foto Tim Leidecker / Sherdog.com

Dwa tygodnie temu Bruno Carvalho (MMA 12-4) miał na Mix Fight Gala XI w niemieckim Sindelfingen zmierzyć się z Robertem Joczem. Ostatecznie z Brazylijczykiem trenującym w Szwecji zmierzył się inny Polak Tomasz Kondraciuk. Poniżej rozmowa z Bruno m.in. o tym pojedynkiem oraz o tym dlaczego sparingpartner Alistaira Overeema uważa, że zasługuje na pojedynek z Mamedem Khalidovem.

Witaj Bruno, na początku gratulacje wygranej nad Tomaszem Kondraciukiem. Opowiedz nam o tym pojedynku, czy miałeś wątpliwości przed wzięciem walki z zastępczym rywalem o dużo mniejszym nazwisku? Jak wiemy Tomek chciał walczyć z Tobą w parterze, jaka była twoja strategia?

Dziękuje. Nie, nie miałem wątpliwości, gdybym w siebie nie wierzył, nie powinienem uprawiać tego sportu. Przed tym pojedynkiem czułem się bardzo dobrze i byłem spokojny. Widziałem kilka jego walk i spodziewałem się, że będzie chciał mnie obalać jak tylko trafię go mocnymi ciosami. Moją taktyką było utrzymanie walki w górze i obrona obaleń. Wszystko poszło zgodnie z planem!

Twoja walka z Joczem była zabukowana kilka miesięcy temu. Jak bardzo byłeś zawiedziony kiedy Robert najpierw został znokautowany na gali Glory, a potem wycofał się z pojedynku z Tobą?

Tak, walka była sfinalizowana już w lipcu. Potem zauważyłem, że Robert przyjmuje sporo innych walk przed naszym pojedynkiem. Wycofał się też ze starcia z moim kolegą treningowym Assanem Njie po przegranej na Glory. Byłem BARDZO zawiedziony gdy dowiedziałem się, że nasza walka się nie odbędzie. Uważam, że to bardzo nieprofesjonalne zachowanie ze strony Jocza. Myślę, że wiedział, że dostanie ode mnie lanie i dlatego się wycofał. Dlatego tym większy szacunek mam dla Tomasza, za wzięcie walki tylko z kilkudniowym wyprzedzeniem.

Po twoim zwycięstwie w Sindelfingen zrobiłeś trochę zamieszania w Europie wyzywając do walki Toma Watsona i Mameda Khalidova. Co Cię do tego skłoniło? Czy to prawda, że czołowi Europejczycy nie chcą z Tobą walczyć? Czy Mamed albo jakiś inny zawodnik odmówił pojedynku z Tobą?

Jestem zadowolony, że moje nazwisko pojawia się w mediach, to oznacza, że moja ciężka praca w końcu zaczyna się opłacać. Tak jak powiedziałem wcześniej, myślę, że jestem najlepszy w tej kategorii wagowej i kiedy widzę tych zawodników nade mną w rankingu myślę: „Cholera, pokonałbym ich”. Jeśli chodzi o Mameda, to uważam, że obecnie jego kariera jest fatalnie prowadzona. Każdy zawodnik chce walczyć, nie sądzę by z nim było inaczej, a ostatnio Khalidov pojawia się w ringu tak często jak Tito Ortiz. Sądzę, że dlatego stracił swoją magię. Miał wyrównaną walkę z Santiago, ja też jestem czarnym pasem BJJ jak Jorge, pokonałem też wielu zawodników powiązanych z polską sceną MMA jak Sobczyk, Nobrega, Kondraciuk. Myślę, że dzięki temu można by nieźle wypromować mój pojedynek z Mamedem, nie sądzicie?

Twoi menadżerowi starają się o walkę z Khalidovem zwracając uwagę w internetowych dyskusjach, że znokautowałeś Vitora Nobrege, który później walczył o pas KSW z Krzyśkiem Kułakiem. Polscy fani odpowiedzieli na to przypominając Twoją porażkę przez KO z Dave’em Dalglieshem, którego Mamed poddał poniżej dwóch minut i dlatego nie zasługujesz na pojedynek z Czeczenem. Co byś na to odpowiedział?

Słuchajcie. Wygrywałem z Dave’em, ale miałem wtedy bardzo zły dzień. Początkowo miałem walczyć z Mousasim w wadze średniej, ale zmieniono to na walkę z Dalglishem w kategorii wyżej. Można sprawdzić, że na ważeniu miałem wtedy 89 kg, a Dave 93. Wiele gównianych rzeczy stało się tego dnia i w walce się wystrzelałem. Nie miałem wtedy nawet nikogo w narożniku. Nic nie ujmując Dave’owi, ale dzisiaj jestem zupełnie innym zawodnikiem. Alistair Overeem był wtedy w jego narożniku, a teraz to on pomaga mi w treningach stójki. Jestem teraz kompletnym zawodnikiem MMA!

A co jeśli KSW zaoferowałyby Ci pojedynek z którymś z innych czołowych polskich średnich jak Kułak czy Chmielewski, wziąłbyś taką walkę?

Oczywiście! Ja po prostu chce walczyć, stawać się lepszym zawodnikiem i udowadniać, że jestem od innych lepszy. Aha i bądźmy poważny Kułak dał fatalną walkę przeciwko Nobredze, którego ja rozbiłem kilka tygodni wcześniej!

Jesteś Brazylijczykiem trenującym w Szwecji i Holandii. Powiedz nam jak to się stało, że mieszkasz i walczysz w Europie?

Przeprowadziłem się do Blstad w Szwecji w styczniu 2006. Pod koniec 2008 przeniosłem się do klubu GBG MMA w Goeteborgu, gdzie znalazłem mój nowy dom. Byłem tam tylko z wizytą, ale ich poziom zrobił na mnie takie wrażenie, że od razu do nich dołączyłem. Od tego czasu jestem niepokonany! Tam też poznałem Alistaira i rozwinęła się nasza znajomość. Często odwiedzam go w Holandii i nawzajem sobie pomagamy!

Jakie masz najbliższe plany. Słyszałem, że jedziesz do Brazylii za kilka dni. Masz już jakieś walki zakontraktowane na 2011?

Jadę do Brazylii zobaczyć się z rodziną i przyjaciółmi, spędzę z nimi święta i nowy rok. Oczywiście cały czas będę trenował, codziennie w Team Carvalho. Będę poprawiał moje BJJ z najlepszymi na świecie, którzy tam trenują. Planuję też wyjazd do USA by pomóc mojej podopiecznej Amandzie Nunes, która walczy w Strikeforce w styczniu. Jeśli chodzi o zakontraktowane walki to mam kilka ofert, ale tym zajmują się moi menadżerowie. Może uda mi się sprawić niespodziankę i w 2011 zobaczymy mnie w całkiem nowym miejscu (śmiech).

Dzięki za wywiad i powodzenia w kolejnych pojedynkach.

Również dziękuje MMARocks.pl za możliwość rozmowy i fanom za wsparcie. Dla was zawsze będę dawał siebie wszystko!

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.