Kontrowersyjna decyzja sędziowska w starciu z Mariusza Pudzianowski z Jamesem Thompson przyćmiła znakomite widowisko jakim była siedemnasta gala KSW w Atlas Arenie w Łodzi.

W w walce wieczoru najlepszy zawodnik MMA Mamed Chalidow (MMA 24-4-2) odniósł kolejne błyskawiczne zwycięstwo przez poddanie. Po szybkim obaleniu ze strony swoje amerykańskiego rywala Jesse Taylora (MMA 20-8), Mamed natychmiast zaczął aktywną pracę z dołu. Przejścia z balachy do trójkąta, z których Tayler dość łatwo uciekł, zaprowadziły Czeczena do balachy na kolano, którą wykończył w w pierwszej minucie i czterdziestej szóstej sekundzie.

Skandaliczną decyzją zakończyła się walka największej gwiazdy KSW – Mariusza Pudzianowskiego (MMA 4-2). Mierzący się z nim po raz drugi James Thompson (MMA 16-15) zdecydowanie wygrał pierwszą rundę obalając, kontrolując z góry i obijając w stójce ogromnie zmęczonego po czterech minutach Mariusza. Druga runda potoczyła się co prawda lepiej dla rodaka, który od pierwszej rundy mocno zaatakował rozbijając nos Brytyjczyka, aktywnie walczył z dołu a pod koniec rundy celnymi ciosami przechylił szalę zwycięstwa w tej rundzie na swoją korzyść. Większościowa decyzja dla Pudzianowskiego była sporym nieporozumieniem i moim zdaniem zaszkodziła samej walce, która (szczególnie druga runda) była przyjemna dla oka i emocjonująca nie tylko dla okazjonalnych fanów.

Na swoją korzyść rewanżową batalie z Afrykańskim Zabójcą Remau Thierrym Sokoudjou (MMA 12-10) rozstrzygnął nasz najlepszy polski półciężki Janek Błachowicz (MMA 14-3). Polak od pierwszych sekund narzucił mocne tempo i zdecydowanie wygrał pierwszą rundę obalając i punktując z góry. Druga odsłona również została zapisana na korzyść Błachowicza jednak tutaj przewaga nie była już tak wyraźna. W trzeciej rundzie, kiedy zdawało się, że mocno zmęczony Janek nieco traci inicjatywę, ten w połowie rundy trafił mocnym ciosem, który naruszył Kameruńczyka i posłał go na deski. Therry zdołał jednak wybronić się zarówno z bezpośredniego ground and pound oraz z późniejszego dosiadu i dotrwał do końcowego gongu.

Po trzech rundach sędziowie jednogłośnie przyznali zwycięstwo Błachowiczowi, tym samym Konfrontacja Sztuk Walki zyskała nowego mistrza w kategorii półciężkiej.

Ciężką przeprawą dla Michała Materli (MMA 16-3) okazała się walka z Mattem Horwichem (26-20-1). Po dobrym początku rundy – sierpowym i obaleniu – Cipao popełnił błąd decydując się uchwycić rywala w gilotynę, kiedy ten skutecznie sweepował. Horwich zdobył w tym momencie plecy i do końca rundy pewnie punktował z tej pozycji zdecydowanie wygrywając pierwszą rundę. Kolejna odsłona potoczyła się już po myśli Michała, który po początkowym obaleniu kontrolował przebieg starci będąc aktywnym z góry. Po dwóch rundach sędziowie zarządzili dogrywkę, którą bezsprzecznie zwyciężył czołowy zawodnik Berserkerów, obalając (po wcześniejszych dwóch mocnych prostych) i kontrolując oponenta.

Sensacyjnie zakończył się pojedynek czołowych polskich lekkich. Stawiany w roli underdoga Artur Sowiński (MMA 12-5) w 46-tej sekundzie walki znokautował podbródkowym weterana WEC i UFC Macieja Jewtuszkę (MMA 8-2). Czysty cios niemal natychmiast wyłączył popularnego Irokeza, a kilka dalszych ciosów Kornika tylko upewniło sędziującego walkę Szymona Bońkowskiego, by przerwać pojedynek. Z całą pewnością jest to największa wygrana Sowińskiego w dotychczasowej karierze i doda mu mocnego rozpędu w stronę tytułu mistrzowskiego KSW w wadze lekkiej.

Pierwsze rewanżowe starcie na sobotniej rozpoczęło się może bardziej metodycznie niż walka otwarcia, jednak wzlotów i dobrych momentów odmówić jej nie można. James Zikic (MMA 20-9-2) częściej trafiał i kontrował sierpy Antoniego Chmielewskiego (MMA 22-8), jednak Chmielu potrafił zebrać się w sobie i efektownym, a przede wszystkim efektywnym, atakiem wyrównać punkrację. Po dwóch bliskich rundach sędziowie zarządzili dogrywkę, w której bardzo zmęczony Antek pokazał ogromne serce i wolę walki przeważając, zdawało się, przegrane starcie.

Sędziowie po upływie pełnego czasu zadecydowali (niejednogłośnie), iż zwycięstwo w rewanżu przyznane zostanie Polakowi.

Martin Lewandowski i Maciej Kawulski nie mogli sobie wymarzyć lepszego otwarcia dzisiejszego eventu. Od pierwszych sekund Aslambek Saidov i Rafał Moks dali z siebie dosłownie wszystko. W pierwszej odsłonie obaj fighterzy wymieniali się celnymi prostymi, Rafał dodatkowo punktował niskimi kopnięciami w kombinacji z superman punchami. W czwartej minucie Czeczen zdecydował się przenieść pojedynek na ziemię i tam do końca rundy z góry kontrolował walkę.

Druga runda zaczęła się z przewagą Moksa, który celniej i częściej trafiał sierpowymi. W dalszej części pojedynku Aslambek po raz kolejny zastosował wejście w nogi, a kiedy Rafał spróbował sweepa i walka przenosiła się do stójki Saidov trafił mocnym kolanem wyrównując punktację. Kolejne obalenie i kontrola z góry przesądziły losy pojedynku na korzyść Aslambeka, który wygrał pojedynek przez większościowa decyzje.

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.