nate_diaz
(Fot. Dave Mandel/Sherdog.com)

Chan Sung Jung (MMA 13-4) wyraził na Twitterze chęć stoczenia boju z Cubem Swansonem (MMA 21-5), który w niedzielę pokonał na punkty Jeremy’ego Stephensa (MMA 23-10). Koreańczyk ostatnią walkę stoczył o pas dywizji piórkowej, jednak musiał uznać wyższość Josego Alda (MMA 24-1). Niepodzielnie panujący mistrz ma już zakontraktowaną walkę w sierpniu z pretendentem do tytułu Chadem Mendesem (MMA 16-1). Sam Cub w kilku słowach odpowiedział dziennikarzom portalu MMAJunkie, że jeśli jego walka o pas znacząco się przedłuży w czasie, to niekoniecznie będzie chciał bezczynnie czekać. Pytanie na daną chwilę brzmi, czy jeśli Swanson zawalczy jeszcze raz przed pojedynkiem o pas, to UFC da mu „Koreańskiego Zombiego”, który od wspomnianej porażki z Aldem nie walczył prawie rok. Równie dobrze czas wyczekiwania może wypełnić Cubowi konfrontacja z Ricardem Lamasem (MMA 14-3), który w aktualnych rankingach UFC sąsiaduje ze Swansonem – no i rewanż tych dwóch sprzedałby się całkiem nieźle.

Inną sytuację mamy w potencjalnej walce Mylesa Jury’ego (MMA 14-0) z Natem Diazem (MMA 17-9). Myles dostał ofertę walki z Diazem, którą zaakceptował. Problem zaczął się jednak po stronie Nate’a, z którym negocjacje są bardzo trudne. Meandry i zawiłości kontraktu tego zawodnika, spędzają właścicielom UFC sen z powiek. Diaz, jak to ma w zwyczaju, w absurdalnym stylu poinformował w kwietniu świat, że chce natychmiastowego zwolnienia z UFC z powodu… bankructwa i braku możliwości renegocjacji lepszych warunków. Dana White powiedział mu wtedy, żeby wziął się do pracy i nie pragnął pieniędzy, jakie zgarnia popularny śpiewak Justin Bieber. Nate w dosadnych słowach stwierdził, że UFC płaci mu psie pieniądze i narzekał jednocześnie na 60 000 dolarów zapisane do tej pory w kontrakcie i skrytykował sporą obniżkę, którą zaakceptował przed walką z Joshem Thomsonem (MMA 20-6, 1NC). Słynne już: I don’t get paid sh*t, and I’m about to tell the world. – obiegło świat. Na tę aferę szybko zareagował Dana White, wygłaszając swoje zdanie na ten temat:

Nate Diaz podpisał nową umowę i był z tego bardzo szczęśliwy. Daliśmy mu walkę o pas i przegrał z Bensonem Hendersonem. Gdyby udało mu się wygrać, oczywiście, jego oferta zostałaby zmieniona, jeśli zostałby mistrzem, którym jednak nie został. Potem został zatrzymany przez Thomsona. Josh go skończył. Teraz wygrał z Grayem Maynardem i czuje, że powinien zarabiać kasę, jaką ma Justin Bieber. Nate musi wrócić do oktagonu i zacząć walczyć, wygrywać i zasłużyć sobie na kolejny pojedynek o pas.

Znacząca obniżka wypłaty faktycznie miała miejsce. W ostatniej walce z Maynardem zawodnik ze Stocktonu zarobił tylko 15 000 + 15 000 dolarów. Jednak wielu uważa, że jest to wina nieudolnych negocjacji nowego menadżera Diaza, Mike’a Kogana.

Na całą sytuację zareagował nawet Diego Sanchez (MMA 25-7), który po „zwycięstwie” nad Rossem Pearsonem (MMA 15-7, 1NC) również rzucił wyzwanie Diazowi. „The Dream” napisał wtedy na Twitterze: Diaz-Diego, zróbmy to w Meksyku. Przestań być taką płaksą, płacząc nad faktem niedostawania odpowiednich pieniędzy. Bądź prawdziwym fighterem i walcz, ponieważ kochasz walczyć. Walcz ze mną.

Małe są szansę na to, by Myles Jury czy Diego Sanchez dostali teraz Nate’a Diaza, dopóki sprawa z jego kontraktem nie jest uporządkowana. Właściciele UFC mają nadzieję, że dojdą do porozumienia zarówno z Natem, jak i Nickiem.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.