Już po wszystkim. Trzy najważniejsze końcowo roczne gale zaliczone. Późno bo późno, ale nic nie poradzę, że mojemu Internetowi bliżej do tego z komórki niż z PC…
Wczoraj obejrzałem Yarennoka – nie będę ukrywał, galę na którą czekałem najbardziej (sentyment do PRIDE FC). Poskładałem myśli, więc piszę…a Wy grzecznie czytajcie;)

Nie będę przytaczał historii PRIDE, jej upadku, całej tej niespodziewanej sytuacji – wszyscy to znamy.
Napiszę natomiast jedno słowo, jedno uczucie, które towarzyszyło wszystkim fanom Japońskiego MMA po odejściu „Dumy” – tęsknota. Powiesz, że tęsknić to można za dziewczyną, żoną…matką, ojcem…(każdy niech sobie wymieni kogo zechce), ale nie za organizacją MMA! Może masz rację…jednak nie umiem dobrać lepszego słowa by określić to uczucie. Niby wszystko ok. UFC robi świetne gale, jest Hero’s…ale czegoś brakuje. Kosmicznych wejść? Stompów? Białego ringu? Starej baby? Tu tez niech każdy sam sobie wymieni…
Mi tego brakowało! Nie dziw się więc, że tak jarałem/jaram się Yarennoką – w końcu organizuje je ekipa niegdyś odpowiedzialna za PRIDE FIGHTING CHAMPIONSHIP!

Dość tego przydługawego wstępu, przejdźmy do konkretów, czyli do rozpiski:
Jak zawsze, zwycięzca pogrubionym drukiem.
Shinya Aoki vs. Jung Bu-Kyung – Decision
Hayato Sakurai vs. Hidehiko Hasegawa – Decision
Fedor Emelianenko vs. Hong Man Choi – Armbar
Kazuo Misaki vs. Yoshihiro Akiyama TKO
Mitsuhiro Ishida vs. Gilbert Melendez – Decision
Makoto Takimoto vs. Murilo Bustamante – Decision
Tatsuya Kawajiri vs. Luiz Azeredo – Decision
Michael Russow vs. Roman Zentsov – Choke

Szczerze mówiąc byłem zaskoczony, że w tak krótkim czasie, Japończykom udało się ściągnąć tak wiele dobrych fighterów. Aoki, Ishida, Melendez, Sakurai, Bustamante, Misaki, Akiyama, no i Fedor rzecz jasna. Oczywiście, można się doczepić, że to głównie Japończycy, lub zawodnicy znani głównie w kraju kwitnącej wiśni – to prawda, jednak Yarennoka skierowana jest głównie do Japończyków, lub widzów zorientowanych w tamtejszym rynku.
Może nie powala jak ostatnie UFC, jednak na pewno jest mocno. A teraz walki.

Michael Russow vs. Roman Zentsov
Walka jak walka, jednak zakończenie ciekawe. Przyznam, że nie pamiętam bym widział w jakiejś innej walce takie duszenie i kiedy Russow złapał Zentsov’a (za pierwszym razem) pomyślałem – „nie ma bata, tym go nie podda”. Za drugim podejściem Michael udowodnił, że jednak można! Słaba dyspozycja Rosjanina, Russow od początku do końca dominował (fajny slam).

Tatsuya Kawajiri vs. Luiz Azeredo
Zgodnie z moimi przewidywaniami, Japończyk wygrywa. Nie było fajerwerków, za to kilka ciekawych prób Submission. Walka warta obejrzenia.

Makoto Takimoto vs. Murilo Bustamante
Szczerze…? Nie chce mi się komentować występów dziadków (poza Randy’m:)
Murilo na emeryture!

Mitsuhiro Ishida vs. Gilbert Melendez
Napiszę tak. Do tej pory jeśli ktoś by mnie zapytał o walkę roku, to bez wahania odpowiedział bym – ‘Page vs. Hendo. Teraz nie jestem już taki pewien!
Ogień z dupy po prostu! Sory za wiejskie słownictwo, ale inaczej nie umiem o tej walce mówić! Cios za cios, slam za slam (ojoj a jakie slamy były! Sam Rampage by się nie powstydził!) akcja za akcje. Po prostu dynamit. To że będzie czad można było się spodziewać (Melendez zawsze daje świetne walki) ale że aż do tego stopnia?! Ishida pokazał że ma wielkie jaja (zresztą obaj to pokazali) i w pełni zasłużenie (choć strasznej przewagi nie było) wygrał.
Czad – takie walki chcę oglądać!

Kazuo Misaki vs. Yoshihiro Akiyama
Misaki to głąb. Wygrał bo wygrał, ale po co mu po walce dawali mikrofon? Żeby pieprzył jakieś farmazony? Jego chore wizje…? No dajcie spokój – takich ludzi trzeba izolować…
Szkoda, że Yoshihiro (aaa…się odgapił z imieniem :P) nie wykorzystał sytuacji po knockdownie i nie dobił Kazuo. Ładna walka. Yoshi jak na Judoke ma dobra stójke.

Fedor Emelianenko vs. Hong Man Choi
Tu chyba nie trzeba nic pisać, prawda? Po prostu Fedor znowu wygrywa…nic nowego.
Szkoda tylko że z Choi’em, bo dalej nie wiemy w jakiej jest formie po tak długiej przerwie.
M-1 – zakontraktujcie Barnett’a i zestawcie go z Fedorem a od razu będę wam mały ołtarzyk stawiał!
Hayato Sakurai vs. Hidehiko Hasegawa
Podobnie jak Kawajiri – Azeredo, solidna walka, jednak bez jakichś większych emocji.
Można obejrzeć, ale całej gali bym dla niej nie ściągał (eee…kupował oczywiście :P)

Shinya Aoki vs. Jung Bu-Kyung
I tu się naprawdę zdziwiłem! I to już na samym początku. Aoki przez armbar? No prawie! Bu-Kyung pokazał klasę (mega szybki armbar) natomiast Shinya szkoleniowo z niego wyszedł. Zonk nadchodzi jednak przy drugiej próbie balaszki od Kyung’a (tak, tak…była i druga próba). Byłem pewien, że Aoki odklepie, już się miałem drzeć! Do teraz głowię się jak on z tego wyszedł (i że mu ręki nie urwało!) Warto obejrzeć walkę nawet dla samych armbarów!

I kilka słów na zakończenie. Dla mnie gala bomba. Na to czekałem cały rok, i nie zawiodłem się. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat…oraz świetne walki. Dla szajbusów MMA w wydaniu japońskim po prostu „lektura obowiązkowa”!

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.