Informacja prasowa:

Marcin „Różal” Różalski to postać, która wzbudza ogromne emocje wśród kibiców. Od lat elektryzuje wszystkich. Ugryźć się w język? On zdecydowanie tego nie robi i stawia na mówienie tego, co myśli. Na kanale Strike King na YouTube jest już dostępny „Dzień z Różalem” w Różalandzie. Podczas rozmowy z Tomaszem Sararą poruszonych zostało wiele ciekawych wątków przed piątkową galą Strike King 3.

Marcin Różalski, który 11 października zmierzy się na gali Strike King 3 w Piotrkowie Trybunalskim z Mariuszem Wachem, opowiedział m.in. o słynnym filmie „Rocky”, na którym się wychował i który ukształtował go jako wojownika.

– Obaj wychowaliśmy się na „Rockym”. Święte słowa, które padły w trzeciej części. Mówili o przegranej z Clubberem Langiem. Wiesz, dlaczego przegrałeś? Bo się ucywilizowałeś. Stałeś się marionetką. Kimś, kogo można klepać. Lwa się, k…, nie klepie! – powiedział „Różal”.

Nie zabrakło także wspomnień początków sportowej kariery. Marcin Różalski nie ukrywa, że pierwszy zawodowy pojedynek toczył za niewielką kwotę.

– Pierwszą walkę zawodową stoczyłem za 150 złotych. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach jest do kupienia? Mam na stole ogromną kwotę za gale freakowe. Wybrałem Strike King za trzy-cztery razy mniej. To nie jest prawda, że pieniądze nie dają szczęścia. Możesz kupić sobie jacht i będziesz zadowolony. Ktoś powie, że zdrowie ważniejsze od pieniędzy. Nie, k…a. Bo jak zachorujesz, to nie wyzdrowiejesz bez pieniędzy – dodał.

„Różal” wypowiedział się też na temat współczesnych sposobów promocji. I nie zostawił na tym suchej nitki.

– Dzisiaj jest wyścig o to, kto zrobi z siebie największego idiotę lub błazna. My tylko mówimy o sporcie, ale w tych czasach jest taki paradoks. Każdy chce być kimś, nie chce być anonimowy. Najłatwiejszym sposobem, żeby zaistnieć w jakikolwiek sposób to zrobić z siebie debila – stwierdził.

Gala Strike King 3 już w ten piątek 11 października. W walce wieczoru Marcin „Różal” Różalski zmierzy się z Mariuszem Wachem. Kup PPV na StrikeKingFestival.pl.