fot.instagram.com/marcinrozalrozalski

Marcin Różalski, który po wielu latach walk zdecydował się na zakończenie sportowej kariery, cieszy się, że podjął taką właśnie decyzję.

Chociaż ludzie ciągle gadają, że zakończenie kariery sportowej było błędem i podsuwają mi różne oferty walk, na tę chwilę nie wywołuje to żadnych rozterek. Mam spokojny umysł, bo wiem, że podjąłem dobrą decyzję i tyle.

W obszernej rozmowie z Michałem Jośko, która ukazała się w serwisie naTemat.pl, Marcin opowiedział o swoim dzisiejszym nastawieniu do życia i problemach zdrowotnych, które trapią go ze względu na bogatą karierę w świecie sportów walki.

Tych spustoszeń nie da się cofnąć już nigdy. Wiem, że z każdym tygodniem, miesiącem czy rokiem mój organizm po prostu gaśnie, więdnie naprawdę szybko. Wiem to, choć niemal w ogóle tego nie czuję – korzystając z farmakologii zabijam ból zniszczonych stawów, które „sypią” się dalej.

Nie leczę się, bo mojego ciała nie da się już wyleczyć. Jedynie oszukuję ogranizm, żeby jeszcze przez chwilę zachował sprawność. Chociaż oczywiście wiem, że nie potrwa to już długo.

Widzisz, chodzi o to, że mój umysł wciąż nie przyjmuje do wiadomości przemijania. To dokładnie taki strach, jaki pojawia się u pięknej kobiety, która uświadamia sobie, że uroda i młodość właśnie uciekają. Zaczyna więc desperacko oszukiwać czas przy pomocy chirurgii plastycznej.

U mnie dzieje się to samo, tyle że zamiast botoksu, silikonu i kwasu hialuronowego w grę wchodzą różne zastrzyki, blokady, komórki macierzyste i sterydy.

Marcin przedstawił też swoje spojrzenie na dzisiejszy świat mieszanych sztuk walki.

Na pewno to, że wszystko stało się bardziej wydelikacone. Dziś najlepsi zawodnicy to zazwyczaj najlepsi stratedzy. Odnoszą sukcesy, bo potrafią umiejętnie kalkulować w trakcie starć.

I dodał również, że pewnego rodzaju autentyczność w ringu lub w klatce można odnaleźć teraz w tzw. freak fightach.

Paradoksalnie chodzi o to, że gdy w owym „prawdziwym” MMA więcej już chłodnego kalkulowania, niż prawdziwej bijatyki, to podczas freak fightów można jeszcze zobaczyć autentyczność, naprawdę ostrą jazdę. Sam lubię to czasami pooglądać. Rękawice krzyżują tam dwie osoby, które nie skupiają się zbytnio na strategii. Nie myślą o pasach mistrzowskich, przeskakiwaniu wyżej w rankingach sportowych – ot, zaczynają się napier****. A że ich umiejętności odstają mocno o zawodowych sportowców? Można na to przymknąć oko, bo jest to szczere i autentyczne. Jak bójka w czasach szkolnych.

Całą rozmowę można przeczytać tutaj.

19 KOMENTARZE

  1. Następny sztywniutki mostek. Pytali go za kulisami KSW 19 co sądzi o walce Pudzian-Sapp i powiedział że to jest gówno i syf uwłaczający prawdziwym sportowcom. I ogólnie by temu Sappowi najebał na zapleczu. Cytuje teraz. Czasy ludzi zasad się zmieniają 😀

  2. dobrze gada chlopina polac mu..w grę wchodzą różne zastrzyki, blokady, komórki macierzyste i sterydy…

  3. Za przyznawanie sie do brania sterydow szacunek ale za to pierdolenie o frikach( bo kiedys cos innego twierdzil) to wiadomo co mu do czego:lol:

  4. Autentyczny to był wujek jak dostał od odklejonego araba. Prawdziwy freak z krwi i kości, ściągnięty z kanapy, jakby właśnie zabrali mu piwo, założyli rękawice i kazali walczyć. A nie jakieś nasterydowane popki czy inne strachy co tam niby coś trenują przez rok (a nawet pół) i pokazują ten sam poziom żenady w klatce. Jedyna różnica między nimi jest taka, że w pierwszym przypadku zażenowany Janisz z przydupasem siurasem milczą, a w drugim krzyczą "łooooo!" "To je właśnie emema!"

  5. Rozal cisnie tez w wywiadzie po cohones i mowi, ze byl u kilku hejterow

    Mówić to on sobie może, raz odbila sie echem jego akcja ze splunieciem malolatowi w ryj i teraz sobie dopowiada. Jakos trzeba walczyc by nie wypaść z obiegu.

  6. Z tym opowiadaniem to ja też mogę opowiadać, że byłem u zawodnika X i go napizgałem, albo, że na sparingu tego i tego porobiłem, a to, że było to akurat na konsoli to co mi tam 😉 Co nie zmienia faktu, że Marcina szanuję i lubię posłuchać wypowiedzi.

  7. W walce autentyczność może i jest bo nie wiedzą co robią. Ale jak się obejrzy konferencje to ta ich zła krew i nienawiść jest tak sztucznie tworzona że zazenowanie jest prawie takie jak podczas ogladania wujka samo zło

  8. Czasy ludzi zasad się zmieniają 😀

    teraz nie ma już zasad,

    Nie przesadzajcie, jest jeszcze Cohones, tutaj żaden kutasiarz bez zasad i konfitura nie ma szans. :sparta:

  9. Można na to przymknąć oko, bo jest to szczere i autentyczne. Jak bójka w czasach szkolnych.

    Tak, to jest jak bójka w podbazie, tylko jak dwóch 12-latków napierdala sobie kokosy workami na buty i tarza się po trawniku w psich gównach, to nie wygląda to tak żenująco jak robi to dwóch dorosłych facetów lub babek. I dla tej żenady ludzie lubią oglądać freaki, nie dla jakiejś z dupy wysranej autentyczności, tylko dla tej żenady, dla poczucia, że przecież z nimi nie jest tak źle, bo oni by się nigdy nie skompromitowali w ten sposób.

    Ludzie od zawsze lubili oglądać głupszych od siebie, kiedyś szli do cyrku zobaczyć jak małpy rzucają w siebie gównem, teraz…. też idą do cyrku, nawet arena jest, tylko ogrodzona, a małpy są wytatuowane, małpy rapują, małpy grają w serialach czy filmach, ale jedno się nie zmienia – małpy dalej są świetne w rzucaniu w siebie gównem i tarzaniu się w nim.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.