
W najnowszym wydaniu kwartalnika „ Franczyzna i biznes” przygotowano ciekawy materiał o sportowcach, które po przejściu na sportową emeryturę lub w trakcie trwania kariery świetnie sobie radą w kwestiach finansowych i skutecznie pomnażają swój majątek. Jak napisano w materiale ponad połowa gwiazd sportu, które przechodzą na emeryturę, ogłasza bankructwo. Futbol amerykański jest tu dobrym przykładem, ponieważ aż 78% zawodników w ciągu dwóch lat po zakończeniu kariery bankrutuje. W NBA odsetek ten wynosi 60%. Podobnie dzieje się w Europie. Premier Leauge ma taki sam odsetek emerytowanych bankrutów, co NBA.
W magazynie pośród przedstawionych sylwetek sportowców, którzy radzą sobie bardzo dobrze w kwestiach finansowych, pojawiły się również dwa nazwiska związane ze polskim MMA.
Pierwszym z nich jest Mariusz Pudzianowski, który od lat skutecznie łączy karierę sportową z prowadzeniem własnego biznesu. „Pudzian” posiada firmę transportową, prowadzi Szkołę Ochrony Fizycznej „Pudzian Academy”, ma również własną salę weselną.
Drugim nazwiskiem, które pojawiło wśród opisanych sportowców jest Robert Złotkowski, były bokser i mistrz Polski , Europy i świata w kick-boxingu, dziś zajmujący się trenowaniem zawodników sportów walki, w tym MMA. Złotkowski opowiedział o tym, jak doszło do tego, że stał się trenerem i przygotowywał Przemysława Saletę, do starcia z Andrzejem Gołotą.
Po zakończeniu kariery nie poszedłem w jedną stronę. Prowadziłem różne biznesy, zresztą do dziś pracuję z żoną, która ma studio jogi . Wiele osób namawiało mnie, żebym zaczął na serio prowadzić zajęcia. Miałem odpowiednią formę, wiedzę, solidne przygotowanie, studia na AWF-ie. Chciałem też upuścić trochę złej krwi ze środowiska trenerów. Chodzi o to, że po uwolnieniu zawodów praktycznie każdy mógł zostać instruktorem, utworzyć grupę i uczyć młodzież. Rodzice przyprowadzają swoje dzieciaki, wydaje im się, że do profesjonalisty, bo prowadzi fajne zajęcia. Tymczasem część z nich nie ma odpowiednich podstaw. Ja znam metodykę nauczania, mam doświadczenie trenerskie – chciałem, żeby młodzież edukowała się u kogoś, kto wie co robi. Poza tym mam sporo sukcesów na koncie, jestem więc też dla nich autorytetem. Przemek Saleta przyszedł do mnie jak do kolegi, kiedyś razem trenowaliśmy, po to, bym pomógł mu przygotować się do walki z Goło tą. Jak zawodowiec do zawodowca. Niby wszyscy wiedzą o co chodzi, ale każdy potrzebuje kogoś, kto zwróci uwagę na pewne aspekty i da mocne wsparcie, swego rodzaju bat nad głową, by nie odpuszczać w żadnym momencie treningu. Chciał, żebym świeżym okiem zerknął na jego poczynania, solidnie przepracowaliśmy cały obóz przygotowawczy. Saleta uwielbia ciężką pracę na treningach, wszystko poszło dobrze, efekt wszyscy widzieliśmy. Po tej współpracy posypały się kolejne propozycje.
Robert Złotkowski współpracował swego czasu z Mariuszem Pudzianowskim, a inne znane nazwiska, które korzystają z jego usług to: Daniel Omielańczuk, Antoni Chmielewski czy Izu Ugonoh.
Cieszy mnie to, że świetni polscy zawodnicy mówią – o, wcale nie muszę jechać za ocean, żeby przygotować się do walki, żeby dobrze trenować. Na świecie wszystko ewoluuje, również trening, obejmuje różne, nowe metody. Starzy trenerzy często zamykają się w szufladce z napisem „polska szkoła boksu”. Moja żona prowadzi szkołę jogi – przychodził do niej Przemek przed walką, zresztą wszystkich zawodników namawiam do praktykowania jogi. Są bardziej odporni na kontuzje, wytrzymali, świetnie rozciągnięci.






















