lamas

Po bardzo ładnej walce na meksykańskiej gali UFC, Ricardo Lamas zdołał odwrócić złą passę z pierwszej rundy i pokonał Charlesa Oliveirę po drugim gongu!

Starcie rozpoczął Lamas, który mocno wszedł ciosami w rywala, przeszedł do klinczu i spod siatki rzucił nim efektownie przez biodro. Natarcie Lamasa nie trwało jednak długo, gdyż Oliveira bardzo szybko skontrolował go w parterze, przejął inicjatywę i zaczął pracować nad skończeniem. Do końca pierwszej odsłony Charles przechodził od techniki do techniki prezentując bardzo ładne techniki grapplerskie i zagrażał Lamasowi wielokrotnie – najbardziej pod koniec rundy, kiedy zza pleców dopinał duszenie, ostatecznie przerwane przez gong.

Druga odsłona rozpoczęła się podobnie do pierwszej, lecz Ricardo był w niej bardziej ostrożny i nie pozwolił odebrać sobie przewagi. Kontrolował Oliveirę z góry, a kiedy ten w połowie rundy chciał uciec z parteru, Lamas założył ciasną gilotynę. Po kilku sekundach (zegar odmierzający czas zatrzymał się na 2:13) Oliveira poddał walkę.

Lamas (MMA 17-5) do największej organizacji świata dostał się w 2011 roku w wyniku wchłonięcia World Extreme Cagefighting (mniejszej organizacji będącej własnością braci Fertitta) do UFC. W WEC Lamas zadebiutował w 2009 roku i osiągnął bilans 4-2, który po przejściu do większej organizacji uzupełnił o kolejne walki i rekord 7-3. Mimo iż początkowo Ricardo odnotował ładną passę zwycięstw (cztery wygrane z rzędu zakończone porażką z rąk Jose Aldo), to ostatnie miesiące nie należą dla niego do specjalnie udanych – walczy w kratkę i zwycięstwa przeplata porażkami.

Oliveira (MMA 21-7-0-1) podobnie jak jego dzisiejszy rywal walczy ostatnio w kratkę. W sierpniu tego roku przegrał przez poddanie (gilotyna) z Anthony’m Pettisem, w 2015 wygrał przez poddanie (gilotyna) z Mylesem Jury’m, ale też przegrał (TKO) z Maxem Holloway’em, sam rok rozpoczął zaś od zwycięstwa (gilotyna) nad Nikiem Lentzem. Do UFC dostał się w 2010 roku i od tego czasu może pochwalić się rekordem 9-6-0-1.

8 KOMENTARZE

  1. Chyba najbardziej zasłużone zwycięstwo na tej gali, Lamas musiał walczyć z typem z innej kategorii wagowej. Oliveira powinien dostać lepca penisem, bo poleciał w chuj strasznie z tą wagą.

  2. bo poleciał w chuj strasznie z tą wagą.

    Co się odwlecze to nie uciecze, nie zrobił wagi i przejebał 😆

  3. Bardzo mnie ucieszyła wygrana Lamasa. Nie dość, że Oliveira to spec od parteru, do tego jeszcze taka przewaga warunków fizycznych a tu jednak suprise i The Bully daje radę skończyć go gilotyną! Coś pięknego. 🙂

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.