Janiszewski

Niestety nasi zawodnicy nie będą mile wspominać wczorajszego wypadu do Szwecji.
Paweł Okoński (MMA 0-1-1) przegrał z debiutującym na zawodowej gali Herdem Alacabekiem (MMA 1-0). Początek walki to atak Polaka, jednak Szwed przyparł go do klatki i tam obalił z dwie nogi. Okoński spróbował gilotyny, co zmusiło reprezentanta All Stars do slamu, który przyniósł efekt w postaci kontroli bocznej w parterze, skąd Alacabek zasypywał Polaka ciosami. Dodatkowo, Okoński został ukarany odjęciem jednego punktu za łapanie siatki przy obronie przed kolejnym obaleniem. Obaj zawodnicy mocno rozpoczęli drugą rundę wymieniając ciosy, ale to Szwed jako pierwszy mocno trafia Okońskiego wytrącając mu z ust ochraniacz na zęby. Jednak po chwili Polak wrócił do walki. Mocne kolana i kombinacje bokserskie pozwoliły zepchnąć Szweda do defensywy. Kiedy wydawało się, że Okoński wrzucił kolejny bieg, Alacabek trafił mocnym kolanem na twarz, które zamroczyło naszego rodaka. Po serii ciosów otrzymanych w parterze, Okoński zdołał jeszcze wstać, jednak Szwed nie chciał wymieniać ciosów i walka znów wróciła na ziemię, gdzie Szwed kontynuował atak, który zmusił sędziego do zakończenia pojedynku.

Łukasz Bieniek (MMA 5-2) również musiał uznać wyższość kolejnego reprezentanta All Stars w osobie Olivera Eknampa (MMA 4-0). Na początku pierwszej rundy Bieniek spróbował obalenia, które Szwed wybronił. Następnie Eknamp wyprowadził kombinację, która otworzyła mu drogę do obalenia. Szwed bił z góry będąc w pełnej gardzie Polaka, który „kleił” się do przeciwnika, chcąc uniknąć następnych ciosów. Drugą rundę Bieniek znów rozpoczyna od próby obalenia, która zostaje skontrowana. Tym razem Szwed zamiast uderzać, szuka próby poddania. Efektem tego jest przejście Polaka za plecy przeciwnika, który zachowując spokój zrzuca go z siebie. Następnie sytuacja się odwraca i to Bieniek musi bronić duszenia zza pleców. Niestety Szwed umiejętnie rozbija Polaka, co umożliwia mu wciśnięcie ręki po szyję naszego rodaka, który po chwili zmuszony jest do odklepania.

Tomasz Janiszewski (MMA 5-4) jest kolejnym Polakiem, który poczuł na własnej skórze szwedzką szkołę MMA, której dobrym uczniem okazał się Karol Albrektsson (MMA 4-0). Pierwsza runda rozpoczęła się w wolnym tempie. Szwed wyprowadzał kombinacje kopnięć i kolan. Jedna z nich przyparła Janiszewskiego do klatki, gdzie reprezentant Pancrase Gym zasypał Polaka gradem ciosów, ogłuszając go. Janiszewski okazał się twardym zawodnikiem, przetrwał napór i niespodziewanie rzucił Szwedem. Kiedy walka wraciła do stójki widać było, że reprezentant S4 Fight Team ma problem z kolanem, kuleje do zakończenia rundy. W drugiej rundzie po wymianie kopnięć walka trafia do klinczu przy siatce. Janiszewski trafił mocnym lewym i kolejnym ciosem na korpus, Szwed mocno to odczuł i szukał ratunku w obaleniu. Janiszewski skontrował i zdobył plecy, skąd zasypał przeciwnika ciosami, a następnie przeszedł do balachy. Przez błąd Polaka sytuacja się zmienia i to Albrektsson jest z góry. Uderza, przychodzi do bocznej, po czym zdobywa plecy Polaka gdzie szuka duszenia zza pleców. Wpina rękę pod szyję Janiszewskiego, Polak unosi palce do góry pokazując, że próba poddania nie robi na nim wrażenia, jednak po chwili Szwed zaciska uchwyt i zmusza Tomasza do odklepania.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.