(Fot. Dave Mandel / Sherdog.com) Widowiskową balachą na kolano najlepszy polski lekki Marcin Held (MMA 21-3, 1. w Rankingu PL) rozprawił się z mocnym Rosjaninem Alexandrem Sarnavskiy’m (MMA 30-3), który stanął na drodze utalentowanego tyszanina, pewnie podążającego po pas mistrzowski Bellatora w wadze lekkiej.
Cały pojedynek przebiegał pod dyktando Polaka. Skracanie dystansu, klincz, obalenia i pełna kontrola w parterze stały się receptą na zwycięstwo reprezentanta Bastionu Tychy. Już na początku pierwszej rundy tyszanin wcisnął przeciwnika w ścianę klatki i ekwilibrystycznie poszedł po nogę. W parterze Held łatwo zdobył dominującą pozycję. Po kilku uderzeniach z góry i próbie kimury ze strony Rosjanina, podopieczny Sławomira Szamoty przeszedł gardę i zajął pozycję boczną. Sarnavskiy uciekł, ale błyskawicznie otrzymał reprymendę w postaci pedelady. W przerwie widoczne było wyraźnie krwawiące rozcięcie nad okiem „Syberyjskiego Tygrysa”.
Przez kolejne pięć minut Marcin Held wdrażał analogiczną taktykę, zaliczając w drugiej rundzie dwukrotnie dosiad. Pełna kontrola i punktowanie pojedynczymi uderzeniami z góry. W trzeciej rundzie zawodnik RusFighters zafundował polskim kibicom dreszczyk emocji, kiedy wyprowadził dynamiczną kombinację sierpowego i backfist’u. Ale triumfator turnieju Bellatora odpłacił się Rosjaninowi pięknym za nadobne. Bez skrupułów złapał nogę i założył widowiskową balachę na kolano. Fighter z syberyjskiego Omska aż jęknął z bólu i dopiero wtedy sędzia Big John McCarthy przerwał ten znakomity spektakl. Czapki z głów! Brawo!



















