(Foto Piotr Pędziszewski / MMARocks.pl) Tim Leidecker, menadżer Piotra Hallmanna, w krótkiej rozmowie z MMARocks.pl na temat walki Polaka na UFC Fight Night 30 w Manchesterze. Gdynianin zmierzy się z Amerykaninem Alem Iaquintą (6-2-1), którego bilans w UFC to jedna porażka i jedna wygrana (Iaquinta był również uczestnikiem piętnastego sezonu TUF-a).
MR: Kiedy dowiedziałeś się o propozycji walki z Iaquintą?
TL: Zapytanie wysłał Joe Silva i było to w okolicach środy (przyp red 25.09).
MR: Czy ze strony Piotrka były jakieś wątpliwości lub wahania? Z tego co wiadomo, chciał mieć trochę większą przerwę.
TL: Praktycznie żadnych, powiedział coś w stylu „daj mi tylko spojrzeć na jego walki, ale prawie na pewno akceptuję”.
MR: Jaka jest Twoja opinia o przeciwniku?
TL: Al jest bardzo trudnym rywalem, który prezentuje znacznie więcej wyzwań niż poprzednik. Jest znacznie bardziej techniczny w stójce, jego BJJ jest niedoceniane, no i jak każdy Amerykanin ma solidną bazę zapaśniczą. Wiele osób robi błąd, nie doceniając jego klasy ze względu na słaby rekord – my nie zaliczamy się do tej grupy. Jeżeli spojrzymy na zeszły rok i jego walki w UFC oraz TUF-ie, to doświadczenie obu zawodników jest bardzo podobne. To będzie dobre starcie!
MR: Z czego wynikała ta nagła propozycja walki – z tego, że UFC było pod wrażeniem ostatniej walki Piotrka czy może z tego, iż po prostu jest Europejczykiem, a gala odbywa się w Anglii?
TL: Myślę, że z obu tych faktów. Podejrzewam też, że UFC chciało Piotrka na tej karcie ze względu na sporą rzesze polskich fanów w Manchesterze. Dodatkowo wiedzą, iż „Płetwa” jest zdyscyplinowanym fighterem: nie pije, nie pali, trzyma dietę i generalnie zawsze jest w dobrej formie. Iaquinta i Piotrek swoje ostatnie walki stoczyli w podobny czasie, także okres przygotowań też jest zbliżony, nikt nie jest faworyzowany pod tym kątem.
MR: Czy wiadomo coś o dalszych planach dla Hallmanna?
TL: Jeszcze nic, ale krok po kroku idziemy do przodu.






















