Wyniki, bonusy i relacja z dzisiejszej gali w Rio de Janeiro po kliknięciu.

Anderson Silva (33-4) wygrał walkę wieczoru gali UFC 153 w Rio de Janeiro w sposób w jaki tylko Anderson Silva wygrywa walki zostając pierwszym fighterem, który zatrzymał uderzeniami Stephana Bonnara (15-8). W pierwszych sekundach walki Silva poślizgnął się cofając się przed napierającym Bonnarem co Amerykanin wykorzystał do sklinczowania i próby sił pod siatką. Siłowanie trwało dwie minuty dopóki Silva nie uzyskał podchwytów i zmusił Bonnara do zerwania klinczu. Potem zaczęło się show. Silva, zamiast uciec spod siatki do środka stanął plecami do bariery i czekał na rywala. Amerykanin miał około półtorej minuty z rywalem na tacy ale nie potrafił nijak trafić rywala mocniejszym ciosem, Silva bez problemu blokował lub unikał ataków Bonnara. Na 30 sekund przed końcem Silva ruszył do przodu na co Bonnar zareagował wysoko podniesioną gardą. To była okazja, na którą czekał Silva idealnie trafiając rywala w splot słoneczny kolanem, które momentalnie posłało Bonnara na ziemię. Dokończenie zwijającego się z bólu rywala było formalnością i kilka sekund później Silva po raz szesnasty z rzędu wychodził z oktagonu zwycięski.

Legendarny Antonio Rodrigo Nogueira (34-7-1) zachował swój niesplamiony bilans w Brazylii poddając balachą Dave’a Hermana (21-5) pod koniec drugiej rundy. Herman zdawał się walczyć zupełnie bez strategii dając się trafiać Nogueirze raz za razem ciosami prostymi w stójce i ryzykując kopnięcia, które prowadziły do obaleń. Walkę w parterze publika zobaczyła dopiero w drugiej rundzie, za pierwszym podejściem Herman całkiem sprawnie wybronił się z dosiadu i kontroli Nogueiry z pleców, za drugim razem jednak popełnił serię błędów, które tylko ułatwiły „Minotauro” zapięcie kończącej walkę balachy.

Kolejka chętnych do walki z Gloverem Teixeirą (19-2) będzie jeszcze krótsza po tym jak podopieczny Johna Hacklemana zmasakrował Fabio Maldonado (18-6) na przestrzeni 10 minut. Pierwsze cztery minuty to kompletna dominacja Teixeiry, który ciosem za uszy posłał rywala na deski gdzie nastąpił absoultnie bezlitosny atak. Mimo lawiny ciosów i bliskiego sukcesu duszenia trójkątem rękami zakrwawiony i zamroczony Maldonado jakoś wrócił do stójki. Teixeira źle ocenił dystans i cofając się z opuszczonymi rękami wsiadł na przysłowiowe wrotki dzięki lewemu sierpowemu od półżywego Maldonado. Mimo tego niesłychanego zwrotu akcji sparingpartner braci Nogueira nie był w stanie zrobić nic więcej w tej przegranej z kretesem rundzie. Drugie pięć minut miało już znacznie mniej szaleńcze tempo ale dominacja Texieiry nie ustawała. Sędzia Mario Yamasaki uporczywie nie interweniował poza nakazaniem sprawdzenia rozcięcia. Decyzje za niego podjął między drugą a trzecią rundą lekarz ringowy, który nakazał przerwanie walki uznając, że Maldonado doznał zbyt dużych obrażeń.

Powracający do oktagonu Jon Fitch (24-4-2) zawalczył jak nigdy i po pełnej zwrotów akcji walce pokonał na punkty młodego Ericka Silvę (14-3). Brazylijski talent nie okazał żadnego szacunku przed stójką i zapasami Fitcha polując na skończenie od pierwszej minuty. W pierwszej rundzie działało to na jego niekorzyść bowiem nie potrafił uporać się z zapasami Amerykanina i przegrał pierwsze pięć minut walki. W drugiej rundzie „Indio” miał już lepsze wyczucie i podczas klinczu zaszedł Fitchowi za plecy. Były pretendent do pasa był bliski jak nigdy odklepania duszenia ale po raz kolejny udowodnił, że jego reputacja zawodnika nie do oklepania nie bierze się znikąd wychodząc z tej opresji. Trzecia runda była do jednej bramki kiedy z Silvy uszło wszystkie powietrze i zdawał się być mentalnie pokonany. Fitch niemiłosiernie okładał Brazylijczyka łokciami i uderzeniami w parterze i gdyby sędzia ringowy Marc Goddard był nieco bardziej asekuracyjny 34-latek pewnie doczekałby się swojego drugiego skończenia w UFC. Niestety musiał zadowolić się następującymi wynikami sędziów: 30-27, 29-28 i 29-28, które w żaden sposób nie oddają jego dominacji przez ostatnie pięć minut.

Po kontrowersyjnym występie w pierwszej walce Phila Davisa (10-1) z Wagnerem Prado (8-1) za drugim razem Amerykanin zrobił wszystko by nie pozostawić nikomu żadnych wątpliwości. Były mistrz NCAA odklepał Brazylijczyka pod koniec drugiej rundy anakondą po bardzo jednostronnym pojedynku. Prado nie był w stanie nijak przeciwstawić się zapasom Davisa i od momentu kiedy Amerykanin wykonał pierwsze skuteczne obalenie po mniej więcej dwóch minutach walki Brazylijczyk był przyklejony do ziemi lub siatki. W drugiej rundzie Davis był bliski sukcesu zapinając trójkąt rękoma, Prado co prawda sprytnie uciekł z tej techniki ale kilka sekund później został złapany w anakondę.

Demian Maia (17-4) powrócił do swoich grapplerskich korzeni i w pięknym stylu odklepał dźwignią na kręgosłup Ricka Story’ego (14-6) dokładnie w połowie pierwszej rundy. Maia tym razem nie bawił się zupełnie w stójcę i od początku dążył do obalenia. Brazylijczyk okazał się lepszy w klinczu od Story’ego i szybko razem z Amerykaninem znaleźli się w parterze, gdzie Maia błyskawicznie zdobył dominującą pozycję. Broniąc się przed dosiadem Story oddał plecy i była to okazja, której Maia nie zwykł marnować. Brazylijczyk natychmiast przeszedł do duszenia zza pleców choć Story był ułamek sekundy szybszy i zdołał schować szyję. Niezrażony tym Maia przeszedł z duszenia do dźwigni i ścisnął za szczękę Story’ego tak mocno, że Amerykanin zaczął krwawić z nosa. Ta scena nie trwała jednak długo bo chwilę po tym jak trysnęła krew Story klepał. Było to pierwsze zwycięstwo przez poddanie Maii od lutego 2009 kiedy odklepał Chaela Sonnena.

Na pierwszy nokaut wieczoru publika w Rio de Janeiro musiała czekać niemal trzy godziny nim Rony „Jason” Mariano Bezerra (12-3) nie zatrzymał uderzeniami Sama Sicilii (11-2). Dwójka fighterów bez ceregieli wymieniała się ciosami w stójce. W pierwszej rundzie lepsze wyczucie dystansu i czasu miał Bezerra ale przez pierwsze minuty drugiego starcia Brazylijczyk swoim brakiem aktywności pozwolił Sicilii na powrót do walki. Koniec nadszedł gdy Bezerra złapał niskie kopnięcie Amerykanina, powalił go na deski ciosem i szybko dobił serią kolejnych uderzeń w parterze na kilkadziesiąt sekund przed drugim gongiem.

W ekscytującej konfrontacji dwóch najpotężniej zbudowanych „lekkich” w UFC jednogłośnie na punkty zwyciężył Gleison Tibau (26-8) pokonując Francisco Trinaldo (11-2). Tibau był wyraźnym zwycięzcą rundy pierwszej i ostatniej gdzie kontrolował walkę dzięki swoim obaleniom i grapplingu z górnej pozycji. Druga runda należała jednak do „Massaranduby”, który miał rywala w poważnych opałach po tym jak położył go lewym overhandem i błyskawicznie próbował przejść do mata leao. Zawodnik ATT pokazał jednak nieprzeciętną umiejętność obrony poddań i wydostał się z opresji w środkowej rundzie.

Diego Brandao (15-8) nie tylko przewalczył 15 minut w dobrym, stałym tempie ale w każdej rundzie posyłał na deski Joey’ego Gambino (9-2) czym zasłużył sobie na punktację 30-27, która padała na każdej z trzech kart sędziowskich. Podopieczny Grega Jacksona powalał Gambino wysokim kopnięciem, prawymi sierpowymi oraz zdominował Amerykanina w dziedzinie zapasów. Prócz nieprzeciętnej wytrzymałości Gambino nie miał czym się pochwalić po upływie 15-minutowego pojedynku.

Finalista brazylijskiego TUFa Sergio Moraes (7-2) dopisał do rekordu pierwsze pełnoprawne zwycięstwo w UFC poddając Renee Forte (7-2) duszeniem zza pleców w trzeciej rundzie. Wielokrotny medalista zawodów BJJ Moraes nie był zbyt zainteresowany walką w stójce ale do trzeciej rundy, choć wykonywał obalenia, nie był w stanie utrzymać walki w parterze na tyle długo by wykonać jakąś skuteczną technikę. Kończący walkę chwyt zaczął zapinać w stójce wskakując na plecy Fortee ale skończył w parterze po tym jak przetrwał nieskuteczne próby rywala by go zrzucić.

Tradycyjnie już mańkut – w osobie Chrisa Camozziego (18-5) – sprawił dużo problemów Luisowi Cane (12-5) pokonując go trzykrotnie na punkty 29-28. Camozzi w dwóch pierwszych rundach był lepszy w stójce sprawiając problemy uderzeniami z prawej dłoni choć w pierwszej rundzie był w sporej opresji broniąc duszenia zza pleców. Cane zdawał się lepiej znosić trudy walki w trzecim starciu ale jedna wygrana runda to było za mało na kartach sędziowskich.

W walce otwarcia ściany bardzo pomogły Cristiano Marcello (13-4), który niespodziewanie został ogłoszony zwycięzcą pojedynku z Rezą Madadim (12-3). Walka toczona była głównie w stójce gdzie przez dwie rundy reprezentujący Szwecję Irańczyk miał wyraźną przewagę trafiając mocnymi ciosami Marcello. Madadi zwolnił w trzeciej rundzie gdzie inicjatywę w wymianach przejął Marcello, który okazał się niespodziewanym zwycięzcą na punkty. Decyzja była tak szokująca, że spotkała się nawet z nieśmiałym buczeniem ze strony publiki w HSBC Arena.

Walka wieczoru:

205 lbs.: Anderson Silva pok. Stephana Bonnara przez TKO (kolano na korpus i uderzenia), 1. runda, 4:40.

Główna karta:

265 lbs.: Antonio Rodrigo Nogueira pok. Dave’a Hermana przez poddanie (balacha), 2. runda, 4:31.
205 lbs.: Glover Teixeira pok. Fabio Maldonado przez TKO (walka przerwana przez lekarza), 2. runda, 5:00.
170 lbs.: Jon Fitch pok. Ericka Silvę przez jednogłośną decyzję (2 x 29-28, 30-27).
205 lbs.: Phil Davis pok. Wagnera Prado przez poddanie (anakonda), 2. runda, 4:29.
170 lbs.: Demian Maia pok. Ricka Story’ego przez poddanie (dźwignia na kręgosłup), 1. runda, 2:50.

Walki w FX:

145 lbs.: Rony Mariano pok. Sama Sicilię przez TKO (uderzenia w parterze), 2. runda, 4:16.
155 lbs.: Gleison Tibau pok. Fransisco Trinaldo przez jednogłośną decyzję (3 x 29-28).
145 lbs.: Diego Brandao pok. Joey’ego Gambino przez jednogłośną decyzję (3 x 30-27).
170 lbs.: Sergio Moraes pok. Renee Forte przez poddanie (duszenie zza pleców), 3. runda, 3:10.

Walki na facebooku:

185 lbs.: Chris Camozzi pok. Luiza Cane przez jednogłośną decyzję (3 x 29-28).
155 lbs.: Cristiano Marcello pok. Rezę Madadiego przez niejednogłośną decyzję (30-27, 29-28, 28-29).

Bonusy w wysokości $70,000:
Walka wieczoru: Jon Fitch vs. Erick Silva
Nokaut wieczoru: Rony Mariano
Poddanie wieczoru: Antonio Rodrigo Nogueira

Widownia: 16,844
Wpływy z bramki: $2,5 – $2,6 miliona

Jedyny człowiek na świecie, który wkręcił się w MMA walką Arlovski vs. Eilers. Poliglota. Entuzjasta i propagator indonezyjskiego przemysłu tekstylnego. Warszawiak od kilku pokoleń i dumny z tego faktu. Nie zawsze pisze o sobie w trzeciej osobie ale kiedy to robi jest to w polu biografia na MMARocks.pl

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.