Anzor Azhiev już w sobotę zmierzy się na KSW 18 z Cengizem Daną. O tym jak ocenia swojego rywala, jak czuje się przed najważniejszą walką w swojej karierze oraz o przygotowaniach do walki zawodnik Aquila Competition Team opowiedział w wywiadzie dla MMARocks.pl. Wywiad w rozwinięciu.

W sobotę będziesz walczył z Cengizem Daną na gali KSW 18. Jak czujesz się przed pierwszą w karierze walką przed szerszą publicznością?
Czuję się dobrze i jestem w bardzo dobrej formie. Po debiutanckiej walce z Pawłem Głębockim, drugą walkę dostałem już na gali dużej federacji. Oczywiście, że lekki stres jest, ale będzie dobrze.

Nie boisz się, że na początku pojedynku presja może spętać ci nogi?
Tak naprawdę nie stresuję się całą otoczką walki. Jak już wejdę do ringu, to będę widział tylko przeciwnika i ring. Cała reszta schodzi na dalszy plan i nie ma prawa mi przeszkadzać.

Cengiz Dana ma już na koncie 32 zawodowe pojedynki, a ty dopiero jeden. Doświadczenie ringowe potrafi się z kolei przekładać na wynik walki.
Doświadczenie jest jego głównym atutem. Szanse oceniam 50 na 50. Jednak jeśli nie popełnię żadnego błędu, to powinienem to wygrać. Jestem dobrej myśli.

Naturalnie walczysz w kategorii 66 kilogramów, a Dana walczył nawet w kategorii półśredniej.
Nie boję się tego, że będzie ode mnie mocniejszy fizycznie, bo raczej powinniśmy być na równi. Bardziej boję się przewagi wzrostu i zasięgu ramion oraz nóg. Tym może mi najbardziej zagrozić. Natomiast nie wydaje mi się, żeby Dana był silniejszy ode mnie. Przy tym nie ukrywam, że wolałbym walczyć w kategorii piórkowej.

Myślisz, że KSW włączy tę wagę w swoje szeregi? Na razie podchodzą do tego pomysłu z rezerwą.
Chciałbym walczyć w swojej wadze. Rozmawialiśmy o tym z właścicielami KSW i z tego co zrozumieliśmy, wynika, że będą powoli, nawet bardzo powoli, wprowadzać tę kategorię. Do tego czasu zostają różnego rodzaju catchweighty. Zobaczymy jak to się potoczy, ale fajnie byłoby walczyć w swojej wadze dla najlepszej organizacji w Europie. Na to liczę.

Zapewne oglądałeś walki Cengiza, w tym tę z Arturem Sowińskim.
Z Sowińskim Dana walczył inaczej niż zwykle, bardziej zachowawczo. Nie atakował, tak jak ma w zwyczaju. Z walki z „Kornikiem” nie za wiele mogliśmy wywnioskować. Widzieliśmy jego ostatnią walkę z Philippem Schranzem. W tej walce aktywnie atakował, dużo kopał i na to będę musiał szczególnie uważać. W stójce jest groźnym zawodnikiem. Lubi się bić i idzie na wymianę ciosów.

Twoją silną stroną są zapasy. Będziesz chciał uczynić z tego swój główny atut i zaciągnąć walkę na ziemię?
Wywodzę się z zapasów, ale nie unikam stójki. Większość walk amatorskich, jak i jedyną zawodową, przewalczyłem głównie w stójce i w walce z Cengizem Daną także nie zamierzam jej unikać.

Jak wyglądały przygotowania do walki z Daną?
Dwa treningi dziennie w Aquila Competition Team. Wieczorny trening z ekipą z kluby i dodatkowy trening rano. Mam dobre warunki w Warszawie, więc przygotowywałem się na miejscu. Pracowałem naprawdę ciężko i mam nadzieję, że to zaprocentuje w sobotę.

W amatorskim MMA walczyłeś na ALMMA, Amatorskiej Lidze Spartanwear i Amatorskim Pucharze KSW. Gdzie był najwyższy poziom?
Najciężej było na ALMMA, bo tam walczą naprawdę mocni zawodnicy. Część z nich ma już na koncie zawodowe pojedynki i wygrać tam, było ciężej niż na Spartanwear, czy Pucharze KSW.

Martin Lewandowksi określił cię mianem Mini Mamed. Jak się zapatrujesz na takie porównania?
Nie podoba się ten przydomek, bo będzie mi głupio, jak wyjdę do ringu i przegram (śmiech)

Wzorujesz się na Mamedzie?
Bardzo go szanuję. Jest świetnym zawodnikiem i chciałbym pójść w jego ślady, bo osiągnął bardzo wiele. Oczywiście, jest też moim ulubionym zawodnikiem MMA.

Dziękuję za wywiad.
Chciałbym podziękować właścicielom KSW, którzy dali mi szansę. Dziękuję także firmie TelePolska, mojemu sponsorowi i moim trenerom z Aquila Competition Team.

Rozmawiał: Paweł Kowalik

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.