Kenny Florian

Tuż przed UFC 101 postanowiłem przybliżyć wam sylwetkę bohatera walki wieczoru, mieszkającego w Bostonie pretendenta do tytułu mistrza wagi lekkiej UFC, Kenny’ego Floriana .

Urodzony 26 maja 1976 roku w Westwood w stanie Massachussets Kenny pochodzi z rodziny o peruwiańskich korzeniach. Od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie sportem. Jego uwaga zogniskowała się na sztukach walki, które trenował równolegle z piłką nożną. Piłka do tego stopnia wciągnęła młodego Kenny’ego, że przez pewien czas zaprzestał treningu sportów walki, aby w pełni się jej poświęcić. Jego praca zaowocowała szybkimi sukcesami, „KenFlo” został zaproszony do udziału w Olimpijskim Programie Rozwoju, grał także w pierwszej dywizji piłki nożnej w bostońskim koledżu.

Po zakończeniu studiów, z licencjatem z komunikacji w ręku, Florian stwierdził, iż nadszedł czas na określenie sobie celu w życiu, do którego będzie dążył, co zaowocowało zmianą podejścia do treningu BJJ. Rzucił dobrze płatną pracę starszego menadżera w firmie zajmującej się tłumaczeniem dokumentów finansowych, rozpoczął treningi pod okiem Roberto Mai , czarnego pasa BJJ, który prowadził zajęcia w Wattertown, niedaleko miejsca zamieszkania Floriana.

Podróżował też regularnie do Rio de Janeiro, gdzie uczył się od najwyższej klasy specjalistów „miękkiej sztuki walki” w głównej placówce renomowanej Gracie Barra Academy. Połączenie talentu z odpowiednią dawką ciężkiej pracy, szybko przyniosło owoce. Umiejętności Kenny’ego osiągnęły tak wysoki poziom, że był uważany za jednego z najbieglejszych zawodników jiu-jitsu na północnoamerykańskim kontynencie.

Opinia ta miała mocne podstawy, gdyż Florian udowadniał swoją wartość, wyjątkowo aktywnie uczestnicząc w zawodach grapplingowych. Ważniejsze z jego osiągnięć to: zwycięstwa na turniejach NAGA (m.in. wygrany superfight na mistrzostwach świata tej organizacji i mistrzostwo Ameryki w grupie zaawansowanej), trzecie miejsce w turnieju Grapplers Quest Nationals (kategoria ekspert) oraz trzecie miejsce na PanAmsach w brązowych pasach, który zdobył w 2003 roku. Zaczynając regularne starty w 1997 roku, Kenny zbudował sobie pokaźny rekord pięćdziesięciu siedmiu wygranych i czternastu porażek. Czterdzieści dwie walki zakończył poddaniem.

Będąc posiadaczem purpurowego pasa w jiu-jitsu, regularnie pokonywał na zawodach czarne pasy, ostatecznie dołączając do elitarnej grupy posiadaczy najwyższego odznaczenia w tym sporcie w 2003 roku. Zanim to nastąpiło, młody mieszkaniec Bostonu postanowił poddać swoje umiejętności testowi w nowej formule walki – MMA. Jego pierwszy przeciwnik, Nuri Shakir, nie sprawił zbytnich problemów. „KenFlo” szybko zdobył dosiad i wykończył przeciwnika uderzeniami.

Po walce Kenny zdał sobie jednak sprawę z tego, że uderzacze i zapaśnicy startujący w MMA trenują także BJJ, więc same umiejętności parterowe nie wystarczą, aby odnieść sukces w nowym sporcie. Niezwłocznie zaczął trenować zapasy, ucząc się tego rzemiosła m.in. od trenera reprezentacji USA Darrela Gholara (znanego też ze szkolenia zawodników Brazilian Top Team) w Centrum Szkolenia Olimpijskiego w Colorado Springs, a także od trenera reprezentacji Kuby Alejo Moralesa. Zdobył w ten sposób cenne doświadczenie, które pomogło mu pokonać zapaśnika Jasona Giroux w swojej pierwszej zawodowej walce. Był to ciągle 2003 rok.

Dwanaście miesięcy później zaliczył kolejną wygraną przez poddanie z Bobbym McAndrewsem i w ten sposób doczekał się prawdziwego wyzwania, jakim jeszcze wtedy było starcie z Drew Fickettem. Mało kto wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia – Kenny dopiero od czterech miesięcy regularnie trenował tajski boks u Marka DellaGrotte, a trzy zwycięstwa na jego koncie z w żaden sposób nie mogły się równać z dwudziestoma dwu wygranymi Drew, który do tej pory przegrał tylko trzy razy. Dla „Night Ridera” Florian miał być tylko siódmą wygraną z rzędu. Kenny zaskoczył wszystkich, kiedy stoczył wyrównaną walkę z bardziej doświadczonym przeciwnikiem i przegrał tylko niejednogłośną decyzję.

Walka ta, mimo przegranej, otworzyła przed młodym talentem wielką szansę. Na widowni siedział bowiem prezes UFC, Dana White, który miał zamiar zwerbować Ficketta do pierwszej części reality show o powszechnie znanej obecnie nazwie „The Ultimate Fighter”. White, będąc pod wrażeniem umiejętności i determinacji Kenny’ego, zaproponował mu udział w programie, gdzie młodzi utalentowani zawodnicy mieli trenować razem i rywalizować o tzw. „sześciocyfrowy” kontrakt z Ultimate Fighting Championship.

Kenny bez chwili zastanowienia przystał na tę ofertę i niebawem znalazł się w jednym domu z piętnastoma obcymi osobami. Szybko odnalazł się w nowym środowisku, z powodzeniem przeszedł przez eliminacje aż do finału, w którym spotkał się z Diego Sanchezem. Ta walka nie zakończyła się dla niego pomyślnie. Sanchez w niespełna trzy minuty rozbił Floriana i wygrał tym samym pierwszy cykl show.

To wydarzenie nie zniechęciło Kenny’ego, wręcz przeciwnie. Wyciągnął wnioski z porażki i wziął się do pracy, dzięki czemu w 2005 roku (wtedy odbył się pierwszy „TUF”) pokonał jeszcze dwóch przeciwników – Alexa Karalexisa i Kita Cope’a.

Dwudziestego czwartego czerwca 2006 roku Florian stoczył pierwszą walkę w odpowiedniej dla siebie kategorii wagowej, czyli w wadze lekkiej. Naprzeciw niego w oktagonie stanął Kanadyjczyk Sam Stout, który przed końcem drugiej minuty miał już założone duszenie zza pleców. Odklepał, dając jednocześnie Kenny’emu szansę walki o pas.

Rywalem  Floriana w pojedynku o tytuł mistrza był wyjątkowo silny i eksplozywny zapaśnik Sean Sherk. Walka była prawdziwą krwawą łaźnią, rozcięcie na czole Sherka potężnie krwawiło przez całe pięć rund. Niestety i tym razem zawodnikowi z Bostonu nie udało się wygrać. Kenny stracił kolejną okazję do bycia „tym pierwszym”.

Pojedynek o tytuł mistrzowski był nowym bodźcem dla Floriana, który postanowił jeszcze bardziej poświęcić się treningowi. Skutek? Od porażki z Sherkiem nie przegrał ani razu i skończył pięć z sześciu kolejnych walk przed czasem. Mnogość sposobów, w jakie rozwiązywał swoje walki, dogłębnie świadczy o tym, jak kompleksowym zawodnikiem na przełomie paru lat stał się Kenny Florian. Zręcznego grapplera Alvina Robinsona wykończył ciosami w parterze, natomiast agresywnego strikera, którym jest Roger Huerta rozpracował w stójce, desperacko próbującego go sprowadzić do parteru Joe Stevensona sam obalił i po krótkiej walce na ziemi zdobył plecy i udusił.

Pojedynki w oktagonie to tylko część życia zawodowego zawodnika z Bostonu. Elokwencja Kenny’ego nie uszła uwadze producentom programu „MMA Live” z ESPN, którzy zaproponowali mu, aby dołączył do Jona Anika i Franklina McNeila w charakterze współprowadzącego show. Włodarze UFC także docenili pozasportowe talenty Floriana, powierzając mu rolę komentatora na UFC 83 i WEC 41. Towarzyszył także prezesowi UFC Danie White‚owi i zawodnikowi Forrestowi Griffinowi w programie „Dr. Phil” w amerykańskiej telewizji, przestrzegając dwóch młodych zapaleńców przed niebezpieczeństwem treningu MMA bez odpowiedniego nadzoru trenerskiego.

Bohater tego profilu znajduje się obecnie w bardzo znaczącym punkcie swojej kariery. Poprzednio nie udało mu się wygrać  TUF-a, nie zdobył także mistrzostwa UFC wagi lekkiej,ponieważ uległ Seanowi Sherkowi.

Przed nim kolejna, trzecia, szansa na osiągnięcie najwyższych laurów i wyłonienia się na pierwszy plan. Żeby to zrobić, musi pokonać B.J. Penna, mistrza wagi lekkiej, podczas gali, która odbędzie się 8 sierpnia w Filadelfii. Czy sprawdzi się w tym przypadku powiedzenie „do trzech razy sztuka”?