Naszym kolegom po fachu z rosyjskiego portalu Blood & Sweat udało się zrobić w ostatnim czasie dwa ciekawe materiały z Białorusinem Vladimirem Matyushenko (MMA 26-6, UFC 7-4, #17 w Rankingu MMARocks.pl). Połączyliśmy te publikacje i poniżej przedstawiamy tłumaczenie. W materiale The Janitor opowiedział o swoim powrocie do oktagonu po rocznej przerwie, ogólnie o stanie swojego zdrowia i podzielił się jakie wnioski wyciągnął z porażki z Alexandrem Gustafssonem. Zapraszamy do ciekawej lektury przed zbliżającą się galą UFC On Fox 6 w Chicago.
Vladmir Matyushenko swój ostatni pojedynek przegrał z Alexandrem Gustafssonem (MMA 15-1, UFC 7-1, #4 w Rankingu MMARocks.pl), ale do tego czasu zgromadził pod rząd dwa przekonujące zwycięstwa przez nokaut z Ferreirą oraz Brilzem i w sumie spędził w oktagonie UFC mniej niż trzy minuty. W kolejnej walce Matyushenko miał zmierzyć się z kończącym karierę Mattem Hamillem (MMA 11-4, UFC 9-4) na gali UFC 152, jednak podczas treningu złapał przykrą kontuzję ścięgna Achillesa, która wykluczyła go z pojedynków w największej na świecie organizacji na okrągły rok.
To był trudny czas. Musiałem być ostrożny, już niestety nie mogę trenować, tak jakbym chciał. Obecnie staram się kłaść nacisk na prawidłową – poprawną, a nie ciężką pracę. Jestem szczęśliwy, że wracam do szeregu, teraz najważniejsze to unikać kolejnych urazów.
Aktualnie Vladimir Matyushenko uznawany jest za jednego z najbardziej doświadczonych weteranów UFC. W szesnastoletniej karierze Białorusin zapisał w swoim rekordzie zwycięstwa nad Antonio Rogerio Noguerią, Travisem Wiuffem, Pedro Rizzo czy innymi powszechnie znanymi zawodnikami. Niemniej jednak patrząc na wiek, Matyhushenko jeszcze nie spieszy się na sportową emeryturę.
Kiedy byłem młodszy i odważniejszy, nie miałem z kolei takiego doświadczenia i takich partnerów wokół siebie. Teraz otacza mnie mnóstwo utalentowanych zawodników, od których można nauczyć się czegoś. Ja mam 42 lata, a w dalszym ciągu jeszcze poznaję coś nowego i interesującego. Cieszy mnie fakt, że nadal posuwam się do przodu. W momencie kiedy wykonujecie pracę ze znudzeniem, uważacie od razu, że jesteście skończeni na ringu. Jednak to moja bardzo twarda pasja.
Możliwe, że przede mną jeszcze kolejne porażki lub nie uda mi się również uciec przed kontuzjami. Po porażce z Gustafssonem wiele pracowałem nad stójką, ta klęska ujawniła wiele luk w mojej technice. On miał wyraźną przewagę w zasięgu rąk i nóg. Na każdy mój prosty odpowiadał swoim. Te parę centymetrów zrobiło swoje.
Ryana Badera (MMA 14-3, UFC 7-3, #8 w Rankingu MMARocks.pl) z którym niebawem zmierzy się Białorusin trudno nazwać rywalem łatwym do przejścia. Amerykanin wraca po nokaucie z rąk Lyoto Machidy (MMA 18-3, UFC 10-3, #5 w Rankingu MMARocks.pl) i z pewnością jest głodny zwycięstwa. Ani trzynaście lat różnicy w wieku, ani ogromne ambicje młodego Amerykanina nie są straszne Vladimirowi:
Bader nie należy do łatwych rywali i mam nadzieję, że będzie to dobra walka. Ja cały czas rozwijam się i nie mogę doczekać się wypróbować swoje nowo nabyte umiejętności.
– Vladmir jak wygląda aktualny stan twojego zdrowie, do końca zaleczyłeś uraz?
– Teraz wszystko jest normalne, czuję się dobrze. Kontuzja została wyleczona w stu procentach. Trenuję dwa razy dziennie i wszystko idzie zgodnie z planem
– Jak wyglądał twój obóz przygotowawczy do pojedynku z Baderem?
– Treningi miały miejsce w Los Angeles. Techniki bokserskie ćwiczyłem z Anthonym Hardonkiem, a z Brazylijczykami pracowałem nad parterem.
– Oceń proszę swojego rywala.
– Dobry przeciwnik. Niełatwy zapaśnik i w ostatnim czasie mocno bijący. W porównaniu z Gustafssonem – on nie jest tak wysoki, dlatego też walka z dystansu nie będzie odgrywała z jego strony większej roli. W walce planuję użyć swoich nowych bokserskich i kickbokserskich kombinacji.
– Czyli planujesz walkę w stójce?
– Pojedynek zawsze zaczyna się w tej płaszczyźnie (śmiech). Pragnę go również zakończyć u góry, ale jak będzie – pokaże walka.
– Ostatnią walkę Bader przegrał przez nokaut z Machidą. Twoim zdaniem ten nokaut pokazał słabość jego szczęki?
– Nie jestem do końca przekonany. Wszystko zależy jakie kroki poczynił po porażce. Dla mnie najlepszym wariantem będzie, jeśli ta przegrana Badera nic nie nauczyła (śmiech).
























