Open FC

Rosyjska scena MMA przyzwyczaiła nas już chyba do wszelkiego rodzaju kuriozalnych sytuacji – czy to na konferencjach prasowych, czy w klatce. Tym razem w walce na gali Open Fighting Championship 36 w Sankt Petersburgu przeszkodził… kamerzysta.

Gala chyliła się ku końcowi, właśnie rozpoczynała się druga walka wieczoru. Na szali leżał pas mistrzowski kategorii muszej Open FC, a naprzeciw siebie stanęli Rosjanin Gadzhimurad Gairbekov oraz reprezentant Tadżykistanu Dilshot Norkuziev. Po wstępnej prezentacji zawodników, oficjele ulotnili się z wnętrza klatki, a sędzia dał znak do rozpoczęcia pojedynku.

Fighterzy zaczęli intensywnie, jednak na macie widać było leżący tam kabel. Po kilku sekundach, kiedy Gairbekov zdołał już obalić Norkuzieva, a ten przy tej okazji złapać go w gilotynę, sędzia stanowczo zainterweniował i przerwał walkę, zachowując pozycje zawodników.

Kabel, idący po macie, wpięty był do kamery, a jej właściciel jak gdyby nigdy nic stał wewnątrz klatki pod siatką, starając się zapewne uzyskać korzystne ujęcia do transmisji. Arbiter wygonił błyskotliwego kamerzystę zdecydowanym: „Poszedł stąd!” i po ponownym zamknięciu wejścia do klatki wznowił pojedynek.

Dla zainteresowanych, gilotyna, w którą wpadł Gairbekov podczas obalenia, nie okazała się skuteczna, a całe starcie po pięciu rundach decyzją sędziowską wygrał właśnie Rosjanin Gadzhimurad Gairbekov. Zyskał on tytuł mistrza Open FC w wadze muszej, a także ciekawą historię do opowiedzenia.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.