Niestety, kontrowersyjna decyzja w walce Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem niesprawiedliwie przesłoniła inne aspekty, ostatecznie bardzo dobrej gali jaką była impreza KSW 17. Pozwoliłem sobie wybrać 3 najjaśniejsze gwiazdy które według mnie wyróżniły się  spośród wielu dobrych rzeczy jakie fani MMA mogli  zobaczyć tego wieczoru.

1. Artur „Kornik” Sowiński – i jego przepiękny nokaut w walce z najmocniejszym i chyba też najbardziej rozpoznawalnym obecnie zawodnikiem wagi lekkiej w Polsce.  Kiedy KSW ogłosiło to starcie, wielu fanów i specjalistów MMA postawiło krzyżyk na Arturze, a ci którzy mu kibicowali jeśli gdzieś się wypowiadali o szansach na zwycięstwo to chyba po prostu zniknęli w zalewie ludzi wieszczących wygraną popularnego „Irokeza”.  Poziom internetowej przewagi Jewtuszko był tak duży że nawet sam tata Artura (którego przy okazji serdecznie pozdrawiamy) po komentarzach na rocksie zaczął lekko wątpić w sukces syna, o czym „Kornik” mówił śmiejąc się w pomeczowym wywiadzie.  Na szczęście 24-letni wychowanek Silesian Cage Clubu nie przejął się opiniami ekspertów i w 46 sekundzie walki posłał faworyzowanego rywala na deski, trafiając go najpierw długim podbródkowym, by potem dobić go na ziemi jeszcze dwoma ciosami zanim sędzia ogłosił koniec walki. 

2. Michał „Cipao” Materla – i jego trzecie zwycięstwo z rzędu dla federacji KSW (oraz 8 w ostatnich 10 walkach). „Cipao” po raz kolejny dostał od duetu Kawulski / Lewandowski mocnego przeciwnika, po raz kolejny był to fighter lepszy od poprzedniego i po raz kolejny  po końcowym gongu to ręka Szczecinianina była uniesiona w górze. Mający w sercu i na skórze znak Berserkerów zawodnik, jakiś czas temu sam przyznał w wywiadzie, że przez lekarzy był skazywany na sportową emeryturę, a mimo tego wraca w imponującym stylu na polską i europejską scenę MMA.

Michał, który po zdecydowanie przegranej pierwszej rundzie, musiał w drugiej nadrabiać skuteczną walką w stójce i udaną kontrolą w parterze, był w stanie doprowadzić do dogrywki gdzie był to już teatr jednego, urodzonego w Szczecina aktora. „Cipao” w dogrywce całkowicie zdominował byłego mistrza IFL, trzymając go na ziemi od początku do końca rundy.  Czy te trzy wygrane oznaczają że kolejną walkę Michał stoczy już o pas mistrza ? Wszystko na to wskazuje, bo gest trapionego kontuzjami Kułaka gdy wakował pas mistrza nie był na pewno przypadkowy.

3. Mamed Chalidow – i jego kolejne, czwarte już zwycięstwo z rzędu w pierwszej rundzie. Łączny czas jaki urodzony w Czeczeni zawodnik potrzebował na odprawienie swoich czterech ostatnich oponentów to mniej niż 7 minut. Jakby tego było mało zawodnik Arrachionu Olsztyn w ostatnich 6 latach tylko raz musiał uznać wyższość przeciwnika gdy po bardzo wyrównanej walce z mistrzem Sengoku Jorge’em Santiago to Brazylijczyk został uznany za zwycięzce.

Na KSW 17 Chalidow jak zawsze zaczął walkę próbując zaskoczyć przeciwnika czymś efektownym, tym razem było to latające kolano, które Taylor przechwycił po czym obalił Czeczena.  Bardzo aktywny z gardy Mamed szybko przejął jednak kontrole nad sytuacją i w mgnieniu oka poddał dźwignią na kolano Amerykanina. Zrobił to w tak pięknym stylu, że już trzecie z jego tegorocznych skończeń znalazło się w naszej puli nominowanych do najlepszego poddania roku w Polsce a.d. 2011.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.