Według ustaleń brazylijskich mediów, Yair Rodriguez (10-2) wypada z długo oczekiwanego pojedynku z Rosjaninem Zabitem Magomedsharipovem (15-1), do którego miało dojść na wrześniowej gali UFC 228.

Według doniesień, Pantera po porażce z Frankie Edgarem (23-6) przymierzany był do pojedynku z Magomedsharipovem już na gali UFC Fight Night 136, która we wrześniu odbędzie się w stolicy Rosji. Ostatecznie walka odbyć się miała na gali UFC 227, jednak Meksykanin odmówił występu, w związku z czym został wyrzucony z szeregów organizacji, by powrócić do niej niecały miesiąc później. Powrót wiązał się z ponownym zestawieniem z mocnym Rosjaninem, które najwidoczniej ponownie nie dojdzie do skutku.

 

25 KOMENTARZE

  1. :mjsmile:

    Ale cyrk. Ale na prawdę, wygląda to podejrzanie. Koleś najpierw był zmuszany do podjęcia tej walki, wyjebali go z UFC, bo nie chciał. Przywrócili go, zgodził się na walkę i teraz złapał kontuzję na dwa tygodnie przed starciem?:eddieconspiracy:

    Jak ta walka wypadnie teraz całkowicie, to nie wiem nawet, czy będzie sens oglądać tą galę. Woodley vs Till to zajebista walka, ale żeby całą sobotnią noc marnować na chujowe walki bab? Bez jaj, kurwa. Nowi włodarze UFC, mistrzowscy planiści i stratedzy.

  2. No i jedna z lepszych walk rozpiski poszła się jebać. :eddieconspiracy:

    Patrząc na to jak ciężko było Zabitowi ogarnąć dobrego przeciwnika, wątpię by znaleźli jakieś dobre zastępstwo :siara:

  3. Jest jeden człowiek, który może uratować to zestawienie i całą rozpiske – Artem Lobov.

    Nie no kurwa:beczka:

  4. Ten Yair to miał być takie złote dziecko, robił fiflaki, fikołki i fajne kopnięcia, ale po pierwszym wpierdolu od karakana Frankiego przestało mu już chyba być do śmiechu to całe kopanie i skakanie. Do tego zamiast mu dać ogóra na obudowanie, to od pół roku go straszą jakimś brodatym Czeczenem, który wszystkich naokoło morduje. Nic dziwnego, że się nabawił kontuzji waginy.

  5. Ten Yair to miał być takie złote dziecko, robił fiflaki, fikołki i fajne kopnięcia, ale po pierwszym wpierdolu od karakana Frankiego przestało mu już chyba być do śmiechu to całe kopanie i skakanie. Do tego zamiast mu dać ogóra na obudowanie, to od pół roku go straszą jakimś brodatym Czeczenem, który wszystkich naokoło morduje. Nic dziwnego, że się nabawił kontuzji waginy.

    w dodatku z imieniem zabit i nazwiskiem, ktorego nikt nie jest w stanie wymowic. Mialo byc jak w bajce, a sie zesralo.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.