Przedstawiamy wam relację Krzysztofa Skrzypka z wczorajszej Extra Gali Sportów Walki: Night of Champions w Poznaniu:

Kilkuset kibiców oglądało dobre starcia zawodników w formułach boksu tajskiego, k-1 rules i MMA. Gala – w porównaniu do poprzednich – była wyraźnie lepiej zorganizowana i przeprowadzona a poziom sportowy wieczoru nie pozostawiał wiele do życzenia.

Zdecydowanie najciekawsze widowisko dali o dziwo debiutanci w zawodowym MMA Grzegorz Waligóra (Gracie Barra Poznań) i Marcin Dąbrowski (Hunter MMA Warszawa). Od samego początku aż do końca walki obaj zawodnicy utrzymywali wysokie tempo i dobry poziom pojedynku. Po bardzo szybkim sprowadzeniu do parteru były przetoczenia, uderzenia, próby technik kończących. Ostatecznie lepszy okazał się Poznaniak, który wygrał przez balachę.

Najsłabsze widowisko stało się udziałem Damian Ławniczaka (Junior Boks Poznań) i Przemysława Dobiały (Czerwony Smok Poznań), za sprawą tego drugiego. Dobiała w ringu niemal nie podejmował prób atakowania przeciwnika a Ławniczak konsekwentnie go rozbijał odbierając i tak niewielkie chęci do walki. Po dwóch liczeniach, sędzia przerwał pojedynek ogłaszając zwycięzcą zawodnika Junior Boksu.

Nie zawiedli zawodnicy walki wieczoru – Jędrzej „Węgorz” Kubski (Gameness Team Poznań)Kerim Abzaiłow (Gracie Barra Bastion Tychy). Po kilku rozpoznawczych ciosach, z których niektóre doszły celu, walka przeniosła się do parteru, gdzie dominował najpierw wspierany z narożnika przez brata – Mameda Chalidowa – Czeczen. Po wznowieniu walki od pozycji stojącej inicjatywa i przewaga była już zdecydowanie po stronie Węgorza. Po kilku akcjach w parterze, wszedł Abzaiłowowi za plecy i założył duszenie. Tu w sportowym widowisku przeszkodzili sędziowie. W czasie zaduszania Abzaiłowa skończył się regulaminowy czas trwania rundy. Sędzia ringowy – Rafał Szymański – nie usłyszał jednak gongu, a sędzia przy stoliku, zamiast to bardzo głośno akcentować, raz po raz pokrzykiwał, że czas się skończył. W wyniku tego zamieszania runda została przedłużona o ponad 20 sekund a gdy sędzia przerwał pojedynek Abzaiłow był już nieprzytomny.

Jako, że nie można było obiektywnie stwierdzić, czy Czeczen stracił przytomność jeszcze podczas trwania regulaminowego czasu pojedynku a sędziowie popełnili rażące błędy, walkę uznano za nieodbytą (no contest).

– To była jedna z najtrudniejszych walk w mojej karierze, jeśli nie najtrudniejsza – powiedział już po gali Jędrzej „Węgorz” Kubski. – Przeciwnik zaskoczył mnie czymś, czego się w sumie spodziewałem ale i tak udało mu się mnie tym zaskoczyć, czyli takim bardzo mocnym prawym „cepem”. Przez kilka sekund w ogóle nie wiedziałem gdzie jestem, co się dzieje. Na szczęście nie bolało. Plan na walkę był taki, żeby niwelować jego mocne strony, czyli parter i ten właśnie prawy „cep”, który jednak wszedł.

„Węgorz” odniósł się także do zamieszania wokół końcówki jego walki z Abzaiłowem.

– Z boku to ponoć wyglądało kontrowersyjnie, podobno czas walki był przedłużony o kilkanaście sekund, ale to już pytanie do sędziów bocznych, jak oni to widzieli. My na pewno będziemy dążyć do ponownej konfrontacji razem z Kerimem.

Krzysztof Skrzypek

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.