(Fot. Alexander Yanyshev / DvNovosti.ru)

Relacja oraz spóźnione i nadal niepełne wyniki (brak czasów) po przejściu.

Co ma miejsce w przypadku mniejszych imprez u naszych wschodnich sąsiadów, a w zasadzie tylko czołowe M-1 i ProFC nie ma z tym większych problemów – gnuśni Rosjanie jak zwykle przez długi czas zwlekali z publikacją w dodatku niekompletnych rezultatów gali Draka 11, która w sobotę odbyła się w dalekowschodnim Chabarowsku. Ten banalny problem pojawił się już któryś raz z kolei, choć pasjonatów mieszanych sztuk walki bardziej interesuje sam przebieg pojedynku, to akurat ludzie zajmujący się statystykami mają tutaj większy orzech do zgryzienia. Na szczęście wczoraj udało nam się namierzyć i opublikować wideo z dania głównego i pojedynku Antka Chmielewskiego. Nie psiocząc już na rosyjskie portale traktujące o MMA czy opieszałość samych organizatorów poniżej zamieszczamy krótką relację i wyniki, aby tradycji stało się zadość.

Jedenasta edycja syberyjskiej Draki – jak na lokalne wydarzenie wszechstylowej walki wręcz ponownie zachwyciła nas rozpiską. Jedyny niedosyt mogliśmy poczuć faktem, że doskonale znane ortodoksyjnym europejskim fanom nazwiska zostały zestawione z miejscowymi debiutantami lub zawodnikami odbiegającymi znacznie doświadczeniem na dystansie trzech trzyminutowych rund. W chabarowskiej Platinum Arenie w charakterze gości specjalnych pojawiły się takie osobistości, jak były mistrz świata WBA wagi ciężkiej – Nikołaj Wałujew (Boks 50-2, 34 KO) oraz amerykańska legenda kickboxingu i gwiazdor filmów akcji Don Dragon Wilson. Powołując się na rosyjskich komentatorów hala była wypełniona po brzegi, a cena tysiąca rubli (czyli ok. 100 zł) za przyzwoite wejściówki nie wydawała się nadzwyczaj wygórowana.

W walce wieczoru, jak informowaliśmy wczoraj w osobnym newsie – mocny australijski kickbokser Peter Graham (MMA 6-5) udowodnił, że posiada patent na zawodników królewskiej kategorii z Europy Wschodniej. Dysponujący mocnym uderzeniem The Chief w rewanżowym pojedynku z doskonale znanym nad Wisłą Łotyszem – Konstantinem Gluhovem (MMA 24-12) poprawił swój sukces z pierwszej konfrontacji. Smak porażki strikera z Rygi był wystarczająco gorzki, gdyż pojedynek w chabarowskiej Platinum Arenie nie wyszedł poza pierwszą odsłonę, a eksplozywny fighter z Krainy Kangurów bez większych problemów uporał się w nieco ponad minutę z nieporadnym Łotyszem. Finalista turnieju KSW i pogromca Michała Kity (MMA 13-6, #2 w Rankingu PL) z drugiej edycji łódzkiej Fighters Areny rozpoczął wysokim kopnięciem po rękawicach i próbami skracania dystansu. Bardzo solidny Australijczyk spokojnie pracował w stójce, uciekał z klinczu, równocześnie punktując niskimi kopnięciami i uderzeniami. Po półtorej minuty walki Peter Graham potężnym prawym sierpowym trafił w głowę Łotysza, a wyraźnie zamroczony Lacplesis padł na matę. Formalnością pozostało dobicie zawodnika z Rygi uderzeniami w parterze i koniec końców sędzia przerwał pojedynek. Dla Konstantina Gluhova była to trzecia porażka z rzędu, wcześniej przegrywał na punkty ze starym wygą – weteranem PRIDE Alexandrem Emelianenko (MMA 21-6) i mocnym wychowankiem białoruskiej szkoły boksu tajskiego, czekającym na debiut w Bellatorze – Alexey’em Kudinem (MMA 14-4). Z kolei 37-letni zawodnik z Sydney po raz trzeci zwyciężył w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, mając w kolekcji trofeów z Draki dwie głowy Gluhova i jedną Alexa Emelianenko.

Na Dalekim Wschodzie mieliśmy swojego reprezentanta – w kategorii średniej pauzujący od pół roku doświadczony warszawiak Antoni Chmielewski (MMA 23-9) szybko poddał posiadacza klasy mistrzowskiej w Rukopasznym Boju, młodziutkiego Ruslana Gilyazova (MMA 1-2). Zazwyczaj oglądany tylko na KSW Chmielewski prezentował na ważeniu znakomitą formę, choć czasem nie jest ona wyznacznikiem, równie dobrze było w konfrontacji z reprezentantem gospodarzy. Antoni otworzył walkę niskim kopnięciem i chaotycznie wyglądającą kombinacją bokserską. Następnie zaliczył ładne obalenie, od razu zdobył plecy rywala i zakończył pojedynek duszeniem w pierwszej rundzie. Na tej samej gali powalczyć miał jeszcze jeden Polak – warszawski bokser, dwukrotny zwycięzca Turnieju im. Feliksa Stamma Michał Starbała (MMA 1-2, Boks 5-0). Jednak nasz pięściarz kategorii super średniej najprawdopodobniej ze względu na zbliżający się występ na gali Wojak Boxing Night w Katowicach zrezygnował z rywalizacji w formule MMA.

Rosyjscy promotorzy wykorzystali do cna holendersko-surinamski zaciąg stójkowiczów w królewskiej kategorii. Ogromny Surinamczyk Jairzinho Rozenstruik (MMA 2-0) po raz drugi w tym roku spotkał się z Ukraińcem Evgeniy’em Boldyrevem (MMA 6-3). 31-letni charkowianin już w pierwszej odsłonie padł po prawym sierpowym. Rozenstruik ładnie, technicznie nabijał oczka niskimi kopnięciami. Boldyrev urwał sprowadzenie, ale nie wiedzieć czemu nie poszedł za akcją, by dokończyć dzieła uderzeniami w parterze. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i fighter z holenderskiej Gujany czysto trafił w szczękę Ukraińca, stawiając kropkę nad i. Sparingpartner Gluhova z Alfa Gym posiadający ciężkie pięści Igor Kostin (MMA 6-1) potrzebował prawie trzech rund, aby poddać debiutanta w formule MMA, a na co dzień walczącego w K-1 Redounana Cairo (MMA 0-1) z Surinamu. Łotysz obrał prostą i skuteczną taktykę – punktował obaleniami i bombardowaniem z góry. Na początku trzeciej odsłony przeniósł pojedynek do parteru, zmiękczył rywala kilkunastoma ciosami i założył mata leao. Pogromca płockiego barbarzyńcy Różala Salimgirey Rasulov (MMA 10-5) wypunktował obaleniami holenderskiego kickboksera z Team Slamm – D’Angelo Marshalla (MMA 0-2). Dagestańczyk w drugiej rundzie wyraźnie opadł z sił, a Holender miał możliwość zakończenia walki przed czasem uderzeniami z dosiadu. Trzecia odsłona dalej przebiegała pod dyktando aspektu zapaśniczego Rasulova, który przeleżał na Marshallu do końcowego gongu.

Niespodzianką i skandaliczną decyzją zakończyła się rywalizacja w wadze półciężkiej, gdzie weteran europejskiej sceny MMA – Fin Toni Valtonen (MMA 26-14) nieznacznie na punkty uległ mistrzowi Kraju Chabarowskiego w sambo bojowym Alexandrowi Illiasovowi (MMA 3-2). Sytuacja kolejny raz potwierdziła, że rosyjscy sędziowie bywają stronniczy, a ich rodaków trzeba kończyć przed czasem. Syberyjski czarny pas taekwondo popisał się co prawda kilkoma efektownie wyglądającymi backfist’ami i obrotówkami, ale to sympatyzujący z ideologią nazistowską zawodnik z Finlandii wyglądał lepiej na przestrzeni całej walki. Illiasov nie zrobił nic, aby nie dać się sprowadzać i za każdym razem lądował na macie. Inny reprezentant Suomi doskonale znany polskiej publiczności, triumfator turnieju lekkiego KSW – Niko Puhakka (MMA 27-12) bez niespodzianki zdominował całkowicie chabarowszczanina Maxima Shtepenko (MMA 3-2). W drugiej walce w wadze lekkiej bardzo dynamiczny holenderski uderzacz Victor Kuku (MMA 9-10-1) rozbił na miazgę nos Sergeya Korchagina (MMA 2-3). Kuku wystartował natychmiast po sygnale rozpoczynającym drugą rundę, zaatakował latającym kolanem i zaczął egzekucję w parterze. Sędzia przerwał pojedynek i odesłał Rosjanina do narożnika – krwawienie z nosa Korchagina wyglądało na tyle poważnie, że lekarz nie pozwolił Rosjaninowi kontynuować rywalizacji. Poniżej wyniki:

Walka wieczoru:

120 kg.: Peter Graham pok. Konstantina Gluhova przez TKO (prawy sierpowy i uderzenia), 1:36, runda 1.

Pozostałe:

120 kg.: Jairzinho Rozenstruik pok. Evgeniya Boldyreva przez KO (prawy sierpowy), 2:05, runda 1.
100 kg.: Igor Kostin pok. Redounana Cairo przez poddanie (duszenie zza pleców), 0:36, runda 3.
120 kg.: Salimgirey Rasulov pok. D‘Angelo Marshalla przez jednogłośną decyzję, 3:00, runda 3.
93 kg.: Alexander Illiasov pok. Toni’ego Valtonena przez niejednogłośną decyzję, 3:00, runda 3.
84 kg.: Antoni Chmielewski pok. Ruslana Gilyazova przez poddanie (duszenie zza pleców), 1:27, runda 1.
73 kg.: Victor Kuku pok. Sergeya Korchagina przez TKO (przerwanie przez lekarza – złamany nos), 0:18, runda 2.
71 kg.: Niko Puhakka pok. Maxima Shtepenko przez jednogłośną decyzję, 3:00, runda 3.

 

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.