Po kliknięciu znajdziecie odnośnik do transmisji, krótką relację i wyniki na żywo z imprezy ACB 51: Silva vs. Torgeson w Irvine.

W daniu głównym, niegdyś zaliczany do ścisłej czołówki kategorii półciężkiej, Brazylijczyk Thiago Silva (MMA 19-5) w pięciorundowej stójkowej batalii wypunktował Amerykanina Jareda Torgesona (MMA 19-16). Pojedynek był dość zachowawczy i żadna ze stron nie wykazała się jakąś znaczącą akcją. Sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo zawodnika z Kraju Kawy, który był aktywniejszy i inicjatywa była po jego stronie. Tym samym weteran UFC oraz WSOF podtrzymał zwycięską passę (ubiegłoroczne wygrane nad Economou i Sokoudjou) i dopisał do zawodniczego życiorysu wakujący tytuł mistrzowski ACB w kategorii półciężkiej.

W drugiej walce wieczoru były mistrz M-1 w wadze lekkiej, Czeczen Musa Khamanev (MMA 17-5) został zweryfikowany przez Peruwiańczyka Luisa Palomino (MMA 25-13). Reprezentant Jackson-Wink co prawda przegrywał zapaśniczo pierwszą rundę, ale w drugiej odegrał się z nawiązką. „Baboon” uderzeniami w parterze zastopował faworyzowanego Czeczena, który nie krył złości po prawidłowym przerwaniu Herba Deana.

Brazylijczyk Leandro Silva (MMA 20-5-1) niespodziewanie szybko rozprawił się z dużo bardziej doświadczonym kolegą z oktagonu najlepszej organizacji MMA na świecie, Patem Healym (MMA 33-23). „Buscape” trafił Amerykanina prawym sierpowym, a potem dobił ciosami młotkowymi. Doskonale kojarzony z KSW, półciężki Rodney Wallace (MMA 25-13-1) przegrał na punkty z niepokonanym Dagestańczykiem, Shamilem Gamzatovem (MMA 10-0). Jednakże niejednogłośna decyzja na rzecz wychowanka Gorets wydaje się mimo wszystko krzywdząca dla Amerykanina. Sam pojedynek nie porywał, ale to „Sho Nuff The Master” zdecydowanie lepiej się prezentował na przestrzeni trzech rund i swoją postawą kompletnie zaskoczył zawodnika z Kaukazu.

Kilka słów ode mnie na zakończenie… Choć kibice tradycyjnie nie mogli narzekać na poziom sportowy, debiut ACB w amerykańskim MMA trudno nazwać w pełni udanym. O ile można zrozumieć, że było to swoiste rozpoznanie rynku, to fakty są surowe. Z tego co dało się zauważyć na pierwszy rzut oka, to przede wszystkim bardzo niska frekwencja na hali. Z trybun po prostu wiało pustkami. Do tego doszły początkowe problemy z transmisją, kilka niepotrzebnych przestojów podczas imprezy i wręcz uboga oprawa – wyjścia zawodników, prezentacja pasa, itd. Pozytywem są aspiracje najlepszej rosyjskiej organizacji i pierwsze kroki ACB za oceanem, które cieszą wybrednych kibiców. Ale to ekspansja i hegemonia na rynku europejskim powinny stanowić twardy fundament na którym dopiero buduje się „kolejny dom”. Wszystko, jak to w życiu ma swój czas, być może jest jeszcze za wcześnie dla tej prężnej organizacji na działania w Nowym Świecie. Nie od razu Rzym zbudowano. Trudno też ocenić wszystko z perspektywy jednego wydarzenia, a doświadczenie uczy. W każdym razie brawo za odwagę! Komplet wyników:

Walka wieczoru:

Pojedynek o tytuł mistrzowski ACB w wadze półciężkiej
93 kg: Thiago Silva pok. Jareda Trogesona przez jednogłośną decyzję, runda 5, 5:00. (Herb Dean)

Karta główna:

66 kg: Luis Palomino pok. Musę Khamanaeva przez TKO (uderzenia w parterze), runda 2, 3:45. (Herb Dean)
70 kg: Christos Giagos pok. Alexandre Pimenetela przez jednogłośną decyzję, runda 3, 5:00. (Michael Bell)
70 kg: Leandro Silva pok. Pata Healy’ego przez TKO (prawy sierpowy i uderzenia w parterze), 0:38, runda 1. (Milan Ayers)
120 kg: Mike Kyle pok. Dana Charlesa przez TKO (prawy sierpowy i uderzenia w parterze), runda 1, 2:15. (Michael Bell)
93 kg: Shamil Gamzatov pok. Rodney’a Wallace’a przez niejednogłośną decyzję, runda 3, 5:00. (Milan Ayers)

Karta wstępna:

70 kg: Arthur Estrazulas pok. Dave’a Courchaine przez TKO (uderzenia w parterze), runda 1, 3:55. (Herb Dean)
61 kg: Terrion Ware pok. Nicka Mamalisa przez jednogłośną decyzję, runda 3, 5:00. (Michael Bell)
77 kg: Guillermo Martinez pok. Ivana Castillo przez jednogłośną decyzję, runda 3, 5:00. (Milan Ayers)
61 kg: Kyle Reyes pok. Mario Izraela przez większościową decyzję, runda 3, 5:00. (Herb Dean)
57 kg: Cory Alexander pok. Danny’ego Martineza przez jednogłośną decyzję, runda 3, 5:00. (Milan Ayers)

"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.

38 KOMENTARZE

  1. Ciekawe jak bardzo zasobną kieszeń mają włodarze ACB skoro robią galę w USA przy niemal pustych trybunach

    Przez pierwsze 3 walki był problem ze stremem i dużo osób olało to i nie ogląda dalej.

  2. Na trybunach też na razie cieniutko. Jak ruszy główna karta – zobaczymy czy będzie więcej osób na hali?

  3. Pewnie wstępnie wybadają teren tą galą. Oczywiście cieszy mnie gala ACB za oceanem, ale osobiście na ich miejscu i z ich potencjałem bardziej skupiłbym się teraz na ekspansji i utrzymaniu miażdżącej hegemonii w Europie 😉 a nie szukaniu na siłę widowni w Stanach Zjednoczonych. Mairbek – wszystko powinno mieć swój czas… Sami widzicie jak to wygląda tutaj.

  4. wydaje mi się, że te walki już się nie odbędą:

    70 kg: Cleber Luciano (70,8 kg) vs. Hector Valenzuela (66,2 kg)

    61 kg: Nolan Ticman (-) vs. Saul Elizondo (-)

  5. Pewnie wstępnie wybadają teren tą galą. Oczywiście cieszy mnie gala ACB za oceanem, ale osobiście na ich miejscu i z ich potencjałem bardziej skupiłbym się teraz na ekspansji i utrzymaniu miażdżącej hegemonii w Europie 😉 a nie szukaniu na siłę widowni w Stanach Zjednoczonych. Mairbek – wszystko powinno mieć swój czas… Sami widzicie jak to wygląda tutaj.

    Masz na myśli hegemonie pod względem sportowym i wypłat dla zawodników? Bo pod względem organizacyjnym i zarabiania na gali to nadal wygląda to bardzo słabo:facepalm:

  6. Ciekawe jak bardzo zasobną kieszeń mają włodarze ACB skoro robią galę w USA przy niemal pustych trybunach

    No cóż, najwidoczniej nie stać ich na drugą ekipę medyczną :/

  7. Masz na myśli hegemonie pod względem sportowym i wypłat dla zawodników? Bo pod względem organizacyjnym i zarabiania na gali to nadal wygląda to bardzo słabo:facepalm:

    Tak, dokładnie! Generalnie nie interesuje mnie sposób finansowania organizacji 🙂 Dla mnie ważne jest, że robią świetne, w zasadzie czysto sportowe gale, które można oglądać za darmochę. Zawodnicy zarabiają i nie narzekają na wypłaty oraz "gęstość pojedynków" w roku. Na galach w Europie dają też chleb polskim sędziom. Póki taki stan rzeczy trwa należy się tylko cieszyć 🙂 Byłem w PL na dwóch ich galach – pierwszej i drugiej, widziałem od środka, jak to wygląda. Organizacyjnie Warszawa a Płock, to niebo i ziemia. Widać było na pewno krok do przodu w tej materii.

  8. Taaaaak. Wallace chyba kompletnie zaskoczył niepokonanego dotąd Dagestańczyka.

    Szkoda tylko, że sędziowie go trochę przekręcili 🙁

  9. Dziwne jakieś to przerwanie. Po dwóch niecelnych ciosach w parterze sędzia już leżał na Charlsie ale jakoś tak niezdecydowanie tak że Kyle dalej go napierdalał.

  10. I kolejne przerwanie z dupy. Skąd oni tych sędziów biorą.

    Realizacja też słaba, najpierw powtórke przerwali ogłoszeniem wyniku, a teraz wywiadem.

  11. Chłopaki dobrze tną koszty. Po co zatrudniać dodatkowego człowieka do wywiadów po walce jak może je przeprowadzać announcer, który zresztą nie miał chyba na to ochoty ale Giagos się uparł

  12. dobra gala panowie?

    całkiem, całkiem…w sensie oglądam 2gą walkę dopiero 😉 1. mocno średnia, a 2ga nawet weszła.

  13. I kolejny dzik że wschodu zweryfikowany przez średniaka zza oceanu.

    akurat ten dzik to już został zweryfikowany 1,5 roku temu przez Jasona Knighta więc teraz to żadna weryfikacja, co najwyżej jej potwierdzenie

  14. akurat ten dzik to już został zweryfikowany 1,5 roku temu przez Jasona Knighta więc teraz to żadna weryfikacja, co najwyżej jej potwierdzenie

    Akurat Knight to nie taki średniak (2-1 UFC), a Palomino ma ujemny rekord w WSOF (3-4)

  15. co Dżared ma wyjebane to jego…nie zmieni to faktu, że trochę jak amator wygląda

    Tyle dymu na niego puścili jak wchodził że do teraz nie wie gdzie jest

  16. Obejrzałem main card i sportowo event się broni, natomiast wszystko inne jakby żywcem z innej epoki.

    Realizacja transmisji, komentarz, grafiki, wyjścia zawodników, sędziowanie, wywiady, dekoracja mistrza, publiczność ogólnie wszystko poza samymi walkami wyglądało słabo.

    Uważam że motto organizacji z "less show more fighting" powinno zostać zmienione na "no show only fighting" co chyba nie do końca jest dobre dla rozwoju dyscypliny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.