Jest tylko jeden powód, dla którego Ben Askren (19-0-0) zdecydował się na powrót do MMA, po zakończeniu kariery w wieku 33 lat. “Funky” chciał zdobyć mistrzowski tytuł UFC i stać się najlepszym zawodnikiem na świecie. Po wygranej nad Robbie Lawlerem (28-13-0) na UFC 235 zawodnik uplasował się aż na piątej pozycji w rankingu wagi półśredniej. Teraz Askren zmierzy się z Jorge Masvidalem (33-13-0) na początku lipca, jeżeli wygra, to może znaleźć się w najlepszej trójce, a co za tym idzie, będzie blisko mistrzowskiej szansy.
Wróciłem z emerytury tylko po to, aby udowodnić, że jestem najlepszym zawodnikiem na świecie. Jeżeli pokonam Masvidala, to mogę dostać walkę o pas, jak się nie uda to i tak będę cholernie blisko.
Z pewnością pojedynek Colby’ego Covingtona (14-1-0) i Askrena przyciągnąłby wiele kibiców, jednak mówi się, że “Chaos” stanie przed mistrzowską szansą z Kamaru Usmanem (15-1-0). Co ciekawe były mistrz One Championship nie uważa, aby ewentualne starcie z Colbym przyniosło jakiekolwiek korzyści.
Nie sądzę, aby ludzie aż tak byli zainteresowani występami Colby’ego. Wiedzą, że jest już stary i wyprany, nie ekscytuje. Ten gość siedzi i czeka na swojego TS’a, ja tego nigdy nie zrobię.
Kiedy Covington walczył ostatni raz? Ostatni czerwiec? Co ten skur***** siedzi przez 16 miesięcy i spodziewa się tytułu? Jedynym sposobem na zachowanie znaczenia w tym sporcie, jest pozostawanie aktywnym. Jak pokonam Jorge, będę miał o wiele większy rozmach. Oczywiście, jeżeli Marty chce zarobić troszkę kasy z PPV, to jestem pewien, że bitka ze mną mu to zapewni. Zdecydowanie sprzedaż będzie lepsza niż na walkę z Colbym.
Woodley też siedział i czekał w chuj czasu na tytuł, akurat mu się udało, płaczek Miocic też siedział i się doczekał, więc dlaczego ta kurwa Colby ma nie dostać. Poza tym nikt z nich nie nazywa się Ferguson więc…