Urazy mózgu w MMA

Krzysztof Soszyński, wywodzący się z Polski, jednak przez lata mieszkający w Kanadzie zawodnik MMA, miał krótką, ale bardzo intensywną karierę. W 8 lat stoczył 39 walk, ale musiał odejść ze sportu po tym, jak pojawiły się u niego problemy z pamięcią wynikające z urazów mózgu doznanych w trakcie starć.

Konsekwencje płynące z bycia zawodowym „fighterem” bywają różnorodne. Jedną z nich są oczywiście urazy i kontuzje. Bodaj najczęściej pojawiającym się problemem u zawodników są urazy kolan. Długofalowe skutki przyjmowania ciosów na głowę niosą natomiast z sobą kłopoty wynikające z mikrourazów mózgu. Problemy z pamięcią czy wysławianiem się mogą pojawić się na wiele lat po zakończeniu kariery. Mogą również wystąpić już w trakcie jej trwania, tak jak to miało miejsce w przypadku Krzysztofa Soszyńkiego.

Krzysztof „Polish Experiment” Soszyński urodził się w roku 1977 w Stalowej Woli i przez lata nic nie zapowiadało, że w przyszłości może zostać zawodnikiem MMA. Jeszcze jako dziecko, w roku 1987, wyemigrował z rodziną do Kanady. Tam rozpoczął treningi piłki nożnej, a potem grał też w amerykański futbol. Ostatecznie, cały czas szukając swojej sportowej drogi, w roku 2000 postanowił mocno zaangażować się w kulturystykę. Jego sylwetka i masa około 140 kilogramów sprawiły, że został zauważony przez jednego z promotorów amerykańskiego wrestlingu i otrzymał propozycję występów, z której skorzystał. Będąc na jednym z obozów dla zapaśników, znajomy pokazał Krzysztofowi kilka technik brazylijskiego jiu-jitsu. Prezentacja ta zrobiła tak duże wrażenie na Soszyńskim, że ten postanowił zapisać się na treningi tej dyscypliny sportów walki. To właśnie na macie BJJ ktoś nadał mu przydomek „Polish Experiment”. Krzysztof był bowiem potężnie zbudowanym mężczyzną, ale intensywne treningi zapaśnicze sprawiły, iż dysponował niesamowitą wydolnością. Miał też ogromne chęci do ciągłej pracy. To sprawiło, że uznano, iż nie może być zwykłym człowiekiem, a niesamowitym tworem jakiegoś eksperymentu. Stąd też przydomek. Od brazylijskiego jiu-jitsu do MMA droga była już krótka i tak w wieku 25 lat Krzysztof rozpoczął swoją przygodę z klatką.

Pierwszą zawodową walkę stoczył we wrześniu roku 2003 w USA i szybko, bo już w pierwszej rundzie rozprawił się z rywalem. Niecałe dwa miesiące później wszedł do klatki ponownie, ale tym razem musiał uznać wyższość przeciwnika. To jednak nie zraziło Krzysztofa, który w roku 2004 stoczył aż dziewięć pojedynków! W kolejnym roku walczył pięć raz, a w następnym aż osiem. W niecałe pięć lat Krzysztof miał już na swoim koncie trzydzieści zawodowych walk i pas mistrzowski kanadyjskiej organizacji TKO.

W roku 2008 przed Soszyńskim otworzyła się szansa na dołączenie do największej organizacji MMA na świecie – amerykańskiego UFC. Krzysztof musiał jednak wywalczyć sobie wstęp do oktagonu przez popularny program telewizyjny typu reality show, The Ultimate Fighter, w którym zawodnicy zamknięci na kilka tygodni w domu, wspólnie trenowali i rywalizowali w klatce o wejście do UFC. Soszyński stoczył w programie trzy walki, ale jedną z nich przegrał. Ostatecznie jednak otrzymał szansę bicia się na finałowej gali i tam zwyciężył, tym samym zapewniając sobie kontrakt z liderem rynku MMA.

Krzysztof słynął nie tylko z częstotliwości wejść do oktagonu, ale również z efektowności toczonych bojów. Prawdziwe wojny w klatkach przynosiły mu uznanie fanów, ale również urazy, które z czasem miały coraz mocniej dawać o sobie znać.

W roku 2010 Krzysztof stoczył niesamowicie mocną i krwawą walkę ze Stephanem Bonnarem. Polak przegrał ją przez nokaut, ale został nagrodzony przez UFC finansowym bonusem w wysokości 50 tysięcy dolarów za walkę wieczoru. Po tym pojedynku Soszyński jeszcze tylko trzy razy wszedł do klatki. Dwa razy wygrał, a w ostatnim boju został szybko znokautowany przez Igora Pokrajaca.

Kilka lat później w programie Inside MMA Krzysztof wspominał ten nokaut w następujący sposób:

To była pierwsza walka, w której zostałem całkowicie znokautowany. Mój mózg nie wybudził się po tej walce przez jakieś 40 minut. Pamiętam tylko wejście do klatki i to jak się ocknąłem. Gdy całkowicie wróciła mi świadomość, miałem już na sobie ubranie i byłem po wzięciu prysznica.

Po tym starciu Krzysztof nie chciał jednak jeszcze zakończyć kariery. Po sześciu miesiącach od walki zgłosił UFC gotowość do kolejnego pojedynku i w grudniu 2012 roku miał zmierzyć się z Ednaldo Oliveirą. Wystarczył jednak powrót do mocnych treningów, aby zrozumieć, że to jednak koniec. W programie Inside MMA Krzysztof w taki sposób wspominał ten moment:

Podczas pierwszej sesji sparingowej miałem okazję zmierzyć się z małym zawodnikiem wagi lekkiej i on trafił mnie raz w szczękę, a mój mózg dosłownie powiedział: „dość tego”. Wysłałem maila do UFC z informacją, że mam problemy z głową. Pojawiały się u mnie kłopoty z pamięcią. Zapominałem słów, mieszałem niektóre rzeczy. Nawet liczenie wstecz od dwudziestu w dół sprawiało mi problemy. Wtedy właśnie zrozumiałem, że to już koniec, że muszę iść dalej i zająć się czymś innym.

Ostatecznie Krzysztof oficjalnie ogłosił zakończenie swojej zawodowej przygody z MMA w roku 2014. Nie odszedł jednak ze świata sportów walki. Rozpoczął karierę trenerską. Występował również w filmach, a dziś zajmuje się też muzyką elektroniczną i jest komentatorem gal polskiej organizacji KSW.

W audycji Two Old Farts Corner Krzysztof mówił, że stara się zastąpić emocje, które przeżywał walcząc, innymi rzeczami.

Potrzebuję stresu, ale pozytywnego, który odnajdywałem w walkach, teraz natomiast odnajduję w muzyce. Potrzebuję stresu, który sprawia, że staję się lepszym człowiekiem, który pcha mnie do ciągłego rozwoju.

Przez lata po zakończeniu kariery Krzysztof pracował nad rozwiązaniem swoich problemów wynikających z mikrourazów mózgu. W 2021 roku w wywiadzie dla serwisu MMA Junkie mówił:

Nie mam żadnych ciężkich objawów, które ma sporo byłych zawodników. Współpracuję z wieloma lekarzami i ludźmi zajmującymi się tymi sprawami, aby pomogli mi zregenerować tkanki i połączenia w moim mózgu. Biorę różne peptydy i suplementy, które pomagają. Nie borykam się więc z poważnymi problemami, bo czuję, że w odpowiednim momencie przestałem walczyć. Mój mózg i moi bliscy powiedzieli mi, że już czas. Jestem więc szczęściarzem, że to zrobiłem i zacząłem pisać kolejny rozdział historii mojego życia.

Soszyński powiedział również, że eksperymentuje z substancjami psychodelicznymi, ze względu na ich pozytywny wpływ na niektóre osoby, które doświadczyły urazów mózgu.

To zdecydowanie sprawia, że zaczynam postrzegać świat w nieco inny sposób. Nie są to duże różnice, ale czuje się szczęśliwszy i bardziej naładowany energią. Mam ochotę ruszyć się i robić różne rzeczy. To zdecydowanie jest przyszłość. Słyszy się o wielu badaniach, które pokazują, że pomaga to np. żołnierzom, którzy przechodzą zespół stresu pourazowego.

Historia Krzysztofa nie jest oczywiście wyjątkiem. Cały czas trwają bowiem badania nad problemami zawodników zmagających się z urazami mózgu. Organizacja UFC od lat współpracuje w tym zakresie ze specjalistyczną kliniką w Cleveland, która zajmuje się programem Professional Fighters Brain Health Study, skupiającym się na metodach szybkiego wykrywania najdrobniejszych urazów mózgu wśród sportowców wystawionych na takie kontuzje. Amerykańska organizacja wspiera finansowo ten program.

Gdy w roku 2016 UFC wpłacało milion dolarów na badania w Cleveland, Ike Lawrence Epstein, dyrektor operacyjny w UFC mówił:

Badania i wiedza w tym zakresie są kluczem do tworzenia nowych standardów dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa sportowców. UFC zawsze szuka możliwości zainwestowania w programy ochrony zdrowia, które mogą być pomocne dla zawodników zarówno w oktagonie jak i poza nim.

​UFC do dziś wspiera program badań w klinice w Cleveland. W styczniu tego roku przeznaczyło na niego kolejny milion dolarów. Ostatecznym celem programu ma być zebranie odpowiednich danych, które będzie można przekazać komisjom sportowym regulującym sporty walki w USA. Epstein w rozmowie dla ESPN podkreślał, że:

Chcemy, aby tego typu analizy były kluczowym elementem regulacji sportów walki. Tu nie chodzi o diagnozowanie urazów. Chodzi o zapobieganie kontuzji.

W programie bierze udział kilkuset byłych i obecnych zawodników UFC, którzy coraz częściej bardzo racjonalnie podchodzą do zdrowia i kariery. Stephen Thompson, były pretendent do pasa mistrzowskiego wagi półśredniej, mówił np. w rozmowie dla serwisu Bloody Elbow po jednej ze swoich walk:

Staram się być w formie, ale ze względu na ostatni nokaut nie chcę niczego przyspieszać. Nie można wychodzić do klatki zbyt wcześnie. Jeśli chcesz walczyć przez lata, musisz o siebie dbać. Nie możesz narażać mózgu, nie możesz nadwyrężać ciała. Trzeba do tego podchodzi racjonalnie.

Podobne podejście do sprawy zaprezentował też niedawno Dominick Reyes, były pretendent do pasa mistrzowskiego wagi półciężkiej, który przegrał swoją ostatnią walkę przez nokaut. Reyes nie spieszy się z powrotem do oktagonu, bo chce zaleczyć wszystkie kontuzje, dojść do pełnej sprawności i zadbać o swój mózg, o czym powiedział w audycji Lynch on sports.

Po walce z Prochazką przez dwa miesiące leczyłem jakieś drobniejsze kontuzje i urazy mózgu. Potem miałem operację kolana, musiałem więc zrezygnować z treningu na kolejne dwa miesiące. Miałem więc cztery miesiące przerwy, ale to niezbyt długo patrząc na to, jakie obrażenia przyjąłem w ostatniej walce. Wziąłem jednak wolne. Nie chodziłem do klubu i nie opowiadałem, że muszę dalej trenować. Potrzebuję czasu na dojście do siebie. To jest prawdziwy świat. Chcę móc normalnie rozmawiać z wnukami, gdy będę stary. Mogę zgrywać macho i opowiadać, że wszystko ok. Prawda jest jednak taka, że muszę zadbać o zdrowie, muszę zadbać o swój mózg.

Dana White, szef organizacji UFC, od lat podkreśla, że zdrowie zawodników jest jednym z najważniejszych zagadnień dla UFC. Podczas jednej z niedawnych konferencji prasowych powiedział również, że właśnie dzięki takiemu podejściu do sprawy, w oktagonie – poza np. złamaniami – nigdy nie doszło jeszcze do poważniejszych urazów lub śmierci zawodnika.

UFC zapowiada, że docelowo chciałoby, aby badania nad urazami mózgu rozwinęły się do tego stopnia, że jeszcze przed walką można by sprawdzić, czy zawodnik do niej wychodzący nie ryzykuje poważnym urazem głowy, który mógłby mocno wpłynąć na jego zdrowie.

19 KOMENTARZE

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

18 komentarzy (poniżej pierwsze 30)

...wczytuję komentarze...

andrzej_t.

UFC
Light Heavyweight

14,147 komentarzy 30,580 polubień

Akop mówił, że też już tak miewa...

Odpowiedz 4 polubień

Armes

Jungle Fight
Light Heavyweight

395 komentarzy 936 polubień

Akop mówił, że też już tak miewa...

Potwierdzam. Seplenienie to pierwszy stopień CTE

Odpowiedz polub

Armes

Jungle Fight
Light Heavyweight

395 komentarzy 936 polubień

Co do Krzyśka myślę, że przyjmowanie sporych dawek towaru "będąc kulturystą" również nie działało neurochronnie

Odpowiedz polub

PaulPGR

Maximum FC
Light Heavyweight

1,669 komentarzy 3,371 polubień

Świetny tekst. Więcej takich tutaj proszę.

Odpowiedz 15 polubień

b
bojeroje

Jungle Fight
Welterweight

305 komentarzy 320 polubień

Co do Krzyśka myślę, że przyjmowanie sporych dawek towaru "będąc kulturystą" również nie działało neurochronnie

testosteron masteron akurat dziala neuroprotekcyjnie i stymulujaco na CUN, wiekszosc sterydow jest neutralnych, trenbolon i pare innych malo potrzebnych w mma sa neurodegenerujace.

Odpowiedz 1 Like

Charlie

Oplot Challenge
Heavyweight

166 komentarzy 656 polubień

Walki to jedno, ale do tego dochodzą jeszcze wyniszczające sparingi w klubach. Krzysiu opowiadał zresztą jak widział, że podczas sparingu jeden koleś został znokautowany. Podnieśli go, ocucili, trochę odpoczął i dalej sparował
:korwinlaugh:
Dobrze, że teraz już się tak nie trenuje, to może zawodnicy będą mniej wyniszczeni na sportowych emeryturach

Odpowiedz 7 polubień

murphyMc

Maximum FC
Bantamweight

1,431 komentarzy 3,829 polubień

@Jacek Łosak, i to są wartościowe treści!, a nie jakieś wywiady z Wrzoskiem czy patusami z Fame. Brawo :applause:

Odpowiedz 12 polubień

Billy Boola

Maximum FC
Welterweight

1,590 komentarzy 2,276 polubień

Mieliśmy całkiem niedawno dobry przykład tego, jak jeden wpierdol może zaowocować poważnymi, często niezdiagnozowanymi uszkodzeniami mózgu.

I tu nie chodzi mi tylko o śmichy-chichy z Koreja, że "pierdoli jak potłuczony" czy że "dostał tak w cymbał, że nawet nie pamięta", ale sądząc po tym, co on gada i jak to gada nie wiem, czy on rzeczywiście nie nabawił się trwałych obrażeń. Po KO od Janka gościowi wyłączał się film i przewracał się podczas spaceru.

Odpowiedz 5 polubień

click to expand...
Bambo

Maximum FC
Welterweight

1,577 komentarzy 4,021 polubień

Sport to zdrowie :muttley:, a tak serio to poproszę więcej takich artykułów zamiast gównianych bombardierów i pudzianów :beer:

Odpowiedz 6 polubień

PaulPGR

Maximum FC
Light Heavyweight

1,669 komentarzy 3,371 polubień

Walki to jedno, ale do tego dochodzą jeszcze wyniszczające sparingi w klubach. Krzysiu opowiadał zresztą jak widział, że podczas sparingu jeden koleś został znokautowany. Podnieśli go, ocucili, trochę odpoczął i dalej sparował
:korwinlaugh:
Dobrze, że teraz już się tak nie trenuje, to może zawodnicy będą mniej wyniszczeni na sportowych emeryturach

Damian Janikowski jest innego zdania... ostatnio przecież opowiadał jak często go na treningach nokautowali.

Odpowiedz polub

majkelo89

UFC
Middleweight

12,245 komentarzy 32,606 polubień

„Mózg powiedział dość!” - czyli spowiedź podkarpackiego usera Cohones

Odpowiedz polub

5jointow

Brutaal
Super Heavyweight

645 komentarzy 1,555 polubień

Damian Janikowski jest innego zdania... ostatnio przecież opowiadał jak często go na treningach nokautowali.

Serio?:damjan: kurde tego nie słyszałem, to niezły wykolejeniec.

Odpowiedz polub

szymon453

Jungle Fight
Welterweight

302 komentarzy 631 polubień

Soszyński powiedział również, że eksperymentuje z substancjami psychodelicznymi, ze względu na ich pozytywny wpływ

funny-denzel-washington.gif

Odpowiedz 6 polubień

Mietek

Brutaal
Middleweight

563 komentarzy 476 polubień

Wszyscy jada na Danke, ale nie wazne jakim jestes kozakiem i ile milionow mozesz przyniesc do UFC, on odpuszcza kazdego z takimi problemami i jeszcze da im robote po karierze.

Odpowiedz 1 Like

PaulPGR

Maximum FC
Light Heavyweight

1,669 komentarzy 3,371 polubień

Serio?:damjan: kurde tego nie słyszałem, to niezły wykolejeniec.

No Janikowski opowiadał, że go ileś razy Janek i spółka w WCA nokautowali, był temat na forum nawet w sierpniu albo w lipcu.

Odpowiedz 3 polubień

Armes

Jungle Fight
Light Heavyweight

395 komentarzy 936 polubień

testosteron masteron akurat dziala neuroprotekcyjnie i stymulujaco na CUN, wiekszosc sterydow jest neutralnych, trenbolon i pare innych malo potrzebnych w mma sa neurodegenerujace.

Podziękował za informacje. Zrobiłem research, postaram się teraz ograniczyć pierdolenie głupot :conorsalute:

Odpowiedz polub

szplin

PRIDE FC
Lightweight

6,357 komentarzy 15,914 polubień

Damian Janikowski jest innego zdania... ostatnio przecież opowiadał jak często go na treningach nokautowali.

No i widzisz jak mu to pomogło klepki poustawiać. Teraz coś o chęci zrobienia doktoratu wspomina. Po skończeniu kariery sportowej chce rozpocząć karierę akademicką. Już nawet zaczął coś w tym kierunku robić - zapisał się na przyszły rok na test szóstoklasisty.

Odpowiedz 3 polubień

K
Kamkołcz

Oplot Challenge
Heavyweight

186 komentarzy 296 polubień

Ad vocem Krzysztofa i jego atencji do profilaktyki:

Waluś miał mniej szczęścia od niego...

Odpowiedz polub