Wyniki i relacja poniżej

Dwaj najlepsi polscy ciężcy Michał Kita (MMA 11-6) i Damian Grabowski (MMA 14-1) oraz były zawodnik UFC Tomasz Drwal (MMA 19-4-1) odnieśli cenne zwycięstwa na debiutanckiej gali organizacji MMA Attack na warszawskim Torwarze.

Kita pokonał pewnie na punkty byłego mistrza UFC w wadze ciężkiej Ricco Rodrigueza (MMA 47-13) nie dając Amerykaninowi żadnych szans na dwurundowym dystansie. Zabrzanin cierpliwe trzymał się swojej strategii utrzymywania walki w stójce i perfekcyjnie bronił wszystkich prób obaleń rywala oraz karcił go ciosami. O ile w pierwszej rundzie Rodriguez jeszcze starał się podjąć walkę, w drugiej jego akcje ograniczały się już do bezradnego kładzenia się na plecy. Polakowi nie udało się zakończyć pojedynku przez czasem, ale na kartach sędziowskich nie było wątpliwości, że zwycięstwo jest jego.

Więcej emocji szczególnie w drugiej połowie wzbudził pojedynek Drwala z Garym Padillą (MMA 12-6). W pierwszych pięciu minutach Krakowianin utrzymywał walkę w górze i pojedynczymi ciosami punktował swojego kolegę z Alliance MMA. Starcie nabrało szybszego tempa w drugiej rundzie, którą zawodnicy rozpoczęli już lekko zmęczeni. Amerykaninowi w końcu udało się położyć Polaka na plecy, ale ten wydostał się do stójki i chwilę później sam obalił rywala do pozycji bocznej. Padilla też uciekł do pozycji stojącej, ale tym razem Drwalowi udało się go wciągnąć do wymiany kickbokserskiej. Tomek prowokował go opuszczając ręce i wreszcie Amerykanin wdał się w wymianę mocnych ciosów bez obrony. Nasz zawodnik bił jednak mocniej i celniej i niewiele brakowało posłał by słaniającego się Padillę na deski. Ten dotrwał do ostatniej syreny, jednak na punkty sędziowie słusznie wskazali wygraną pierwszego polskiego zawodnika w UFC.

Grabowski w znakomitym stylu powrócił do MMA po ponad rocznej przerwie w startach poddając posiadacza czarnego pasa BJJ Joaquima Ferreirę (MMA 11-7). Opolanin bez respektu podszedł do specjalizującego się w grapplingu przeciwnika i sam zainicjował walkę w parterze sprowadzając go na ziemię na samym początku pojedynku. Damian próbował wyciągnąć Brazylijczykowi balachę kontrując jego próbę kimury, jednak Mamute umiejętnie uciekł z rękę i położył naszego zawodnika na plecach. Tam Ferreira próbował zaaplikować Grabowskiemu swoje firmowe duszenie północ-południe, ale tym razem to lider Lutadores Opole pokazał wzorową obronę przetaczając rywala. Kiedy walka powróciła do stójki, zawodnik z Kraju Kawy zszedł do nogi Polaka, ten jednak złapał jego szyję w gilotyną, skoczył do gardy, a sekundy później Ferreira musiał już klepać sztandarową technikę Polskiego Pitbulla.

Najwięcej emocji na Torwarze wzbudził bardzo wyrównany i zacięty pojedynek Borysa Mańkowskiego (MMA 11-4) z  byłym zawodnikiem UFC Peterem Sobottą (MMA 8-5). Po krótkim badaniu w stójce, podopieczny Andrzeja Kościelskiego obalił Niemca polskiego pochodzenia, ale moment później musiał się bronić przed jego ciasną kombinacją skrętówki i balachy na kolano. Grymas bólu pojawił się na twarzy Poznaniaka, ale nie poddał walki i w końcu uciekł z techniki oddając pozycję na górze. Jeszcze więcej emocji dostarczyła druga runda. Kiedy wydawało się, że Polak przeważa w stójce, Sobotta sam zdecydował się na efektowne obalenie z wyniesieniem. Nie udało mu się jednak długo utrzymać Mańkowskiego na plecach, jednak chwilę później udana kontra na atak polskiego zapaśnika dała mu na chwilę dosiad. Borys uciekł z tej pozycji, ale jego rywal ponownie zagroził mu balachą na kolano. W tej pozycji akcję zawodnika z Ballingen przerwał gong. Dwóch z trzech sędziów punktowych wypunktowało remis i konieczna była dogrywka. Przez większą część trzyminutowego czasu Sobotta walczył z góry, jednak najlepsze akcje ofensywne: próba balachy i mocny upkick należały do Borysa. Po rundzie dodatkowej sędziowie również nie byli jednomyślni, ale dwóch z nich wskazało na Polaka.

Nieudany powrót po rozstaniu z KSW zaliczył Maciej Górski (MMA 10-6), Highlander nie sprostał Juanowi Barrantesowi (MMA 9-6) z Kostaryki. Polak nie potrafił powstrzymywać prób obaleń podopiecznego Renzo Gracie i większość pojedynku spędził na plecach. Mimo kilku groźnych akcji w jego wykonaniu jak próba balachy z gardy w drugiej rundzie czy latające kolano w dogrywce, sędziowie niejednogłośne przyznali wygraną zawodnikowi przyjezdnemu.

Drugi z zawodników Ankosu Poznań występujący na Torwarze Sebastian Grabarek (MMA 5-2-1) uległ na punkty Johnny’emu Fracheyowi (MMA 14-9). Francuz już w pierwszych sekundach walki posłał Polaka na deski wysokim kopnięciem i już do końca pojedynku kontrolował przebieg pojedynku mocniejszą stójką i aktywnym parterem.

W otwierającym galę starciu dwóch Polaków podopieczny Mirka Oknińskiego Piotr Niedzielko (MMA 2-1-1) szybko odprawił ciosami w parterze Macieja Sikońskiego (MMA 3-1).

Walka wieczoru (K-1):

Open.: Przemysław Saleta pok. Marcina Najmana przez TKO (kontuzja), runda 1

Główna karta (MMA):

Open.: Michał Kita pok. Ricco Rodrigueza przez jednogłośną decyzję
84 kg.: Tomasz Drwal pok vs. Garego Padillę przez jednogłośną decyzję
Open.: Damian Grabowski pok. Joaquima Ferreire przez poddanie (gilotyna), 2:57 runda 1
70 kg.: Juan Barrantes pok. Macieja Górskiego przez niejednogłośną decyzję po dogrywce
77 kg.: Borys Mańkowski pok. Petera Sobotte przez niejednogłośną decyzję po dogrywce
66 kg.: Johnny Frachey pok. Sebastiana Grabarka przez niejednogłośną decyzję
70 kg.: Piotr Niedzielko pok. Macieja Sikońskiego przez TKO (uderzenia w parterze), 0:59 runda 1

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.