woodley

Tyron Woodley nie jest ostatnio najbardziej lubianym zawodnikiem przez fanów MMA.

Reprezentant ATT pokonał na UFC 201 Robbiego Lawlera, który był jednym z najbardziej efektownie walczących mistrzów kategorii półśredniej. Woodley potrzebował tylko jednej rundy, aby znokautować Lawlera potężnym ciosem. Naturalnym pretendentem w tamtym momencie był Stephen Thompson, którego większość osób interesujących się sportem chciało zobaczyć w walce o pas mistrzowski.

Po walce Tyron postanowił wyzwać na pojedynek Georgesa St. Pierre’a oraz Nicka Diaza. Według niego, były to pojedynki, które przyniosą mu największe zyski, co nie spotkało się z aprobatą fanów. Woodley w dziwny sposób wypowiadał się również na temat rasizmu oraz doboru udostępnianych darmowych walk przez UFC.

Na konferencji prasowej przed UFC 205, przy okazji pierwszej wypowiedzi Amerykanina, spotkał się on z burzą okrzyków. Fani zgromadzeni w Madison Square Garden buczeli na „The Chosen One” przy każdej okazji. Jednakże, wydawało się, że sam Woodley zbytnio się tym nie przejął.

Możecie sobie buczeć ile tylko chcecie, ale i tak na koniec dnia musicie nazwać mnie mistrzem świata kategorii półśredniej. Znokautowałem jednego z najbardziej brutalnych zawodników MMA, zawodnika roku, który dawał wojny w oktagonie. Mało tego, zrobiłem to w rekordowym czasie. Nieważne co sobie myślicie, musicie mnie szanować.

Teraz Woodley zmierzy się z nieprzewidywalnym Stephenem Thompsonem, 12 listopada na gali UFC 205.