Victoriano.vs.Grzebyk.Size
(Fot. Damian Rosa)

Relacja i wyniki po kliknięciu. Świetna fotorelacja autorstwa Moniki Mielczarek dostępna jest na facebookowym profilu klubu MMA Ju-Jitsu Bytom Team tutaj.

Kilka godziny temu dobiegła końca gala MMA Challengers 8, która po raz czwarta zawitała do katowickiego Spodka i kolejny raz kończyła całodniową imprezę Testosteron Męski Maraton. Oczywiście jak co roku nie brakowało atrakcji ze sporą dawką adrenaliny i testosteronu – sporty ekstremalne, konwent tatuażu, stunt motocrossowy, militaria, ścianka wspinaczkowa, strefa podrasowanych samochodów i motocykli czy wybory Miss IQ & Beauty to tylko niektóre z nich. Wydarzenie zwieńczyła gala mieszanych sztuk walki, choć tegoroczna rozpiska wydawała się gorsza od karty walk siódmej edycji, to pojedynki nie zawiodły, a nawet można pokusić się o stwierdzenie, że przerosły  najśmielsze oczekiwania. Organizatorzy zapewnili dużą, solidną i przejrzystą klatkę, gdzie od godzin porannych miały miejsce walki amatorskie. Młodzi adepci mogli pierwszy raz posmakować prawdziwej walki przed publicznością i prezentowali godny poziom. Zaś co się tyczy wieczornej konfrontacji zawodowców – argumentem, aby się wybrać była bardzo atrakcyjna cena biletu i przyzwoity, jak pisaliśmy wyżej zaskakujący fightcard. Niech żałują Ci, co nie przyszli. Na trybunach zasiadło bowiem tylko około 1200 – 1500 osób.

W walce wieczoru naprzeciwko siebie stanęli podopieczny Maćka Poloka, chorzowianin Maciej Browarski (MMA 8-3, #15 w Rankingu PL) i wychowanek Grzegorza Skibniewskiego – bytomianin Marcin Żaba (MMA 2-3). Zawodnik AKS Spartan Chorzów zaskoczył chyba wszystkich, łącznie z samym Żabą. Podczas, gdy w poprzednich swoich, trudnych pojedynkach Maciej Browarski nigdy nie ryzykował. Zawsze walczył bardzo pasywnie, wypracowując sobie tylko delikatną przewagę, tym razem było inaczej. 32-letni chorzowianin nie bał się wymian i cały czas mocno pracował. Do końcowego gongu nie oddał inicjatywy i systematycznie budował przewagę nad coraz bardziej zmęczonym reprezentantem MMA JJ Bytom Team. Było to trudne, gdyż w okolicach głowy co rusz przelatywały srogie sierpy Marcina, który starał się upolować przeciwnika jednym decydującym ciosem. Mimo tego Browarski stale odpowiadał potężnymi niskimi kopnięciami i kombinacjami bokserskimi, ponadto w końcówkach rund podkreślał swoją wygraną wzorową kontrolą i uderzeniami w parterze.

Jedyne w swoim rodzaju widowisko, mogące swobodnie nosić miano najlepszego starcia eventu dali  Livio Victoriano (MMA 3-1) i do dzisiejszego wieczora niepokonany Andrzej Grzebyk (MMA 4-1) z Legion Team Tarnów. Nie zabrakło niczego. Obu należą się ogromne brawa za wyśmienity spektakl wszechstylowej walki wręcz, choć z kondycją już nie było tak dobrze i po morderczym tempie dwóch rund oraz dogrywce zawodnicy nie potrafili już ustać sami na własnych nogach. Po trzynastominutowej bitwie musieli wspierać się na barkach swoich klubowych kolegów. Pierwsza odsłona to ciągły pokaz prób technik kończących zarówno ze strony rzeszowianina – trójkątne duszenie nogami, balacha, jak i opolanina – trzy firmowe skrętówki. Andrzej Grzebyk sprawiał wówczas wrażenie lepszego w stójce – trafiał celniej i punktował dewastującymi kolanami. Gdy wydawało się, że znalazł receptę na zawodnika Forca Brava Opole – Livio przejął inicjatywę i mając Grzebyka w dosiadzie to on był górą w drugiej rundzie. Werdykt spokojnie mógł iść w obie strony, a arbitrzy słusznie zarządzili rundę dodatkową. Jednak obaj fighterzy byli tak zmęczeni, że mająca wyjaśnić wszystko dogrywka była już bardziej przeleżana, niż przewalczona. Koniec końców sędziowie niejednogłośnie orzekli zwycięstwo Victoriano. Choć remis w ogólnym rozrachunku byłby najlepszym wyjściem i nie krzywdził żadnego z zawodników, ale to już moja osobista opinia.

Półśredni bytomianin Mariusz Radziszewski (MMA 10-9-2, #12 w Rankingu PL) w dobrym nastroju może udać się na upragniony urlop. Okres ostatnich kilku tygodni to dla Radzika czas ciężkiej pracy na treningach i wyrzeczeń. Opłacało się, bo im więcej potu współzałożyciel i główny trener South Legion wylał na sali, tym mniej krwi stracił w klatce i dołożył do rekordu dwie wygrane – najpierw w Machaczkale z Magomedem Magomedovem, a teraz na imprezie MMA Challengers z młodziutkim (17 l.) Czechem Michalem Kozmerem (MMA 4-2). Bytomski fighter nie bawił się w stójce z uderzaczem z przygranicznego Havirova. Radziszewski sklinczował, sprowadził do parteru, zmiękczył rywala kolanami na korpus i w niespełna półtorej minuty wyciągnął zwycięski klucz. Ciekawi nas czy prowadzony przez SlugFest Management zawodnik zdecyduje się na propozycję walki na najbliższej – lutowej imprezie moskiewskiej federacji Fight Nights?

W limicie średnim drugi z braci Żabów, uczestnik gali MMA Attack 2 – Arkadiusz Żaba (MMA 8-3, #15 w Rankingu PL) ponownie pokazał swój zdaje się największy atut – techniki z pleców. Arek w swoim stylu zaczął pięściarski taniec. Po kilku uderzeniach skrócił dystans i próbował rzutu, przy akcji popełnił błąd i to Paweł Skupin (MMA 0-1, 1 NC) znalazł się u góry. Jednak podopieczny Grzegorza Skibniewskiego to prawdziwy majster z tej pozycji i szybciutko skręcił się do skutecznej techniki kończącej w postaci dźwigni prostej na staw łokciowy zawodnika z klubu Bushido Ruda Śląska. W ten sam błyskawiczny sposób zakończył walkę podopieczny Damiana Grabowskiego – Dawid Drobina (MMA 4-2). Opolanin błyskawicznie obalił reprezentanta naszych południowych sąsiadów, mierzącego 190 cm – Marka Mućkę (MMA 0-2). W parterze Czech nie sprawił większych trudności i Drobina potrzebował zaledwie 37 sekund, aby sfinalizować trójkątne duszenie rękoma.

Pierwsze pojedynki w formule MMA były okazją dla zawodników zaczynających na profesjonalnej scenie. W wadze średniej Damian Seweryn (MMA 2-1) z Bushido Ruda Śląska szybko zastopował gradem uderzeń z dosiadu chorzowianina Adama Seremaka (MMA 0-2), a w sztucznym limicie poniżej 68 kg 20-letni Mariusz Teodorowicz (MMA 1-1) z raciborskiej filii Berserkers Team Veganza prostymi i niskimi kopnięciami zdecydowanie wypunktował debiutującego Karola Cichosza (MMA 0-1) z klubu Boa Wodzisław. Poniżej pełne rezultaty, a fotorelacja dostępna jest tutaj:

Walka wieczoru:

93 kg.: Maciej Browarski pok. Marcina Żabę przez jednogłośną decyzję, 5:00, runda 2. (Krzysztof Kułak)

Pozostałe:

84 kg.: Livio Victoriano pok. Andrzeja Grzebyka przez niejednogłośną decyzję po rundzie dodatkowej, 3:00, runda 3. (Krzysztof Kułak)
K-1: Kamil Jenel pok. Martina Reznicka przez TKO (poddanie przez narożnik), 0:13, runda 3. (Dariusz Zdebel)
77 kg.: Mariusz Radziszewski pok. Michala Kozmera przez poddanie (klucz na rękę), 1:23, runda 1. (Krzysztof Kułak)
84 kg.: Arkadiusz Żaba pok. Pawła Skupina przez poddanie (balacha), 0:57, runda 1. (Krzysztof Kułak)
84 kg.: Dawid Drobina pok. Marka Muckę przez poddanie (trójkąt rękoma), 0:37, runda 1. (Krzysztof Kułak)
K-1: Michał Leśniak pok. Miłosza Bochenka przez jednogłośną decyzję, 2:00, runda 3. (Dariusz Zdebel)
K-1: Przemysław Fabisiak pok. Kamila Mozgalika przez jednogłośną decyzję, 2:00, runda 3. (Dariusz Zdebel)
84 kg.: Damian Seweryn pok. Adama Seremaka przez TKO (uderzenia z dosiadu), 3:15, runda 1. (Krzysztof Kułak)
K-1: Milan Satek pok. Michała Bobrzyka przez jednogłośną decyzję, 2:00, runda 3. (Dariusz Zdebel)
68 kg.: Mariusz Teodorowicz pok. Karola Cichosza przez jednogłośną decyzję, 5:00, runda 2. (Krzysztof Kułak)

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.