, a przychodem spółki. Pisze o tym, gdyż zdarzyło mi się czytać komentarze zestawiające przychód UFC z zarobkami fighterów, podane jako dowód niesprawiedliwej polityki hegemona branży MMA. Jest to oczywista nieznajomość pojęć: przychód jest to, najprościej mówiąc, wartość jaką firma pozyskała z rynku w ramach świadczonych usług. Tymczasem dochód jest to powyższa wartość pomniejszona o koszty. Zatem to, że Zuffa w 2015 roku osiągnęła 600 mln przychodu nie mówi nic o tym, ile korporacja w tych dwunastu miesiącach zarobiła. Może być przecież tak, że pomimo wzrostu przychodu dochód de facto okazał się mniejszy, bo jednocześnie bardziej od obrotów wzrosły koszty funkcjonowania. Przychód jest więc pozycją księgową, mówiącą, czy dana firma w konkretnym roku zanotowała większą czy mniejszą sprzedaż niż w latach poprzednich. Nie jest to jednak kwestia najważniejsza. Dużo istotniejszym w tym przypadku jest pojęcie zysku i jego inwestowania. Mało który krytyk “wielkiego kapitału” zdaje sobie bowiem sprawę, że tylko niewielki procent uzyskanego dochodu wędruje do kieszeni akcjonariuszy. Jego większa część jest przecież zabezpieczeniem kolejnego roku – jest inwestowana. Następne czterdzieści wydarzeń UFC w 2016 roku nie spadnie przecież z nieba, a Zuffa pieniędzy na ich pokrycie nie pozyska z procesu fotosyntezy. Te gale powstaną z zysku wypracowanego w roku poprzednim – ewentualnie z kredytu, jeśli zajdzie taka potrzeba, lecz ten będzie trzeba pokryć dochodem uzyskanym w przyszłości. Tak więc nawet jeśli wspomniane przez Fertittę 600 mln dolarów byłoby faktycznym zyskiem UFC, nie byłoby w tym niczego niezwykłego, a tym bardziej niczego niegodziwego! W ogóle samo przekonanie, że zysk jest czymś złym, czymś niemoralnym, jest dla mnie niezrozumiałe. Jest wręcz dokładnie odwrotnie: to, że firma osiąga duży dochód oznacza, że działa efektywnie, dostarcza wysokiej jakości produkty na które jest wysokie – i dobrowolne przecież – zapotrzebowanie. Tak więc im większy Zuffa, czy jakakolwiek inna spółka, osiągnęła dochód, tym więcej wartości dostarczyła konsumentom, a zatem jest to coś dobrego!

W tym miejscu pojawiają się oczywiście zarzuty, bo skoro firma działa skutecznie, to może sobie pozwolić na podniesienie płac pracowników – a skoro UFC tego nie robi, to jego włodarze kierują się zachłannością. Nie jest to jednak prawdą. W krótkiej historii mieszanych sztuk walki mieliśmy przykłady tego, jak kończą organizacje niepotrafiące racjonalnie zarządzać kosztami, płacąc nieuzasadnione pensje zawodnikom. Na polskim rynku takim tworem było MMA Attack, na amerykańskim Affliction. Pierwszy skończył działalność po trzech, drugi po dwóch wydarzeniach. Mimo iż na pozór ich szczodrość może się wydawać godna podziwu (bo przecież zawodnicy zarobili “godziwe pieniądze”), to ów czar pryska, gdy spojrzymy na sprawę w dłuższej perspektywie. Obie organizacje dały rynkowi MMA i zawodnikom o wiele, wiele mniej, niż każda inna, oszczędna – a przez to utrzymująca się na rynku, federacja. Te mają bowiem za sobą po kilkanaście/kilkadziesiąt imprez, i perspektywę kolejnych nastu. A zatem krytykowanie Fertittów za to, że nie wydają na gaże dla fighterów odpowiedniej ilości pieniędzy (jaka jest owa “odpowiednia ilość” jeśli nie rynkowa?) jest z jednej strony niemoralne – to ich pieniądze, więc mogą je wydawać jak chcą, a z drugiej destrukcyjne ekonomicznie – oparte na irracjonalnych przesłankach zamiast na sprawozdaniach finansowych. Bardzo trudno jest mi zatem brać na poważnie tych wszystkich tromtadratów, takich jak Jose Aldo czy Wanderlei Silva, którzy nie mając pojęcia o meandrach biznesu MMA, jego złożoności, stopniu niepewności i ryzyka, wygłaszają swoje niezadowolenie z polityki płacowej UFC. Obaj w organizacji White’a zarobili dużo pieniędzy, są bogaci. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by każdy z nich otworzył własną organizację mieszanych sztuk walki, nawet w Brazylii, i udowodnił swymi działaniami, że można płacić zawodnikom “godziwe pieniądze” – ilekolwiek by to miało być – i nie zbankrutować.

Wizjonerzy i sprawni biznesmeni

Rzecz jasna ani jeden, ani drugi tego nie zrobi. Kierowanie biznesem MMA nie jest bowiem rzeczą łatwą, i nie wystarczy do niej umiejętność walki wręcz. Ba! Umiejętność walki wręcz jest raczej jedną z ostatnich, jakie się w tym fachu przydają. Świetną tego ilustracją jest przykład założyciela i pomysłodawcy Ultimate Fighting Championship, Roriona Gracie. To przecież członek legendarnej rodziny wpadł na pomysł zorganizowania turniejów “walki bez reguł”, to on był pierwszym w USA przedsiębiorcą, który zaoferował widzom tego typu produkt. Na nic się to jednak zdało, bo w 2001 roku UFC stało na skraju bankructwa, i tylko dalekowzroczność White’a oraz Fertittów sprawiła, że MMA otrzymało szansę rozwoju. To pod wodzą wspomnianej trójki mieszane sztuki walki przetrwały w takiej formie, jaką znamy dziś, lecz samo ich przetrwanie nie jest najważniejszą zasługą wspomnianych przedsiębiorców. Ważniejszym jest to, co właściciele sieci kasyn zrobili z zakupioną marką: znaleźli pomysł na jej komercjalizację, czego nie był w stanie osiągnąć Gracie. Dopiero pod zarządem Zuffy, po wielu chudych latach, UFC zaczęło zarabiać. Pierwszy The Ultimate Fighter był krokiem milowym nie tylko dla federacji ale dla MMA jako całości, późniejsze działania Lorenzo Fertitty doprowadziły natomiast do stanu obecnego, w którym UFC jest globalną marką, robiącą ponad czterdzieści wydarzeń w roku, zatrudniającą ponad pięciuset zawodników i transmitowaną w największych telewizjach. To UFC pod kierownictwem Lorenzo Fertitty przedstawiło opinii publicznej wszechstylową walkę wręcz jako sport, co umożliwiło dyscyplinie  wyjście z niszy i odklejenie plakietki “ciekawostka” – to zaś uczyniło jej rozwój w ogóle możliwym. Żadnej innej organizacji przed UFC się to nie udało.

Można powiedzieć, że White oraz bracia Fertitta byli innowatorami. Ludźmi przełamującymi stereotypy, wyprzedzającymi panujące trendy. Wykreowali oni popyt na mieszane sztuki walki, stworzyli całkowicie nową gałąź gospodarki. Być może porównanie ich do Steve’a Jobsa jest nieco na wyrost, lecz stawiam ich własnie w tej samej grupie przedsiębiorców. Nie zaczęli oni przecież działalności na rozwiniętym już rynku, wymuszającym co najwyżej powielanie i ewentualnie ulepszanie działań konkurentów. Lorenzo, Dana oraz Frank zainwestowali w MMA w czasach, w których żadnego rynku MMA jeszcze nie było – i nie było pewnym, czy kiedykolwiek będzie. Zaproponowali oni konsumentom całkowicie nowy produkt, i dzięki jego atrakcyjności przekonali ich, że będzie on wart zakupu. Jobs z iPhonem sprawił, że ludzie zaczęli odczuwać potrzebę posiadania czegoś (bo było to tak użyteczne), co wcześniej nie istniało, podobnie Fertitta uczynił  z UFC. I podobnie jak iPhone prawie stał się synonimem smartfona, tak UFC omal nie stało się synonimem MMA, co dodatkowo poświadcza, jak bardzo te dwa zupełnie różne produkty wyprzedziły zastany świat. Potrzeba było wiele odwagi oraz dalekosiężnej wizji, aby zdecydować się na tego rodzaju działalność w sytuacji, w której należąca do Roriona Gracie marka traciła pieniądze.

Każdy dolar…

To wszystko sprawia, że nie da się realnie oszacować wkładu, jaki Zuffa wniosła do świata MMA. Dzięki popularności ich organizacji pojawiło się przecież gros innych podmiotów promujących ten sport. Dzięki popularności UFC cała rzesza fighterów, działaczy i specjalistów może pracować w, szeroko rozumianej, branży mieszanych sztuk walk. Dlatego irytują mnie utyskiwania fighterów, którzy organizacji White’a zawdzięczają swój obecny status materialny, a mimo to kąsają karmiącą ich rękę. Prawda jest bowiem taka, że gdyby nie Zuffa, to wielu z tych biednych ludzi z brazylijskich faweli, którzy dziś wiążą koniec z końcem dzięki byciu fighterem UFC, skończyłoby na ulicach – handlując narkotykami bądź zajmując się wymuszeniami. Nie dlatego, że są to źli ludzie. Dlatego, że nie mieliby wyboru. Owszem, nie można sytuacji upraszczać do stwierdzenia: gdyby nie UFC, nie byłoby MMA. Być może dyscyplina przetrwałaby upadek tworu Graciego, a nawet późniejszy upadek PRIDE FC. Być może znalazłby się inny inwestor, widzący potencjalny zysk w tej dziedzinie rozrywki. Być może tak, być może nie. Nie ma co do tego pewności, tak więc trudno tworzyć historię alternatywną. Faktem jest natomiast, iż to pracy Fertittów zawdzięczamy obecny wygląd mieszanych stuk walki oraz ich kierunek rozwoju. Za to należy im się szacunek nie tylko fanów, ale także każdego, kto o branżę MMA choćby się profesjonalnie ociera. I za to należy się im każdy dolar, jaki zarabia ich przedsiębiorstwo.

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

43 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się, bacia Fertitta i Dana nie dość, że musieli nyć odważni i jak to ująłeś "dalekosiężnej wizji, ale również niezłymi wariatami. W ogóle, żeby stworzyć coś nowego, nieznanego dotąd trzeba być świrem 😉

  2. Bardzo dobry tekst ! Nawet przecinka nie brakuje :applause:

    Ludzie czesto zapominaja, ze zarobic naprawde duze pieniadze mozna tylko jesli inni ludzie pracuja na ciebie, nigdy na odwrot.

    To chyba z jednego ze stand-upow Chrisa Rocka jest tekst o bogatych koszykarzach i innych gwiazdach sportu – Myslicie ze oni sa bogaci, zarabajac po 20 baniek za sezon ? Bogaty to jest ten co placi kilka takich kontraktow i jeszcze na tym zarabia (jakos tak to szlo) 🙂

  3. Nie zobaczyłem przed przeczytaniem artykułu jego autora ale Twój styl rozpoznałem po pierwszym akapicie @Jakub Bijan

    Co do samej wypowiedzi. Nie gloryfikowałbym tak UFC i braci Feritta. UFC to interes jak każdy inny. Jestem przekonany, że oni jak każdy biznesmen podchodzi do tego w czysto fiskalny sposób. Bo że ich firma przyczyniła się do popularyzacji tego sportu to po prostu wynikowa ich działań. Przekonany jestem ze gdy w niedzielne popołudnie zasiadają przy obiedzie to nie myślą o tym jakimi to "zbawcami MMA" się stali tylko że im się hajs zgadza.

    Odniosłeś sie do wielu kwestii i próbowałeś bronić ich poczynania. Czemu nie odniosłeś się (lub to ominąłem w jakiś dziwny sposób) do kwestii umowy z Reebokiem ? Bo ta sprawa Jest nie do obrony. Z umów z Reebokiem zawodnicy mają, jak sami wspominają, psie pieniądze. Natomiast od swoich prywatnych sponsorów mieli  kasę czasami stanowiącą wielokrotność ich podstawowych gaż za walkę. UFC jakoś im tego nie wyrównało. Czemu akurat ta kwestia została przez Ciebie pominięta?

  4. Jobs zaczynal od zera a Fertitty doplacali do UFC 5 lat z dochodow kasyn,ktore zostaly zbudowane za mafijne pieniadze . No ale kto by sie takimi glupotami zajmowal skad pochodzi fortuna Fertittow ,w koncu osiagneli sukces .

  5. Nie zobaczyłem przed przeczytaniem artykułu jego autora ale Twój styl rozpoznałem po pierwszym akapicie @Jakub Bijan

    Nie wiem, czy komplement , czy wręcz przeciwnie – ale, dobrze, że choć rozpoznawalny jestem;)

    Co do samej wypowiedzi. Nie gloryfikowałbym tak UFC i braci Feritta. UFC to interes jak każdy inny. Jestem przekonany, że oni jak każdy biznesmen podchodzi do tego w czysto fiskalny sposób. Bo że ich firma przyczyniła się do popularyzacji tego sportu to po prostu wynikowa ich działań. Przekonany jestem ze gdy w niedzielne popołudnie zasiadają przy obiedzie to nie myślą o tym jakimi to "zbawcami MMA" się stali tylko że im się hajs zgadza.

    Oczywiście, że tak. Motywem zawsze jest chęć zarobienia i wcale tego nie krytykuję. W tekście piszę natomiast o skutkach ich poczynań, a te są, jakie są (niezależnie od motywów).

    Odniosłeś sie do wielu kwestii i próbowałeś bronić ich poczynania. Czemu nie odniosłeś się (lub to ominąłem w jakiś dziwny sposób) do kwestii umowy z Reebokiem ? Bo ta sprawa Jest nie do obrony. Z umów z Reebokiem zawodnicy mają, jak sami wspominają, psie pieniądze. Natomiast od swoich prywatnych sponsorów mieli kasę czasami stanowiącą wielokrotność ich podstawowych gaż za walkę. UFC jakoś im tego nie wyrównało. Czemu akurat ta kwestia została przez Ciebie pominięta?

    Ta kwestia jest do obrony, bo UFC to prywatna spółka i nie jest zobligowana do uznawania "praw do własnych sponsorów". Zawodnicy mogli umów nie podpisywać – tak jak Fitch w przypadku sporu o wizerunek w grach wideo. Zostaliby oczywiście jak Fitch natychmiast zwolnieni, no ale mogliby pójść do innych organizacji i tam zarabiać na sponsorach ile dusza zapragnie. To, że tego nie zrobili oznacza, że jednak nawet po tej niekorzystnej dla nich zmianie pozostanie w największej organizacji świata im się opłaca. Po prawdzie ja również krytykowałem deal z Reebokiem, ale nie za to, ze jest niekorzystny dla zawodników a za to, jak UFC argumentowało jego wprowadzenie – kompletnie mijając się z prawdą.

    Jobs zaczynal od zera a Fertitty doplacali do UFC 5 lat z dochodow kasyn,ktore zostaly zbudowane za mafijne pieniadze . No ale kto by sie takimi glupotami zajmowal skad pochodzi fortuna Fertittow ,w koncu osiagneli sukces .

    Głupota nie głupota. Chodziło mi o sama kwestię wprowadzenia czegoś nowego, dlatego nie drążyłem tematu dostatecznie

  6. @Jakub Bijan co tu się odpierdala, spodziewałem się obrzydliwych poglądów jak zawsze, a tu całkiem sensowny tekst i kij w oczy wszystkim forumowym socjalistom 😀

    Ajfon to kupa 😀

  7. Najsmiszniejsze jest to , ze wszystkie te oszczerswa ,   zazuca sie firmie ktora placi najlepiej na rynku ,  swietnym tego przykladem jest Marcin Tybura , ktory na dzien dobry , dostal wiecej pieniedzy od UFC , od tych ktore dostawal bedac mistrzem M1.

    " Nie dlatego, że są to źli ludzie. Dlatego, że nie mieliby wyboru"

    Wielki szacunek za to zdanie , malo kto to rozumie.

  8. Biedni kapitalisci.  Szkoda że te murzyny i brazole nie chcą dla nich walczyć za darmo jak dawniej ale ten XXI wieczny klimat niestety nie sprzyja powrotowi niewolnictwa bo dochód byłby jeszcze wyższy. 

    Aczkolwiek akurat w UFC faktycznie narzekać na zarobki to wstyd bo zawsze można się zwolnić i zarabiać mniej.

  9. Biedni kapitalisci. Szkoda że te murzyny i brazole nie chcą dla nich walczyć za darmo jak dawniej ale ten XXI wieczny klimat niestety nie sprzyja powrotowi niewolnictwa bo dochód byłby jeszcze wyższy.

    Aczkolwiek akurat w UFC faktycznie narzekać na zarobki to wstyd bo zawsze można się zwolnić i zarabiać mniej.

    Oj, Panie:) Za dużo Cię na forum śledzę, żeby się na Twój trolling nabrać. Poza tym, trollowanie PiS-wyborców według mnie lepiej Ci wychodzi:)

  10. Deal z Reebokiem w tym momencie jest malo kozystny dla zawodnikow I co do tego nie ma dwoch zdan , ale jest tez pare plusow tej umowy.

    Zawodnicy w klatce wygladaja duzo bardziej profesjonalnie , predzej mozna zaciekawic nowego widza produktem , ktory jest uschematyzowany I wyglada jednolicie , kazda duza liga w USA wlasnie w ten sposob dziala.

    Kolejna zecz to rozpoznawalnosc , jest miliony wyznawcow Reeboka , ktozy nie koniecznie znali UFC/MMA , teraz z czystej ciekawosci zainteresuja sie tym sportem I wielu z nich zostanie na "plelen etat" , tak samo jak bylo to z Harlejem.

    W rezultacie jak Reebok zobaczy ze zaczyna im sie to wszystko oplacac i przestana traktowac to jak eksperyment , to  UFC bedzie moglo walczyc o wieksze pieniadze I w pszyszlosci deal z rebokiem moze okazac sie strzalem w DZIESIATKE  , tak jak bylo to z TUF-em czy wyzej wspomnia umowa z Harlejem.

    .

  11. Nie wiem, czy komplement , czy wręcz przeciwnie – ale, dobrze, że choć rozpoznawalny jestem;)

    Po prostu rozpoznawalny sposób pisania masz. Ani w negatywny, ani w pozytywnym znaczeni. Ot taka moja obserwacja

    Ta kwestia jest do obrony, bo UFC to prywatna spółka i nie jest zobligowana do uznawania "praw do własnych sponsorów". Zawodnicy mogli umów nie podpisywać – tak jak Fitch w przypadku sporu o wizerunek w grach wideo. Zostaliby oczywiście jak Fitch natychmiast zwolnieni, no ale mogliby pójść do innych organizacji i tam zarabiać na sponsorach ile dusza zapragnie. To, że tego nie zrobili oznacza, że jednak nawet po tej niekorzystnej dla nich zmianie pozostanie w największej organizacji świata im się opłaca. Po prawdzie ja również krytykowałem deal z Reebokiem, ale nie za to, ze jest niekorzystny dla zawodników a za to, jak UFC argumentowało jego wprowadzenie – kompletnie mijając się z prawdą.

    Krytykujesz tych którzy krytykują UFC za to….pisałem o tym w powyższym artykule.

    Posługując się analogią mógłbym zarzucić hipokryzję bo jestem święcie przekonany że nie raz, nie dwa psioczyłeś (a jeśli nie to będziesz psioczył) np na system Windows 10. Niby idąc powyższym tokiem rozumowania…masz wybor, nie musisz kupować systemu Windows 10, są alternatywy. Czy to znaczy że mimo wszechobecnej inwigilacji i zbierania danych w W10 zmienisz system? Nie sądzę. Czemu? Bo system Microsoftu to monopol na PC i czy tego chcesz czy nie koniec końców będziesz siedział na W10. T samo tyczy się UFC. Zawodnicy mają minimalne pole manewru. Tak samo jest z nami, fanami. Chcesz oglądać najlepszych, nie masz wyjścia i skazany jesteś na UFC. Natomiast nie zabieraj mi (i wielu innym) proszę prawa do krytykowania poczynań UFC, szczególnie gdy mamy sensowne argumenty by to robić.

    Może inaczej niż wielu tutaj stanąłem kiedyś przed decyzją – sport zawodowy czy nauka i jakaś praca która stwarza perspektywy godnego życia. Dlatego też rozumiem ludzi którzy niszczą sobie zdrowie i ryzykują poważnymi kontuzjami i chcą być za to należycie opłacani.

    Nie trafia do mnie argumentacja "a na zachodzie biją murzynów". To UFC zbiera największą śmietankę, niech więc płaci zawodnikom tak by nie marudzili tylko byli prawdziwymi zawodowcami. Bo to także oni przyczynili się do pozycji UFC i w głównej mierze to od nich zależy całe te show.

    Co jak co zgadzam się ze słowami Borysa że aktualnie dostanie się do UFC nie jest już jakimś wielkim wyczynem tak jak było kiedyś.

  12. Krytykujesz tych którzy krytykują UFC za to….pisałem o tym w powyższym artykule.

    Posługując się analogią mógłbym zarzucić hipokryzję bo jestem święcie przekonany że nie raz, nie dwa psioczyłeś (a jeśli nie to będziesz psioczył) np na system Windows 10. Niby idąc powyższym tokiem rozumowania…masz wybor, nie musisz kupować systemu Windows 10, są alternatywy. Czy to znaczy że mimo wszechobecnej inwigilacji i zbierania danych w W10 zmienisz system? Nie sądzę. Czemu? Bo system Microsoftu to monopol na PC i czy tego chcesz czy nie koniec końców będziesz siedział na W10. T samo tyczy się UFC. Zawodnicy mają minimalne pole manewru. Tak samo jest z nami, fanami. Chcesz oglądać najlepszych, nie masz wyjścia i skazany jesteś na UFC. Natomiast nie zabieraj mi (i wielu innym) proszę prawa do krytykowania poczynań UFC, szczególnie gdy mamy sensowne argumenty by to robić.

    Ależ ja nikomu nie zabieram prawa do krytyki, nie zabraniam komukolwiek mówienia: Windows 10 jest do bani, szpieguje mnie i mi się to nie podoba. Ja jestem przeciwnikiem mówienia: Windows 10 jest do bani, szpieguje mnie, dlatego domagam się od Billa Gatesa, żeby zrobił to, to i to. To drugie podejście jest według mnie niemoralne i, co ważniejsze, niebezpieczne. Według mnie uzwiązkowienie MMA jest najprostszą droga do zniszczenia tej dyscypliny, a takie coś wprost postuluje Aldo. Zawsze będę mówił temu stanowcze nie.

    Poza tym jest to zasadnicza różnica, bo dopóki Windows jest mi potrzebny (i nie ma dla niego według mnie – bo realnie takowa jest – alternatywy), dopóty będę akceptował taki stan rzeczy, bo nadal będzie on dla mnie na plus. To, że nie potrafię czegoś zrobić sam (wymyślić Windowsa) nie daje mi żadnego prawa domagania się czegokolwiek od kogoś, kto tę rzecz wykonać potrafi.

    Może inaczej niż wielu tutaj stanąłem kiedyś przed decyzją – sport zawodowy czy nauka i jakaś praca która stwarza perspektywy godnego życia. Dlatego też rozumiem ludzi którzy niszczą sobie zdrowie i ryzykują poważnymi kontuzjami i chcą być za to należycie opłacani.

    Nie trafia do mnie argumentacja "a na zachodzie biją murzynów". To UFC zbiera największą śmietankę, niech więc płaci zawodnikom tak by nie marudzili tylko byli prawdziwymi zawodowcami. Bo to także oni przyczynili się do pozycji UFC i w głównej mierze to od nich zależy całe te show.

    Ale płaca to nie jest coś, co się ustala według "widzimisię". Źródłem płac jest prawo popytu i podaży, oraz efektywność pracy. Czyli w MMA to, jaki zysk zawodnik przyniesie pracodawcy swoim występem. Praca McGregora jest kilkaset razy bardziej efektywna niż anonimowego Brazylijczyka, dlatego zarabia te kilkaset razy więcej. Dla mnie nie tylko proste i prawdziwe, ale także sprawiedliwe.

    Co jak co zgadzam się ze słowami Borysa że aktualnie dostanie się do UFC nie jest już jakimś wielkim wyczynem tak jak było kiedyś.

    Również się zgadzam. Bycie (bycie, nie walczenie w czołówce) w UFC dziś jest o wiele mniej warte niż choćby 5 lat temu.

  13. Ależ ja nikomu nie zabieram prawa do krytyki, nie zabraniam komukolwiek mówienia: Windows 10 jest do bani, szpieguje mnie i mi się to nie podoba. Ja jestem przeciwnikiem mówienia: Windows 10 jest do bani, szpieguje mnie, dlatego domagam się od Billa Gatesa, żeby zrobił to, to i to. To drugie podejście jest według mnie niemoralne i, co ważniejsze, niebezpieczne. Według mnie uzwiązkowienie MMA jest najprostszą droga do zniszczenia tej dyscypliny, a takie coś wprost postuluje Aldo. Zawsze będę mówił temu stanowcze nie.

    Sorry ale dla mnie pozostawienie wszystkiego wyimaginowanej "niewidzialnej ręce rynku" to po prostu bełkot. Każdy może mieć inne zdanie, nie widzę w tym problemu. Widzimy na co dzień jak ta "niewidzialna ręka rynku" działa. Działaniem każdej firmy będzie maksymalizacja zysków. Oszczędzanie na pracownikach jest najprostszym z nich gdyż mają oni jako jednostki (a nie grupa vide związek zawodowy) bardzo słabą pozycję negocjacyjną.

    Ale płaca to nie jest coś, co się ustala według "widzimisię". Źródłem płac jest prawo popytu i podaży, oraz efektywność pracy. Czyli w MMA to, jaki zysk zawodnik przyniesie pracodawcy swoim występem. Praca McGregora jest kilkaset razy bardziej efektywna niż anonimowego Brazylijczyka, dlatego zarabia te kilkaset razy więcej. Dla mnie nie tylko proste i prawdziwe, ale także sprawiedliwe.

    Ale po czym wnosisz? Nie widziałeś jakichkolwiek raportów czy badań odnośnie przełożenia się czyjejś popularności na zyski firmy bo takich badań i zestawień nie było i nigdy nie będzie. Rozumiem założenie ale skąd przelicznik?

  14. Jakub Bijan – artykuł i komentarze, 100% racji. Widać, że masz pojęcie nt. wolnego rynku itp. Dodam tylko, że gdyby się przyglądnąć UFC jako całości, to chyba lepiej dla nas – fanów MMA – że istnieją na rynku, że są, niż żeby się to wszystko nie wydarzyło, ta gala UFC 1 itp. Dlatego UFC jako całość ocenia się bardzo pozytywnie, bo gdyby nie oni, to MMA wyglądałoby całkowicie inaczej. Co do wyciągania z UFC minusów; nie ma na świecie żadnej firmy czy organizacji, której działania byłyby w 100% popierane przez większość. Zawsze znajdzie się jakaś sytuacja, którą można wyjąć i obsmarować. Nie ma ludzi, firm, organizacji idealnych. Ja ciesze się, że w MMA nie jest tak jak w boksie, UFC mogłoby stworzyć dwa razy więcej kategorii wagowych, ale na szczęście tego nie zrobili. Jest jeszcze wiele rzeczy, za które można pochwalić UFC, że czegoś nie zrobiło. Grunt to umieć docenić i potrafić wyciągać pozytywy z rożnych sytuacji 🙂

    Gdybym był mistrzem M-1 i chciałbym walczyć w UFC, to jako UFC mógłbym mu zaproponować 80% wypłaty tego, co dostawał w M-1. Tybura nie tylko dostał nie mniej, niż w M-1, ale i więcej! Ja na to UFC zgodziłbym się nawet mając otrzymać 80% tego wynagrodzenia, co dostawałem w M-1. Tyle samo? Bez wahania bym wziął. Więcej? Można być zadowolonym, bo mogło być gorzej 🙂

  15. Sorry ale dla mnie pozostawienie wszystkiego wyimaginowanej "niewidzialnej ręce rynku" to po prostu bełkot. Każdy może mieć inne zdanie, nie widzę w tym problemu. Widzimy na co dzień jak ta "niewidzialna ręka rynku" działa. Działaniem każdej firmy będzie maksymalizacja zysków. Oszczędzanie na pracownikach jest najprostszym z nich gdyż mają oni jako jednostki (a nie grupa vide związek zawodowy) bardzo słabą pozycję negocjacyjną.

    Jakkolwiek by nie było, "bełkot" to epitet, a przynajmniej argument pozamerytoryczny, a takim trudno przekonać kogoś do swojej racji, hehe:) Co do wspomnianej przez Ciebie niewidzialnej ręki. Pokaż mi jedną dziedzinę gospodarki, która nie jest w bezpośredni lub pośredni sposób kontrolowana przez rząd? Przez regulacje, podatki, politykę pieniężną, przez działanie związków zawodowych etc. Jak to powiedział pan Białek z wydawnictwa "Wektory": wolny rynek to był u nas w '88 i na początku '89 – i to jeszcze nie całkiem (z pamięci cytuję).

    Ale po czym wnosisz? Nie widziałeś jakichkolwiek raportów czy badań odnośnie przełożenia się czyjejś popularności na zyski firmy bo takich badań i zestawień nie było i nigdy nie będzie. Rozumiem założenie ale skąd przelicznik?

    Czysto obrazowy. Może to być kilkadziesiąt razy, może sto kilka razy. Ot, taki strzał żeby pokazać zależność.

  16. Jakkolwiek by nie było, "bełkot" to epitet, a przynajmniej argument pozamerytoryczny, a takim trudno przekonać kogoś do swojej racji, hehe:) Co do wspomnianej przez Ciebie niewidzialnej ręki. Pokaż mi jedną dziedzinę gospodarki, która nie jest w bezpośredni lub pośredni sposób kontrolowana przez rząd? Przez regulacje, podatki, politykę pieniężną, przez działanie związków zawodowych etc. Jak to powiedział pan Białek z wydawnictwa "Wektory": wolny rynek to był u nas w '88 i na początku '89 – i to jeszcze nie całkiem (z pamięci cytuję).

    Czysto obrazowy. Może to być kilkadziesiąt razy, może sto kilka razy. Ot, taki strzał żeby pokazać zależność.

    Oczywiście "bełkot" miał być pejoratywny choć nie celowany konkretnie w Ciebie tylko samo w sobie jako stwierdzenie tj "niewidzialna ręka rynku".

    Co do dziedzin…więcej jest ich niekontrolowanych niż kontrolowanych i reglamentowanych przez Państwo. Pierwsza z brzegu – agencje pracy. Nie ma tutaj chyba żadnych obostrzeń, kolejna choćby branża opakowaniowa, ubraniowa, obuwnicza itp itd.

    Z tego co piszesz wynika jednak że wszystko ma rządzić się prawem popytu i podaży. Jak rozumiem taka ustawa jak prawo pracy, płaca minimalna są nieistotne? W końcu stosunek pracy to umowa pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, jak się komuś nie podoba to przecież nikt nikogo do niczego zmuszać nie będzie, tak?

  17. Oczywiście "bełkot" miał być pejoratywny choć nie celowany konkretnie w Ciebie tylko samo w sobie jako stwierdzenie tj "niewidzialna ręka rynku".

    Wiem, wiem. Nie odbieram personalnie. Nadmieniam tylko, że one nic nie wnoszą do dyskusji.

    Co do dziedzin…więcej jest ich niekontrolowanych niż kontrolowanych i reglamentowanych przez Państwo. Pierwsza z brzegu – agencje pracy. Nie ma tutaj chyba żadnych obostrzeń, kolejna choćby branża opakowaniowa, ubraniowa, obuwnicza itp itd.

    Nie, no proszę Cię:) Tu masz ministerialną informację o działaności agencji zatrundnienia: https://psz.praca.gov.pl/documents/10828/1499107/INFORMACJA Agencje Zatrudnienia w 2014.pdf/4376c8f8-7d56-4941-9bd7-f11b8cd2e3d0?t=1434366015000. Ma prawie 70 stron. W kolejnych wymienionych przez Ciebie segmentach również żadnej "niewidzialnej reki nie sposób odnaleźć" (może dlatego, że jest niewidzialna:D). Spróbuj np. użyć nieekologicznego (czy jakiego tam) kleju do butów:))

    Z tego co piszesz wynika jednak że wszystko ma rządzić się prawem popytu i podaży. Jak rozumiem taka ustawa jak prawo pracy, płaca minimalna są nieistotne? W końcu stosunek pracy to umowa pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, jak się komuś nie podoba to przecież nikt nikogo do niczego zmuszać nie będzie, tak?

    Nie tyle nieistotne, co wyjątkowo szkodliwe.

  18. Niemamocny – typowe lewackie myślenie. Gość na pewno nie prowadzi żadnej własnej firmy. Istnieje coś takiego jak wolny rynek – ja zakładam firmę i ja muszę ją utrzymać, jeśli będzie bankrutem, to ja za to odpowiadam, swoim majątkiem, a nie jak lewak myśli, że Państwo nagle zapłaci, jeśli UFC da zawodnikom za dużo i sie "przeszacuje", bo kontrakty z zawodnikami podpiszą zbyt wysokie, a przychody z ppv i z biletów będą niższe, niż zakładano. Pracownicy wypracowywują zysk firmy, więc prędzej czy później oszczędzanie na nich wyszłoby bokiem. Przypomnę, że każdy może założyć taką organizację. Bellator czy WSOF mogą ich podkupić, zaproponować lepsze warunki finansowe, KSW i M-1 również mogą jak i wszystkie organizacje. Jeżeli w UFC mają najlepsze warunki, to je wybierają. Lewackie myślenie teraz nakazywałoby powiedzieć: "Ale jeden zarabia tyle, a drugi w UFC zarabia tyle, to niesprawiedliwe!". Prawo popytu i podaży, zalecam douczenie się z zakresu ekonomii. Jeśli masz problem ze zrozumieniem tego, to bez żadnej złośliwości zalecam naukę, bo odpisując jestem w głębokim przekonaniu, że karmię trolla 🙂

    Widać, że nie prowadziłeś żadnej firmy dotąd, skoro nie wiesz, że każda firma, która umie liczyć, opiera się na liczbach, a te w UFC są bardzo często publikowane nawet. Domniemanie, żę UFC nie sprawdza jak się ma popularność danego zawodnika jest oznaką nie idiotyzmu, bo w to nie wierzę, a trollingu. Na MMARocks nie raz były publikowane raporty Nielsena z popularności MMA, danych polskich zawodników itp. Dużym wyznacznikiem są wyniki sprzedaży PPV, sprzedaż biletów, liczba fanów na facebookach czy ilość wyświetleń danego nazwiska dla danego regionu, bo to wszystko – w dobie internetu – można sprawdzić. Przykładowo, z zawodników KSW najczęściej goglowany w Wielkiej Brytanii był Pudzianowski i to dużo wyprzedzał Chalidowa czy Materlę, bez porownania nawet. Typowe lewackie myślenie nakazywałoby teraz powiedzieć: "no ale na gali ppv walczy ok. 24 zawodników, a nie 1 i skąd wiesz, że dla niego kupiono bilety lub ppv?". Bierze się pod uwagę wiele zmiennych, datę gali, czy odbywały się jakieś znane zawody w tym samym czasie (NBA, NHL, NFL itp), łatwiej uzyskać wysokie wyniki w poblizu SuperBowl. Czy dany zawodnik walczył w swoim miescie czy nie, chociażby to ilu Polaków czy Rosjan wykupuje FightPassa i jak dużo subskrypcji ppv jest kupowanych z tych krajów. Ratingi oglądalności w danej grupie wiekowej, wszystkie dane są brane pod uwagę i nie ma przelicznika, pozwala to oszacować. Jak McGregor zarobi dla mnie 1 milion, to mogę mu dać 500 tys za walkę. Jak Aldo zarabia dla mnie 300 tys, to dam mu np. 200 tys. Za Conorem jeździ wielu fanów z Irlandii, wykupują bilety, nierzadko też piwo.

    Wprowadzanie jakichś związków zawodowych to najgorsze co może być. To nie socjalizm, UFC nie należy do rządu, tylko do prywatnej firmy. Dlatego właśnie każdy może równo konkurować z prywatną firmą, bo z rządową nie wygrasz – zawsze będą krok przed Tobą, a jak nie, to Sąd Cie skaże łapiąc na czymś. Dlatego właśnie służba zdrowia (publiczna) wygląda tak, jak wygląda, a telefonia komórkowa, wolny rynek i konkurencja sprawiła, że operator proponuje mi 30 min, 30 sms i 300 mb neta za darmo, miesięcznie.

    "Wiecej jest niekontrolowanych"? 😀 Śmiech na sali. Płaca minimalna to największe zło, na którym zyskuje tylko … rządząca elita. Typowe lewackie myślenie jest takie, że jak płaca minimalna wzrośnie o 100 złotych, to jest super. Ale ten sam lewak nie zdaje sobie sprawy, że po pierwsze, jego pensja netto wcale nie wzrośnie o 100 złotych, a o zaledwie 69 zł. Dodam, że i pracodawca musi wypracować o 121 złotych więcej. Jak on to zrobi? Ceny idą w górę i to nie bezpośrednio w sklepie [np. spożywczym], a już na etapie produkcji np. chleba przez piekarza. Marża w tym sklepie spożywczym może pozostać na tym samym poziomie. Cytując Roberta Gwiazdowskiego: "Podwyżka minimalnej pensji o 100 zł kosztuje pracodawcę 121 zł. Pracownik otrzymuje z tego 69 zł a rząd 52 zł – 75% tego co pracownik."

    Jeszcze 20 lat temu można było kupić znacznie więcej litrów mleka, bochenków chleba, wódki czy papierosów, niż obecnie. Jeżeli ktoś chce otworzyć firmę, nawet i organizacje MMA i zamierza płacić zawodnikom 10 złotych za walkę, to ma do tego pełne prawo. To czy znajdzie zawodników za tą cenę czy nie to już jego sprawa.

  19. Problemem "prawaków" jest to że absolutnie każdą dziedzinę życia potrafią sprowadzić do rachunku ekonomicznego i "opłaca się". Nierówności społeczne przyjmują jako coś oczywistego i coś z czym nie da się nic zrobić. Właśnie przez takie pierdolenie nie da się z tym nic zrobić.

  20. Nierówności społeczne będą zawsze, bo na świecie jest pieniądz. Przez to jeden ma ich więcej, a drugi ma ich mniej. Od zawsze w świecie były pieniądze, odbywały się transakcje barterowe. Jak usuniemy pieniądz, to wszyscy będą równi społecznie. Zlikwidować prywatne firmy, niech są tylko państwowe i niech państwo daje nam wszystko za darmo – w określonych ilościach, bo nie może istnieć czegoś nieskończona ilość. Korea Północna? Dlaczego Kołczu chciałbyś wszystkich pozbawić prawa do wzbogacenia się i wyrównać wszystkich?

  21. Niemamocny – typowe lewackie myślenie. .

    Staram się być spokojny ale tym razem sobie pozwolę na trochę ekspresji. Dajcie bana jak trzeba, jakoś przeżyje…pozostawcie jednak tego posta

    Słuchaj spi*****no życiowa – pracowałem ciężej niż pewnie będziesz kiedykolwiek pracował. Pracowałem za psie pieniądze i nie czułem się oszukiwany bo wiedziałem że każdy miesiąc pracy znaczy dla mnie nowe doświadczenie i z dnia na dzień staje się specjalistą w swojej branży. Życzę każdemu moich zarobków i ilości godzin pracy w miesiącu. Nawet tobie przykurczu umysłowy.

    Wsadź sobie tak więc w dupe te twoje frajerskie ocenianie innych, nie znając mnie osobiście. Wsadź sobie w dupę te obrażanie mnie – nazywając mnie lewakiem. Te pseudoekonomiczne wywody też zostaw dla ludzi którzy choć trochę się na tym znają. Jak wytrzeźwiejesz albo zmądrzejesz to przeczytaj raz jeszcze co napisałem a później uskuteczniaj te pseudo ekonomiczne grafomańskie wybryki . Ale jeśli myślenie sprawia ci trudność to w następnym zdaniu wyjaśnię o czym pisałem w poprzednich postach. Będę krytykował UFC za płace po ostatnie ich posunięcia sprawiły że wielu zawodników zarabia relatywnie mniej. Nie chce nikomu zabierać wielkich gaż.

    Jeśli ktoś nie widzi w czym jest problem i kiedy się zaczął to wybaczcie ale nie poradzę. Dla niekumatych – wielkie narzekanie na zarobki zaczęło się od umowy z Reebokiem. Nie wcześniej, nie później tylko wtedy!


    Lecąc dalej –

    1. Ile firm prowadziłeś że mi tu wyjeżdżasz z tą wyższością?

    2. Co ma zasięg danych zawodników do ich wypłat? Bo jeśli coś ma to muszę cię zmartwić – Asia nie była by najlepiej zarabiającą zawodniczką wagi słomkowej bo jej zasięg organiczny  social mediach jest o wiele mniejszy niż PvZ. Wychodziwięc na to że w dupie byłeś gówno widziałeś. Usłyszałeś parę haseł o których bladego pojęcia nie masz. Więc misiu pysiu póki co to chyba tobie potrzeba jest nauke ekonomii + finansów

    3. Tworzysz "fakty" o których nie pisałem. Skoro nie zrozumiałeś o czym pisałem w poprzednich postach patrz wyboldowany tekst powyżej

    3a. Nie potrzeba Badań Nielsena żeby wiedzieć jaki kto ma zasięg w social mediach. Są o wiele tańsze i szybsze metody badania.

    4. Wsadź w sobie w dupię co nakazywało by typowe lewackie myślenie. Skoro jesteś lewakiem to sobie myśl co chcesz..ale nie sugeruj że coś takiego powiedziałem czy pomyślałem.

    5. Skoro wspominasz o NFL czy NBA…to muszę Cię zmartiwć. ONI MAJĄ ZWIĄZKI ZAWODOWE ZAWODNIKÓW. Twoje brednie o tym jak to związki zawodowe zabijają sport tutaj się nie sprawdza.

    6. Dane o zasięgu nie mają prostego przełożenia na wykup licencji. Owszem wyciągnąć dane ile osób wykupiło FightPass po danej kampanii reklamowej choćby poprzez google adwords ale nie słyszałem żeby UFC takową kampanie przeprowadzała (skoro jest monopolistą byłoby to bez sensu)

    7. Co do służby zdrowia – choć nie lubię tego określenia to Ty bardzo do niego pasujesz. Jesteś PRAWDZIWYM POLAKIEM – znasz sie kur*** na wszystkim.

    8. Co do płacy minimalnej. Zaczniej być samodzielne, zmieni ci się podejście do życia. Mówię ci to jako człowiek który ma mieszkanie, samochód i na ani jedno nie ma kredytu. O zarobkach nie będę mówił choć na pewno oprowadzam w tym krajue o wiele wiecej podatków niż Ty. Dziwny wiec ze mnie lewak.

    Jednocześnie masz kur*** pecha z tą płacą minimalną. Wyobraź sobie że miałem przyjemność być na szkoleniu które przeprowadzała prawnik która uczestniczyła w pisaniu obecnego kodeksu pracy jako ekspert z ramienia pracodawców przy komisji trójstronnej. Choć nie powiedziała niczego dosadnie to sama nie miała najlepszego zdania o niektórych organizacjach pracaodawdów, choć nie BCC.

    9. Chciałbym ci jednocześnie wyjaśnić że rządzący to gołodupcy, jak nie nakradną to oni wuja zarabiaja, patrząc choćby z mojej perspektywy. Wiec zdecyduj się skoro ja jestem lewakiem to czemu ty psioczysz na to że podwyżka płacy minimalnej pójdzie dla "elit rządzących"

    10. Ostatnie twoje zdanie – patrz pierwsze wyboldowane zdanie skoro nie rozumiesz co sie do ciebie pisze.

    Na przyszłość nie próbuj mnie obrażać nazywając lewakiem bo część tego co napisałeś trąci lewacką gadką a nie wolnorynkowym podejściem.

  22. Sory że tu, ale wiadomość z ostatniej chwili. Velasquez wypada z walki z Werdumem. Miocic w zastępstwie wchodzi.

  23. A mi się wydaje, że wspomniane 600 baniek to był właśnie zysk a nie przychód.

    BTW, do korekty: " Ten jest, rzecz jasna, niepodważalny i – jak na razie – niepodważany,"

  24. @Jakub Bijan, wydaje mi się, że jakakolwiek obrona dealu z Reebokiem jest nieuzasadniona. Biorąc pod uwagę aspekt prawny, narzucenie zawodnikom sponsora odzieżowego może się skończyć pozwem zbiorowym w kierunku UFC, z powodu utraty części przychodów z tytułu już podpisanych umów sponsorskich.

    Weź sobie taki przykład:

    Jako zawodnik masz podpisaną umowę sponsorską z firmą odzieżową X na kwotę Y za noszenie ich ciuchów przez kolejne 6 walk w UFC. Po dwóch walkach z sześciu dowiadujesz się, że wchodzi w życie umowa z Reebokiem, która opiewa na magiczne 5 000 $ za walkę od sponsora odzieżowego i z tego powodu jesteś stratny na kolejnych 4 walkach np. 80 000 $.

    Przyjmijmy również, że chciałeś za pieniądze z tego kontraktu postawić sobie dom i z tego powodu dostałeś całą kasę z góry. Teraz musisz zwrócić swojemu sponsorowi 80 000 $ z powodu zerwania kontraktu. Czy uważasz, że polityka UFC jest w tym wypadku w 100% zgodna z filozofią wolnorynkową? Ja uważam, że nie wolno zmusić zawodnika do zerwania już podpisanego kontraktu sponsorskiego. W mojej opinii taka praktyka nie daje się obronić w przypadku skierowania tego do sądu.

  25. @Mess nie wykluczam, że jest taka możliwość, choć nie wiem, jak wyglądała kwestia okresu przejściowego. Mogło być tak, że zanim oficjalnie UFC ogłosiło deal z Reebokiem – a zrobiło to i tak z dużym wyprzedzeniem – mogli dać info do menadżerów, żeby nie podpisywali nowych, długoterminowych umów sponsordkich i zwyczajnie zaczekali na wygaśnięcie obowiązujących. Mogło być oczywiście inaczej, ale nie mam konkretnej wiedzy w tym temacie. Jeśli miałbym spekulować, to nie wydaje mi się, by UFC z dnia na dzień powiedziało: koniec ze sponsorami i już, bo to proszenie się o pozew zbiorowy.

  26. Też jestem tego ciekawy. Wydaje mi się, że zawodnicy byli słabo informowani na temat nowej umowy sponsorskiej. Lamentować zaczęli dopiero po oficjalnym ogłoszeniu stawek sponsorskich…:beer: Może i UFC poinformowało menadżerów o planowanym układzie, ale powiedziało…

    "Hej, zmienimy wam sponsora odzieżowego za rok, nie podpisujcie nowych umów z waszymi. A w kwestii kasy, to już później się dogadamy… Obiecujemy, że ta umowa wyjdzie zawodnikom na dobre." 😎

    Prawdy się nie dowiemy, ale mimo wszystko niesmak tej umowy pozostanie przez najbliższe lata.

  27. Prawdy się nie dowiemy, ale mimo wszystko niesmak tej umowy pozostanie przez najbliższe lata.

    Pewnie, że pozostanie, bo UFC de facto obcięło fighterom ze środka stawki (bo głównie ich to dotyka) realne wynagrodzenia. Tylko ocenianie tej sytuacji wyłącznie przez pryzmat tu i teraz – jak robi większość komentatorów – jest niezbyt uczciwa. Bo nie wiemy, jaka jest faktyczna sytuacja UFC, to raz (bodaj Mektzer pisał, że kasa z Reeboka poszła na pokrycie długu zaciągniętego pod zakup PRIDE), więc taki ruch mógł być poprostu ekonomiczną koniecznością – tym samym mogli fighterów pozbawić sponsorów ocalając tym samym stale wypłaty. Może być również tak, że UFC gra po prostu na przyciągnięcie większych graczy niż Reebok i zysk z kolejnej umowy – to dwa. Dlatego ten deal będzie można ocenić dopiero za kilka lat, być może w długiej perspektywie polepszy on sytuację fighterów. Być może nie – ale czy ktoś podnosi takie argumenty? Nie, no prościej powiedzieć, że Lorenzo nie miał na nowe Ferrari i zabrał pracownikom:))

  28. Pewnie, że pozostanie, bo UFC de facto obcięło fighterom ze środka stawki (bo głównie ich to dotyka) realne wynagrodzenia. Tylko ocenianie tej sytuacji wyłącznie przez pryzmat tu i teraz – jak robi większość komentatorów – jest niezbyt uczciwa. Bo nie wiemy, jaka jest faktyczna sytuacja UFC, to raz (bodaj Mektzer pisał, że kasa z Reeboka poszła na pokrycie długu zaciągniętego pod zakup PRIDE), więc taki ruch mógł być poprostu ekonomiczną koniecznością – tym samym mogli fighterów pozbawić sponsorów ocalając tym samym stale wypłaty. Może być również tak, że UFC gra po prostu na przyciągnięcie większych graczy niż Reebok i zysk z kolejnej umowy – to dwa. Dlatego ten deal będzie można ocenić dopiero za kilka lat, być może w długiej perspektywie polepszy on sytuację fighterów. Być może nie – ale czy ktoś podnosi takie argumenty? Nie, no prościej powiedzieć, że Lorenzo nie miał na nowe Ferrari i zabrał pracownikom:))

    Ale że Ty Jakubie bronisz przymusu noszenia ciuchów jednej firmy? 🙁

  29. Ale że Ty Jakubie bronisz przymusu noszenia ciuchów jednej firmy? 🙁

    Obie strony zawarły dobrowolną umowę, to nie przymus. I nie ma znaczenia, że Zuffa miała lepszą pozycję negocjacyjną, bo UFC nie jest jedynym rodzajem pracy dostępnym na świecie. Jak to mówił Dirk Struan – polecam Clavella – gdy dwie strony zasiadają za stołem negocjacyjnym, obowiązkiem każdej z nich jest ubić jak najlepszy interes. Nie ma się co na taki stan rzeczy obrażać:)

  30. Niemamocny – obrażasz się za prawdę. Zaprezentowałeś lewackie myślenie i nazwijmy rzecz po imieniu. Możesz pracować bardzo ciężko, być dobrym człowiekiem, ale zaprezentowałeś lewackie myślenie. Wiemy już, że ciężko idzie Ci pojmowanie zasad ekonomii (i proszę nie obrażaj się, to jest fakt), ale także nie znasz pojęć, jeśli nie chcesz być lewakiem, to się nie zachowuj tak jak oni. I tyle. Masz pretensje, że ktoś nazwie twój tok myślenia lewackim. Skoro on taki jest, a Ty nie chcesz żeby był, to nie idź tą samą drogą co lewacy.

    Co do reszty, to prezentowanie lewackiego toku myślenia nie znaczy, że nie możesz ciężko pracować. Radzę czytać ze zrozumieniem, a nie unosić się honorem. Twój wpis to typowy trolling, bo kompletnie nie rozumiesz zasad ekonomii. Dlaczego Jakubowi Bijanowi nie odpisujesz z taką agresją? Tylko dlatego, że wytłumaczył Ci to samo co ja w bardziej przyjazny sposób? Tak naprawdę Ciebie (jak typowego lewaka) nie obchodzą argumenty, tylko to, że ktoś raczył Ci zwrócić uwagę na błędny tok myślenia oraz zadał sobie trud, by wytłumaczyć Ci pewne zależności ekonomiczne, ale odpisałeś, bo uraziłem Twoją dumę?

    Zawsze niektórzy zawodnicy będą zarabiać relatywnie mniej, mniej w stosunku do innych i to już wytłumaczyłem powyżej! Nie rozumiesz zasad ekonomii i prowadzenia firmy. Chcesz, żeby inni zarabiali więcej, ale nie chce nikomu zabierać wielkich gaż. Jeśli mam 3 osoby do wynagrodzenia, mam 1 milion na wypłaty, to A dostaje 400 tys, B dostaje 350 tys i C dostaje 250 tys. Jeśli C ma dostać więcej, to A lub B musieliby dostać mniej. Ale przecież dla Ciebie działania na liczbach to abstrakcja, każdy powinien zarabiać jak najwięcej, a UFC powinno płacić olbrzymie pieniądze – aż się przeliczą, przeszacują i będą mieli problemy z wypłacalnością. Typowe lewackie myślenie. Dlaczego nie narzekasz na to, że np. w K-1 w Polsce zarabia sie dużo mniej, niż w MMA w Polsce? Przecież osiągnięcia czołowych zawodników K-1 są olbrzymie, a ich zarobki mniejsze, niż średnich zawodników MMA w Polsce. Też powinieneś psioczyć na to, że w K-1 zawodnicy nie zarabiają dużo, że jak oni śmią tyle płacić, że nie chcesz zabierać nikomu wielkich gaż. Skoro uważasz, że pracodawca jest w uprzywilejowanej pozycji, to sam załóż firmę – skoro mu tak łatwo wyzyskiwać pracowników. Co do umów z Reebokiem, to Jakub Bijan Ci to wytłumaczył już.

    Lecąc dalej – widocznie masz problem ze zrozumieniem tekstu czytanego, albo po prostu specjalnie wyciągasz skrajne przypadki.

    Źródłem płac jest prawo popytu i podaży oraz efektywność pracy. Czyli w MMA to, jaki zysk zawodnik przyniesie pracodawcy swoim występem.

    Jeśli więc nadal uważasz, że jedynym wyznacznikiem płac jest zasięg w social media, to albo jest to trolling, albo idiotyzm. Swoimi pytaniami przekonałeś mnie, że nie masz bladego pojęcia o ekonomii i widać, że ciężko idzie Ci prowadzenie dyskusji. Większość to uwagi do adresata, niż logiczne argumenty, ale nie dziwi mnie to specjalnie – jest to cecha lewaków, najlepiej obrażać, stosować prywatne wycieczki. Jeśli nie potrafisz obalić faktu związanego z publiczną służbą zdrowia, to po co się ośmieszasz taką niemerytoryczną odpowiedzią? Trudno z tym dyskutować, Jakub Bijan Ci to już wytłumaczył: "Wiem, wiem. Nie odbieram personalnie. Nadmieniam tylko, że one nic nie wnoszą do dyskusji.". Mimo to wybierasz bycie takim gościem.

    Co do bycia na szkoleniu – gratuluję.

    Co do płacy minimalnej – ją należy zlikwidować. Przykładowo, jeśli rząd USA (czy jakikolwiek inny organ mogący mieć wpływ na wysokośc stawek za walkę MMA na terenie USA), ustaliłby, że minimalnie należy się 10 tys USD za walkę, to automatycznie ilość walk na galach Bellator, WSOF i innych mniejszych galach rozgrywanych na terenie USA uległaby drastycznemu spadku. Umowa powinna być zawierana między dwoma stronami, pracodawcą, a pracownikiem. Nie może być tak, że urzędnik wchodzi pomiędzy nich i mówi, że musi być minimum tyle i tyle. Dodam, że im wyższa płaca minimalna, tym wyższe wpływy do budżetu państwa, a słabszy rozwój, ekonomiczny czy w przypadku walk MMA dochodzi chociażby i sportowy. Płaca minimalna potrafi skutecznie zahamować rozwój danej gałęzi w rynku.

    Na przyszłość – prezentujesz lewackie myślenie. Jeśli myślisz, że Twoje myślenie jest wolnorynkowe, to przykro mi, ale jesteś w błędzie i nie masz pojęcia o wolnym rynku. W celu podjęcia dyskusji nt. ekonomii, radzę najpierw douczyć się (i nie mówię to złośliwie), a dopiero potem dyskutować – wszak nie narazisz się na to, że ktoś nazwał Twoje myślenie lewackim, skoro je prezentujesz i dzięki wiedzy nie będziesz prezentował lewackiego myślenia, jeśli chcesz być wolnorynkowcem czy prawakiem. To tyle, just all, no offence.

  31. Patrząc na umowę sponsorską z Reebokiem z perspektywy UFC – organizacji na pewno zależy na tym, żeby ich zawodnicy byli bogaci. UFC zależy na tym, by UFC generowały jak największe przychody (a na przychody składają się głównie wydatki ludzi oglądających gale – czy to fightpass, ppv czy bilety, a także wpływy z umieszczania miejsc reklamowych). Wyższe przychody będą oznaczać wyższą pozycję marketingową w rynku. To spowoduje wzrost miejsc reklamowych i niekoniecznie będzie musiało powodować wzrost cen biletów. Bogaci zawodnicy MMA walczący w UFC – jest to na plus dla organizacji UFC. Tacy zawodnicy wyglądają lepiej, prezentują się lepiej, zdrowiej żyją (np. dzięki pieniądzom na dobrych dietetyków itd), zawodnicy korzystający z faceboka czy twittera "nakręcają" spiralę marketingu MMA – z korzyścią dla UFC, a przy okazji i dla innych organizacji MMA. DLatego też wymogiem UFC jest posiadanie przez zawodnika kont na ów portalach społecznościowych. Cały ten trend, stworzenie mody na MMA, na bycie popularnym, bogatym i zdobywaniu popularności na byciu zawodnikiem MMA powoduje, że więcej ludzi chce zostać zawodnikami MMA. Dużo zapaśników czy zawodników trenujących BJJ chce zostać zawodnikami MMA ze względów ekonomicznych – bo można być bogatym robiąc to, co sie lubi. Im wyższa liczba zawodników MMA na świecie, tym wyższe zainteresowanie ludzi oglądających MMA. Bo im wyższe zainteresowanie kibiców, tym wyższy popyt na organizację gal. Bogaci zawodnicy MMA to również prestiż dla samego UFC: "Zobaczcie, walcząc w UFC możesz być bogaty, żyć dostatnie, być popularnym, co pozwoli Ci później na podpisywanie lukratywnych umów czy to sponsorskich czy zagrania w reklamach bądź też zagrania w filmach". UFC nadal chce się rozwijać, bić rekordy, pokazywać, że biją rekordy zainteresowania, popularności, sprzedaży. Ten pozytywny PR będzie miał odzwierciedlenie we wzrostach przychodów z tytułu umów sponsorskich. W 2000 roku cena umieszczenia loga sponsora na jednym z 8 słupków oktagonu miała dużo niższą, niż teraz w 2016 roku, a wpływ na to ma popularność MMA. UFC nadal robi ekspansję na inne, zagraniczne rynki. Jeśli cały świat będzie trenował MMA, w każdym kraju odbędzie się 5 czy 10 gal w ciągu roku, to jest to korzyść dla samego UFC. Kibice zainteresują się galą RFA w Afryce, wchłonie ich MMA, zobaczą UFC, wykupią FightPassa – to jeden z wielu przykładów. To jest odpowiedź na to dlaczego UFC płaci swoich fighterom takie pieniądze, które stale rosną i zależy im na dobrym, pozytywnym PR na świecie, bo jak cały świat mówiłby źle o UFC, to byłoby gorzej dla nich. Głosy krytyczne zawodników nie są dla nich najlepsze. Zawsze na 100% fighterów znajdzie się jakiś odsetek %-owy, który mógłby zarabiać więcej, na 500 zawodników znajdzie się kilku/kilkunastu, którzy mogliby otrzymać od UFC więcej (w naszej, szaraczków opinii), ale jest jak jest. Wysokie zarobki np. Conora McGregora przyciągnęły na pewno sporo ludzi do trenowania, uprawianiaMMA. Efekty będą widoczne za kilka miesięcy/lat, ale już teraz można podać jedno nazwisko: Joe Duffy. Dlatego też wypłata Conora jest na takim poziomie, bowiem on w mediach robi taką różnicę, że jest już w świadomości fanów boksu (marketingowe zaczepki do Floyda Mayweathera itp). Ronda Rousey czy Brock Lesnar również przyciągnęli sporo ludzi do MMA, a na każdym wzroście popularności MMA skorzysta UFC, a najbardziej fani MMA – bo organizacje MMA będą ze sobą konkurować, a jak wiemy jedną z wypadkowych konkurencji jest wzrost jakości.

    Także jeśli ktoś myśli, że UFC chce się tylko nachapać pieniędzmi, a zawodnicy to wyrobniki, którzy mają walczyć za psie pieniądze i walić się po ryjach wyrządząć sobie wzajemnie trwały uszczerbek na zdrowiu, to gratuluję. Gdyby były małe zarobki, to kibice po gali odbywającej się w Chinach stwierdziliby, że nawet spoko jest ten sport, ale jak mają tyle zarabiać (mało), to nie ma sensu się w to wchodzić. Jeśli kapitalistyczne UFC byłoby upaństwowione i mieliby więcej regulacji, to UFC (i w tym MMA) nie rozwinęłoby się tak bardzo, jak się rozwinęło, bowiem wszelkie regulacje państwowe skutecznie hamowałyby rozwój MMA swoimi obostrzeżeniami.

    UFC stworzyło coś z niczego, otworzyło nową gałąź w rynku. Wcześniej robili gale głównie w USA. W 1998 zrobili jedną gale w Brazylii i potem dopiero od 2011 regularnie robią tak kilka gal rocznie. Jest Kanada, Meksyk. Jest Australia i Nowa Zelandia. Wśród Europy mamy Anglię, Irlandię, Niemcy, Szwecję, Polskę i teraz Holandię czy Chorwację. Azja: Japonia, Chiny, ZEA, Filipiny, Singapur czy Korea Południowa. Jest też jedna gala w Portoryko. Teraz pozostaje im Rosja, Szkocja, Francja, Włochy, w 2012 roku wspominali o Serbii, mówiono też o Turcji. Może nawet Finlandia, Norwegia lub Dania? Czekamy też na Hawaje, może i Kubę (Yoelowi musi minąć zawieszenie, jest też Lombard). w dalszej przyszłości może będą też w Afryce? To są dalsze cele UFC, rozwijanie i promowanie MMA. Stworzenie popytu na UFC. Stworzenie FightPassa uznaję za znakomity krok, który ułatwił hardkorowym, zapalonym fanom MMA na oglądanie walk UFC z każdego zakątka świata. Wierzę, że w każdym azjatyckim kraju, jest chociaż 1 osoba posiadająca wykupiony FightPass, dzięki któremu ten ktoś może to oglądać – w obliczu braku transmisji TV w ich kraju.

    Gdy Nowy Jork pozwoli na organizację gal MMA w ich terenie, to będzie to z korzyścią dla wszystkich, nie tylko organizacji UFC, ale samych zawodników, bo im bogatszy jest Twój pracodawca, tym lepiej dla Ciebie.

  32. @Jakub Bijan

    Bardzo dobry tekst, w pełni się z nim zgadzam, dodam od siebie, że UFC płaciło najwięcej w MMA choć mogliby płacić mniej. Wzrost płacy mogłoby  spowodować pojawienie się konkurencji w walce o dobrych zawodników. UFC nie jest organizacja charytatywna.

  33. Obie strony zawarły dobrowolną umowę, to nie przymus. I nie ma znaczenia, że Zuffa miała lepszą pozycję negocjacyjną, bo UFC nie jest jedynym rodzajem pracy dostępnym na świecie. Jak to mówił Dirk Struan – polecam Clavella – gdy dwie strony zasiadają za stołem negocjacyjnym, obowiązkiem każdej z nich jest ubić jak najlepszy interes. Nie ma się co na taki stan rzeczy obrażać:)

    No dobra, przekonałeś mnie. Ale poglądy to masz obrzydliwe…

  34. Niemamocny – obrażasz się za prawdę.

    Serio nie siedzę żeby się tu wkur***ć bo ktoś ma symptomy "prawdziwego polaka" i zna się na wszystkim. Wpier***sz się pomiędzy wódkę i zakąskę (czyt. moje argumenty do Jakuba z którym lubię dyskutować). Nie musisz się na przyszłość tak rozpisywać bo powyższego wywodu nie czytałem i czytać Twoich wypowiedzi w przyszłości nie będę. Zawsze staram się wymieniać z kimś kulturalnie poglądami, nawet gdy mam je zgoła inne. Nie zamierzam jednak dyskutować z kimś kto mnie obraża i ocenia mnie po paru wypowiedziach. Usamodzielnij się, zmądrzej i nabierz pokory do życia.  Nie zamierzam Ci niczego udowadniać bo znam ten typ ludzi i wiem co będzie dalej. Wytłumacz się reszcie, u mnie masz ignora 😉

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.