Sebastian Przybysz zremisował starcie z Jakubem Wikłaczem podczas gali KSW 86, a protest złożony po walce został odrzucony. Teraz były mistrz w obszernym wpisie przedstawił swoje spojrzenie na starcie, to co się w nim wydarzyło i dalsze plany.

Podczas gali KSW 86, która odbyła się 16 września we Wrocławiu, Sebastian Przybysz zmierzył się z Jakubem Wikłaczem. Pojedynek zakończył się w czwartej rundzie po nielegalnym kopnięciu na głowę w wykonaniu Wikłacza. Przybysz nie mógł kontynuować pojedynku, Wikłacz za swoją akcję stracił dwa punkty, a walka zakończyła się techniczną decyzją sędziowską i remisem. Po pojedynku Sebastian Przybysz trafił do szpitala, a jego zespół złożył oficjalny protest, który został rozpatrzony i odrzucony. Teraz Sebastian napisał obszerny post, w którym przedstawił swoje spojrzenie na wydarzenia z ostatnich dni:

Chciałbym w końcu odnieść się do sobotniej walki. Na wstępie dziękuję za wszystkie życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. W tym momencie czeka mnie parę tygodni przerwy.

Jest mi bardzo przykro, że tak się wszystko skończyło. Jako sportowca boli mnie stwierdzenie, że powinienem cieszyć się z tego faulu, bo nie przegrałem. Mój narożnik został zwyzywany od frajerów, a ja nazwany symulantem. Z walki pamiętam tylko fragmenty. Nie słyszałem też co krzyczy mój narożnik po faulu. Dopiero po walce dowiedziałem się, że Kacper Formela krzyczał „nie rób z siebie bohatera”. Faktycznie, „frajerskie” zachowanie.

Gdy byłem w szpitalu, mój sztab złożył oficjalny protest. Sędzia główny KSW Tomasz Bronder powiedział, że według niego powinno dojść do dyskwalifikacji. Odpowiedziałem, że nie tak chce wygrywać pojedynki i jeśli protest zostanie rozpatrzony pozytywnie, to automatycznie proszę o zwakowanie pasa.

Obecnie wiemy już, że mimo błędów proceduralnych protest został odrzucony. Sędzia główny zmienił też swoje zdanie, by nie podważyć kolegi. Ostatecznie to ja skończyłem z problemami zdrowotnymi i opluty przez ludzi dookoła. Wchodząc do klatki liczę się ze stratą zdrowia, jednak nie w taki sposób.

Spotykam się z wieloma komentarzami, że „kopnięcie trafiło w rękę i to nic takiego”. Kopnięcie trafiło w moją głowę zahaczając o rękę co zaskutkowało wycięciem z mojej pamięci ostatnich chwil z walki, a także złamaniem ręki. Co by było z moją głową gdybym choć trochę nie zasłonił się przed kopnięciem? Czy wtedy faul stałby się intencjonalny?

Naprawdę brakuje mi słów by opisać to co czuje w środku. Jestem zły na siebie, że ten pojedynek tak się potoczył. Nielegalną akcją zabrano mi szansę dokończenia pojedynku.
Teraz czeka mnie dłuższa przerwa ale obiecuje, że nie powiedziałem ostatniego słowa.

Przed ostatnią walką z Jakubem Wikłaczem Sebastian Przybysz na gali KSW 82 po profesorsku rozprawił się z niezwykle doświadczonym Filipem Mackiem, a następnie, podczas KSW 84, reprezentant klubu Mighty Bulls Gdynia poddał Islama Djabrailova, mistrza wagi koguciej niemieckiej organizacji We Love MMA. Przybysz ma na swoim koncie szesnaście stoczonych pojedynków, z których wygrał dwanaście.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

No replies yet

...wczytuję komentarze...

MMARocks.pl

Cohones4Life

2,856 komentarzy 2,844 polubień

Sebastian Przybysz zremisował starcie z Jakubem Wikłaczem podczas gali KSW 86, a protest złożony po walce został odrzucony. Teraz były mistrz w obszernym wpisie przedstawił swoje spojrzenie na starcie, to co się w nim wydarzyło i dalsze plany. Podczas gali KSW 86, która odbyła się 16 września we Wrocławiu, Sebastian Przybysz zmierzył się z Jakubem Wikłaczem. Pojedynek […]

Odpowiedz polub

click to expand...