Młody wilk kontra stary wyga. Energia vs doświadczenie. Siła kontra siła. W sobotę na gali KSW 51 w Zagrzebiu dojdzie do walki MMA, w której Erko Jun zmierzy się z Mariuszem Pudzianowskim. Kto jest faworytem według legalnego bukmachera TOTALbet? Co jeszcze czeka nas na wyjazdowej gali KSW? Zapraszamy na analizę kursów legalnego bukmachera TOTALbet.

Pudzianowski wystąpi w walce wieczoru. Faworytem jest Polak, ale kurs na jego wygraną jest dość wysoki – 1.85. Wygraną Juna można obstawić z mnożnikiem 1.95.

Atutem „Pudziana” jest doświadczenie. Stoczył 19 walk w MMA, z których wygrał 12. Mierzył się z uznanymi w świecie MMA Karolem Bedorfem (porażka), Jayem Silvą (zwycięstwo), Marcinem Różalskim (porażka) czy Rollesem Gracie (zwycięstwo).

Z kolei mocne strony Bośniaka to młodość, energia, motywacja. W MMA nie walczył jednak z nikim uznanym – pokonał kolejno Tomasza Oświecińskiego, Popka i Akopa Szostaka. Pudzianowski to dla 29 letniego Juna rywal z wyższej półki. Obaj nie są mistrzami kondycji, dlatego sporo graczy wybiera zakład, że walka zakończy się przed końcem trzeciej rundy (1.25).

Interesująco zapowiada się druga walka wieczoru Vaso Bakocević – Borys Mańkowski. Zawodnik z Czarnogóry ma zasłużony pseudonim „Psychopata”, stoczył wiele krwawych bojów na całym świecie. Zdecydowanym faworytem jest jednak były mistrz KSW. Kurs na „Diabła Tasmańskiego” wynosi 1.37.

Karta walk w Zagrzebiu zdominowana jest przez zawodników z Bałkanów. Miejscowych fanów elektryzuje jedyna tego wieczoru walka o pas nowej kategorii wagowej (kogucia), w której Chorwat Antun Racić zmierzy się z byłym zawodnikiem UFC Damianem Stasiakiem. Faworytem jest Racić, który może się pochwalić serią czterech zwycięstw pod szyldem KSW. Kurs na jego wygraną to 1.65.

Całą galę KSW 51 można obstawiać na TOTALbet.pl. Dostępne będą także zakłady LIVE.

***

TOTALbet Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. to legalny polski bukmacher, utworzony w 2017 roku. Jest częścią holdingu Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, do którego należy także Grupa ZPR Media. Spółka TOTALbet Zakłady Bukmacherskie działa w oparciu o zezwolenie Ministerstwa Finansów z marca 2018 roku, oferując możliwość zawierania zakładów wzajemnych w Internecie.

40 KOMENTARZE

  1. Erko Jun ma charakter. Stawiam, że wygra z Pudzianem który pod presją się łamie. Zresztą wystarczy jeśli Erko nauczył się choć jednej dźwigni/duszenia.

  2. Z kolei mocne strony Bośniaka to młodość, energia, motywacja. W MMA nie walczył jednak z nikim uznanym – pokonał kolejno Tomasza Oświecińskiego, Popka i Akopa Szostaka.

    Tomek, o ile Cię lubię jako człowieka, szanuję jako redaktora i podziwiam Twoją wiedzę, to w tym akapicie się po prostu pomyliłeś. Otóż Akop ma zajebisty parter, warto to wiedzieć  i uznać:beer:

    essa

    Po jakiemu to?

  3. pokonał kolejno Tomasza Oświecińskiego, Popka i Akopa Szostaka :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    Jak wygra 4 walkę z rzędu to TS no kurwa nikt nie ma takiej passy zwycięstw w HW jak erko :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    pojebało?

  4. pokonał kolejno Tomasza Oświecińskiego, Popka i Akopa Szostaka :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    Jak wygra 4 walkę z rzędu to TS no kurwa nikt nie ma takiej passy zwycięstw w HW jak erko :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    Kurwa zdążyłem się wysrac zanim się przewinęło do końca.

  5. kto obstawia takie walki, ja pier… chyba jacyś debile, przecież to jest półcyrk, sorry za psucie interesu ale taka prawda.

  6. Jun dostanie od Pudziana wpieról. Mario może i walczy nieporadnie, ale Erko nie potrafi walczyć w ogóle. Bił go narkotykarz Popek, podłączony przez aktora uciekał panicznie po klatce, a Akop to siermięga.

  7. kto obstawia takie walki, ja pier… chyba jacyś debile, przecież to jest półcyrk, sorry za psucie interesu ale taka prawda.

    Nie marudź, bo KSW jest idealne do obstawiania. Na UFC jestem w większości w plecy, ale odbijam się na KSW, bo walki tak są zestawiane, że wszystko wchodzi.

  8. pokonał kolejno Tomasza Oświecińskiego, Popka i Akopa Szostaka :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    Jak wygra 4 walkę z rzędu to TS no kurwa nikt nie ma takiej passy zwycięstw w HW jak erko :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    :wow:

  9. :usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto::usunto: pojebalo , I co?  Nie zesraj się.

  10. Chyba ty jebany stalker gdzie nie napiszę to jesteś więc napiszę raz i ostatni  SPIERDALAJ z naciskiem na SPIERDALAJ.

  11. Kurwa,przecież wiadomo że Pudzilla go zniszczy,pamiętajcie że nadal ma bardzo przyzwoite zapasy i twardy łeb.

  12. Chyba ty jebany stalker gdzie nie napiszę to jesteś więc napiszę raz i ostatni  SPIERDALAJ z naciskiem na SPIERDALAJ.

  13. samochód też ma pewnie zajebisty. ale to MMA, nie destruction derby.

    Nie poznasz ironii nawet gdyby stanęła przed tobą i cię w dupę kopnęła

  14. Chyba ty jebany stalker gdzie nie napiszę to jesteś więc napiszę raz i ostatni  SPIERDALAJ z naciskiem na SPIERDALAJ.

    Królu złoty, część forumowiczów korzysta z urządzeń mobilnych. Nie raz były prośby, żeby nie spamować samymi gifami, bo to zwykły spam i utrudnia korzystanie z forum.

    Pochyl swój łeb i przeproś a nie rzucasz się. Właśnie już twój post poleciał zresztą

  15. Nie poznasz ironii nawet gdyby stanęła przed tobą i cię w dupę kopnęła

    Nie da się stać przed kimś i kopać go jednocześnie w dupę :razz:utinlaugh:

  16. Nie da się stać przed kimś i kopać go jednocześnie w dupę :razz:utinlaugh:

    Hahaha to też było ironicznie, ale lekko :mamed:SPOILER
    albo jak ma się taką krzywą nogę, to wtedy się da:muttley:

  17. Nie poznasz ironii nawet gdyby stanęła przed tobą i cię w dupę kopnęła

    Jeśli to była ironia, to w tym roku musisz poprosić Świętego Mikołaja o bilet na Dagobah, bez kompleksowego treningu się nie obejdzie.

  18. Jeśli to była ironia, to w tym roku musisz poprosić Świętego Mikołaja o bilet na Dagobah, bez kompleksowego treningu się nie obejdzie.

    Mikołaj w tym roku przyniesie mi Destruction Derby :conorsalute:

    Nie wiem co to Dagobah 🙁

  19. O ile kapok mięśniowy nie będzie zbyt dużym obciążeniem dla płuc Pudziana to powinien ogarnąć bez większych problemów, ważne żeby szybko przenieść walkę na glebę i walnąć kilka młotków choćby w garde, resztę zrobi sędzia.

  20. Hahaha to też było ironicznie, ale lekko :mamed:SPOILER
    albo jak ma się taką krzywą nogę, to wtedy się da:muttley:

    Z krzywą nogą jest możliwe :juanlaugh:

  21. Junowi wystarczy pierwszą rundę spieprzać przed Pudzianem a w drugiej Pudzilla padnie przez dług tlenowy

  22. Junowi wystarczy pierwszą rundę spieprzać przed Pudzianem a w drugiej Pudzilla padnie przez dług tlenowy

    Jun ma gorsze cardio od Mariusza.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.