ryan_couture

(Fot. Dave Mandel/Sherdog.com)

Na dzisiejszej gali Bellator 124 Ryan Couture( MMA 8-3) rozpocznie kolejny etap swej kariery. Zawodnik, posiadający w swoim bilansie walki w Strikeforce oraz UFC, w dzień przed debiutem w okrągłej klatce federacji rządzonej przez Scotta Cokera udzielił wywiadu dla portalu MMAjunkie.com, w którym podzielił się spostrzeżeniami dotyczącymi początków jego kariery, motywacji wynikającej z osiągnięć utytułowanego ojca, Randy’ego Couture’a (MMA 19-11), oraz chęci wyrobienia własnej marki.

Wbrew temu co by mogło się wydawać, pomimo bycia synem jednego z najlepszych zawodników MMA w historii, Ryan nie zawsze rozważał takiej kariery w kategoriach wyboru ścieżki życiowej:

Wiele lat zajęło mi podjęcie tego wyboru. Porzuciłem sport w czasie studiów na Western Washington University by móc skupić się na zdobyciu dyplomu nauk matematycznych. Z resztą, uczelnia nie posiadała nawet sekcji zapaśniczej. Sport w ogóle nie zaprzątał moich myśli. Studia upłynęły mi na nauce oraz życiu towarzyskim. Zaniedbałem się z powodu jadłospisu w skład którego wchodziły pizza i piwo.

Jednak podążenie w ślady ojca wydało się nieuniknione. Zwłaszcza zważając na sławę Randyego i liczne sukcesy, w tym bycie pierwszym mistrzem dwóch różnych kategorii wagowych w historii UFC. Jednak Randy przystąpił do trenowania w pełnym zakresie zdecydowanie później od pozostałych zawodników aspirujących do walk na szczeblu profesjonalnym.

Wszystko zaczęło się od postanowienia poprawy formy, co zamierzałem zrealizować poprzez treningi jiu jitsu. Od pierwszej chwili zakochałem się w tej dyscyplinie. Ale wtedy jeszcze nie rozważałem podjęcia kariery zawodnika MMA. Treningi były po prostu fajnym sposobem spędzania czasu. Chciałem pozostać w dobrej formie, a to był dobry sposób, chociaż nie wykluczam że kierowała mną też tęsknota do spróbowania się na macie, tak jak robiłem to w okresie trenowania zapasów. Właściwa decyzja zapadła po mej przeprowadzce do Las Vegas i podjęciu pracy połączonej z treningami w Xtreme Couture.

Ryan jest jednym z niewielu przykładów, gdy syn zawodnika postanawia pójść w ślady ojca. Po UFC oraz Strikeforce przyszedł czas na Bellatora, a w swoim debiucie dla organizacji zmierzy się z  Tomem Bagnasco (MMA 3-2) otwierając główną kartę gali Bellator 124.

Ryan zawsze uważał ojca za swojego bohatera. Randy udzielał mu wsparcia w każdym wyborze, a po podjęciu przez syna kariery zawodnika MMA pełnił rolę jego trenera, sparing partnera, stał w jego narożniku i pomagał na każdy możliwy sposób.

Mój ojciec był moim bohaterem na długo przed tym, niż stał się nim dla innych. Od najmłodszych lat idealizowałem go. Swoją pierwszą walkę stoczył gdy byłem w dziewiątej klasie. Udało nam się zdobyć amatorskie nagranie video. To było moje pierwsze wspomnienie dotyczące oglądania go w ringu. Byłem tym trochę zszokowany i trochę czasu minęło, nim przyzwyczaiłem się do widoku mego ojca bijącego drugiego zawodnika na ekranie telewizora. Wprawdzie już wcześniej oglądałem go w trakcie startów na zawodach zapaśniczych, ale przyglądanie się jak uderza kogoś pięścią było drastyczną zmianą.

Posiadanie nazwiska Couture jest dla Ryana wielką motywacją, ale również źródłem wyzwania popartego ciągłymi porównaniami z ojcem i oczekiwaniami, które uważa za możliwe do spełnienia, a nawet przekroczenia. Nie ma co ukrywać, że do końca swej kariery zawsze będzie znajdował się w cieniu ojca. Sam jednak przyznaje, że jego największą ambicją jest wyrobienie własnej marki i równie duży, jak nie większy wkład w budowę legendy nazwiska Couture.

Każdego dnia ciężko trenuje by jak najlepiej wypaść w trakcie walki i osiągać sukcesy które przemówią same za siebie. Wierzę, że w końcu pytania o mego ojca będą rzadziej przewijać się w wywiadach, a dzięki ciężkiej pracy oraz szacunkowi dla MMA będą one skupione na moich dokonaniach. Jestem zadowolony z dotychczasowego przebiegu mej kariery i pewnie spoglądam w przyszłość w trakcie której zamierzam osiągać własne sukcesy. Im więcej osiągnę, tym pewniej stanę na własnych nogach.

Debiut w Bellatorze jest dla Ryan’a bardzo ważny, gdyż chce zacząć występy dla organizacji w jak najlepszym stylu. Potencjalne zwycięstwo w jego mniemaniu byłoby pierwszym krokiem na drodze do zdobycia mistrzostwa wagi lekkiej, będącego zarówno jego pierwszym tytułem w karierze.

Jestem w pełni przekonany o tym, że mógłbym zostać posiadaczem mistrzowskiego pasa. Wiem, że przed mną jeszcze długa, wyboista droga wiodąca na szczyt dywizji lekkiej Bellatora. W jej szeregach znajduje się kilku zawodników, dla których umiejętności żywię prawdziwy podziw i wiem, że by im dorównać będę musiał jeszcze długo oraz ciężko trenować.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.