W co-main evencie gali UFC Vegas 12 doszło do pojedynku w wadze piórkowej pomiędzy Andre Filim a Bryce Mitchellem. Lepszym zawodnikiem w tej potyczce okazał się Bryce Mitchell, który w tym starciu wykorzystał swoje zapasy, aczkolwiek miał małe kłopoty w drugiej rundzie. Sędziowie byli jednomyślni.

1 Runda: Obaj panowie rozpoczęli od frontalnych kopnięć w dystansie, ale Mitchell bardzo ładnie przechwycił wykroczną nogę Filiego i obalił. Co prawda Andre próbował wstawać, nawet na chwilę mu się to udało, ale doświadczenie Bryce’a w zapasach zrobiło swoje i ”Touchy” znowu wylądował na plecach. Pierwsze pięć minut przebiegło pod dominacją zapaśniczą zawodnika Barata MMA. Obijał on swojego rywala z półgardy i pełnego dosiadu.

2 Runda: W pierwszych sekundach Mitchell trafił kapitalnym lewym sierpowym, po czym szukał obalenia, ale nie udało się. Andre próbował kombinować w stójce, ale nadziewał się na znacznie szybsze ciosy swojego rywala. W końcu udało mu się dosięgnąć Bryce’a latającym kolanem i ten zaczął się cofać, w obliczu zagrożenia szukał klinczu. Zawodnik Team Alpha Male po tym kolanie rysował przewagę w stójce i był czujny na próby obalenia. Tak czy inaczej, uległ on zapasom Mitchella na dwie minuty przed końcem drugiej odsłony. Na 30 sekund przed końcem doszło do dobrej wymiany w stójce, trafił Fili, ale nie był w stanie utrzymać dystansu, bo został wciągnięty w klincz.

3 Runda: Fili z syreną rzucił się do ataku, wyprowadzał dynamiczne cepy i zapłacił za to obaleniem, znalazł się na plecach. Po minucie przetoczył on swojego rywala, ale wolał wrócić do stójki. Tam przyjął solidnego cepa i znowu gościł na placach. Mitchell nie pozostawił wątpliwości w parterze i zapewnił sobie zwycięstwo. Nie wypuścił okazji.

11 KOMENTARZE

  1. Mitchel zajebisty.

    Zajebisty, ale mógłby trochę lepiej pracować z góry. Żadnej próby skończenia nie było i ciosów też jak na lekarstwo. Do pozycji dominujących za to dochodził po profesorsku.

  2. Zajebisty, ale mógłby trochę lepiej pracować z góry. Żadnej próby skończenia nie było i ciosów też jak na lekarstwo. Do pozycji dominujących za to dochodził po profesorsku.

    Miał tam jedną fajną szansę. Jak Fili był w dosiadzie z wybraną ręką i leżał bokiem- ale by tam wchodziła seria :antonio:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.