Jędrzejczyk

W środę w Tarnowie odbyło się seminarium Muay Thai, które poprowadziła Joanna Jędrzejczyk (MMA 4-0). Z tej okazji postanowiliśmy zadać kilka pytań wielokrotnej mistrzyni świata i Europy w tajskim boksie o sprawach bieżących oraz tych, które dopiero się klarują.

Tomasz Chmura: Niedawno walczyłaś w Tajlandii. Jak się czujesz po tym wyjeździe, zwłaszcza w kontekście kontrowersyjnej przegranej z Dunnapą Mor Rattaną?

Joanna Jędrzejczyk: Hm, ciężki temat. Nastawiałam się na wygraną. Wykonałam gameplan, dałam z siebie 100%, to jest najważniejsze, i myślałam, że to wystarczy, aby wygrać. Są pewne wyrzuty sumienia, iż nie kopnęłam parę razy więcej, czy nie zadałam ciosów, ale mówię, to jest walka, nie walczymy z robotami, przeciwnicy są różni. Rywalka nie była łatwa. Ja zrobiłam swoje 100 % i do końca wierzyłam w to, że wygram, ale no niestety, kontrowersyjny wynik. Tutaj nie ma tłumaczenia, ponieważ to jest sport. Po prostu tak wyszło i tyle. Nastawiliśmy się na wygraną, byłam faworytką, gdyż też takie głosy słyszałam, zresztą widziałam swoje umiejętności i innych. No nic, zawiodłam się na tych tajskich sędziach, bo jest to turniej międzynarodowy, także powinno być paru sędziów zza granicy. Tym bardziej, że stawką jest tytuł WMC, najlepszej federacji na świecie, jeżeli chodzi o Muay Thai, dlatego czuję niedosyt i wielką szramę na sercu. Trudno, nie ma co się załamywać, trzeba iść dalej. Rozumiem, gdybym przegrała walkę – potrafię przegrywać i bym się z tym pogodziła, wyciągnęła wnioski i poszła dalej, ale z kontrowersyjnymi przegranymi jest najtrudniej.

Jak układa się twoja współpraca z SuckerPunch Entertainment?

Myślę, że dość dobrze. Na razie nie wypłynęły żadne konkretne propozycje, ze względu na to, że miałam bardzo dużo startów stójkowych, w tym turniej w Tajlandii, na którym się skupiliśmy, ponieważ World Muay Thai Angels to duże przedsięwzięcie. Z SuckerPunchem omawiamy każdy mój start. Teraz działamy pod MMA. Szykują mi różne oferty. Oczywiście, były propozycje MMA, ale ze względu na rangę tego turnieju Muay Thai odrzuciliśmy niektóre z nich. Teraz będziemy działać w MMA. Są już nowe propozycje. Czekamy na potwierdzenie.

W wywiadzie z czerwca wspominałaś, że współpraca z Shu Hiratą umożliwi ci starty za oceanem, choćby w Invictcie. Jak odniesiesz się do ostatnio głośnej sprawy twojego przejścia do KSW? Martin Lewandowski ostatnio na Twitterze napisał, że szansa zobaczenia Cię na Konfrontacji Sztuk Walki jest bardzo duża. To są plotki, czy może jest w tym ziarno prawdy i jesteście blisko podpisania kontraktu?

To jest nieprawda. Tak samo jak parę dni temu zobaczyłam, że wyszły dwa artykuły w internecie odnośnie mojej walki z Karoliną, że byłby to fajny pojedynek i ciekawy dla fanów MMA. Karolina umieściła te linki i napisała, iż chciałaby tej walki. Zobaczyłam to zupełnie przypadkowo, ktoś z fanów wrzucił na mój Facebook. Już dawno chciałam tego starcia. Miało dojść do podpisania kontraktu z KSW. Jednak do tego nie doszło. Powiem wręcz, że KSW nalegało na podpisanie kontraktu. Chcieli to zrobić przed moją walką z Julią Berezikową, która odbyła się w czerwcu. Chcieli mnie zestawić prawdopodobnie z Karoliną we wrześniu. My czekaliśmy z tym do podpisania kontraktu po walce. Wróciliśmy z Rosji, czekaliśmy na propozycję. Lecz usłyszeliśmy ze słów jednego z właścicieli organizacji, że po prostu za duża inwestycja poszła na Karolinę i nie chcą żeby przegrała. To nie są pomówienia. Ja się tej walki nie boję. Chciałabym, aby do niej doszło. Chciałabym ludziom pokazać, że nie istnieje tylko komercyjny sport, są też inni sportowcy i wcale mnie tu tyłek nie piecze. Niczego jej nie zazdroszczę. Mam swoją karierę. Mam swoje kredki i swoje malowanki. Także chodzi tu o to, że po prostu chciałabym zamknąć buzię niektórym i pokazać kto jest prawdziwą zawodniczką – najlepszą zawodniczą MMA w Polsce.

W środowisku krążą plotki, że odrzucałaś już oferty skierowane w stronę waszej konfrontacji. Czyli to była tylko ta jedna propozycja?

Oczywiście media kreują tak, żeby wyszło, że to ja odrzuciłam. My chcieliśmy ten kontrakt podpisać, również ze względu na tę walkę z Karoliną. Myślę, iż tutaj dużo brudu robi pan Kowalik, z którym miałam styczność podczas finału „MMAmaster” w Niemczech. Jego niemiłe zachowanie, dość kontrowersyjne. Próbował mnie podjudzić i myślę, że trochę później nabruździć, a ja nie jestem osobą, która pozwoli sobie nawrzucać. Także już to powiedziałam nie raz. Chcę się spotkać z Karoliną. Udowodnię, że jestem najlepsza. Cenię ją bardzo. Jest bardzo dobrą zawodniczką, ale niestety ja jestem lepsza.

Jak w takim razie oceniasz rozwój żeńskiego MMA w Polsce i na świecie?

Myślę, że to bardzo poszło do przodu. Kobiece Muay Thai na świecie bardzo mocno stoi. Naprawdę, toczyłam bardzo trudne pojedynki za granicami kraju. W Polsce jednak jest o tym cicho. Jeżeli chodzi o MMA, to fajnie, że to się rozwija w kierunku bardzo medialnym. Są różne gale poza KSW, które są transmitowane. Coraz częściej są pokazywane kobiety, coraz częściej to my jesteśmy w tych walkach wieczoru i toczymy czasami lepsze walki niż mężczyźni, także naprawdę mnie to bardzo cieszy, jak i zarówno, że działa taka organizacja jak Invicta, która zrzesza bardzo wiele kobiet. Jest coraz wyższy poziom. Tak samo UFC poszerza teraz swoją dywizję. To jest plus. Myślę, że te walki są bardzo widowiskowe.

Odnosząc się do tego. Jesteś obecnie na 7. miejscu w prestiżowym rankingu Unified Women’s Pro MMA Rankings w kategorii muszej. Planujesz dobić do pierwszego miejsca i zrzucić z tronu Barbę Honchak, czy myślałaś może o przejściu do bardziej na topie koguciej, która zadomowiła się w UFC?

Oglądałam zawodniczki z Invicty. Oglądałam właśnie Barbę Honchak. Myślę, że bym podołała jej. Oczywiście potrzeba specjalistycznych przygotowań. Moje przygotowania jeżeli chodzi o MMA, o parter, zapasy, stoją dość dobrze. Uczę się dość szybko. Mam bardzo dobrego trenera, Szymona Bońkowskiego. Jest też Paweł Derlacz. Szymon jest od tych gier parterowych, zapaśniczych. Także mam się od kogo uczyć, mam wielu przyjaciół w klubie, którzy zawsze mi pomagają, więc ten poziom jest dość wysoki. Na pewno bym była gotowa do walki kompleksowo. Te przygotowania gdzieś odeszły na bok ze względu na przygotowania pod zawody stójkowe. Jednak chciałabym się mierzyć z najlepszymi na świecie i myślę, że udowodniłam to już w walce z Berezikową. Ja tam pojechałam po doświadczenie. Moje doświadczenie wystarczyło. Wygrałam z bardzo dobrą zawodniczką. Być może… Być może będzie to ta waga w UFC. Na razie nie chcę wybiegać za mocno w przyszłość. To się okaże za miesiąc, za dwa, jaką podejmiemy decyzję, bo właśnie dyskutujemy z SuckerPunchem, z moim sztabem szkoleniowym, ale wiadomo, za tym pójdzie trochę wyrzeczeń. Będę musiała przytyć, siła, tu nie chodzi o to, żeby się zawalić tłuszczem, ale żeby to mądrze prowadzić, bo ja do 61 kg będę takim trochę kurczakiem, prawda? Bo wiadomo, te dziewczyny dość sporo zbijają. Ja tak na co dzień ważę 58-59 kg i to zależy od trybu przygotowań. Zobaczymy skąd wyniknie lepsza propozycja. Chociaż nie wykluczam, że być może będzie to właśnie UFC, ponieważ myślę, że mogę się mierzyć w dywizji 61 kg.

To wszystko z mojej strony. Dziękuję za wywiad.

Dzięki!

Tomasz Chmura
Sztuki walki od 2004 roku. Pierwsza gala MMA - 2007. Instruktor Sportu, czarny pas w nunchaku jutsu. Pasy w Kenpo Jiu Jitsu i Sandzie.