Krzysztof Głowacki w sobotni wieczór przegrał swój pojedynek o mistrzostwo świata organizacji WBO w wadze Cruiser. Polak został rozbity przez Larence’a Okolie, który od początku kompletnie zdominował pojedynek.

Mimo wszystko po przegranej Głowacki nie załamuje się. Nasz rodak wrócił do kraju i udzielił wywiadu portalowi Ringpolska. W rozmowie 'Główka' nie szukał wymówek, pochwalił swojego przeciwnika i zapowiedział kolejne starty w boksie.

Nie udało się, oko rozwalone, ale wyliżę się. Zdrowie jest, to najważniejsze. Plan na walkę był taki, aby wywierać presję, plan kompletnie się nie udał, ponieważ Okolie ciągle blokował moją prawą nogę, nie byłem w stanie do niego podejść. W tej wadze każdy kopie, więc też bałem się zaryzykować.

Zabrakło zadawania ciosów, było cholernie ciężko podejść. Po prostu był lepszy, nie wyszło. Przyznaję, że był świetnie przygotowany. Nie chcieliśmy iść na hura, trzeba myśleć na tym poziomie, nie mogłem się otworzyć i dać ubić się w pierwszej rundzie.

Każdy boksuje, jak przeciwnik pozwoli. Ciężko powiedzieć mi, jak mocno bije Lawrence. Biłem się z Huckiem i Briedisem, a on z pewnością mieści się w tej samej sile.

Po pojedynku Głowackiego w sieci pojawiło się wiele negatywnych komentarzy na temat naszego pięściarza. Głównym krytykiem okazał się Zbigniew Boniek, który absurdalnie stwierdził, że Krzysztof poleciał do Wielkiej Brytanii po pieniądze, a walkę poddał bez ambicji.

Słyszałem o tym komentarzu, ale zostawiam to bez mojego komentarza. Nie chcę obrażać Zbyszka, bo posypałyby się złe słowa, zostawmy to.

Nie chcę mieć długich przerw, porozmawiam z promotorem, aby zakontraktował mi walkę w lipcu lub sierpniu. Z pewnością muszę częściej boksować.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.