
W następnym tygodniu Jose Aldo ma spotkać się w Las Vegas z właścicielami UFC. Brazylijczyk chce przedyskutować ze swoimi szefami swoją przyszłość. Jose zapowiadał, że przejdzie na emeryturę, ale teraz nie jest do końca pewien swoich słów.
Dzisiaj wszyscy myślą, tak jak muszą myśleć. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że od zawsze walczyłem dla chwały, nie dla pieniędzy. Teraz wszyscy chcą się bić tylko o nie, ale ja pragnąłem tylko i wyłącznie przejść do historii, zostać legendą. Kiedy przejdę na emeryturę, ludzie będąc wspominać moje walki. Kiedy straciłem pas, zrozumiałem, że bycie mistrzem naprawdę mało znaczy.
Teraz liczą się dla mnie pieniądze. Dlaczego powiedziałem „jebać Hollowaya”, który wygrał 8 walk z rzędu. Niektórzy wygrywają 10, 15 pojedynków i nie biją się o pas. Dlaczego on akurat miałby dostać taką okazję? Z tego powodu chciałem zawalczyć z Pettisem. Musisz najpierw myśleć o pieniądzach, teraz liczy się tylko biznes. Najpierw należy napełnić kieszenie, potem wszystko inne.
Jeśli będę kontynuował swoją karierę, potrzebowałbym zapewnienia, że dostanę duże pieniądze. Nie możesz w tych czasach być normalny. To co było dobre, teraz jest złe. Nie możesz być miłym, dobrym człowiekiem – to jest źle odbierane w tych czasach. Odpowiednim sposobem na promocję jest plucie komuś w twarz, branie kokainy, palenie zioła, rzucanie w innych butelkami czy puszkami, wyzwiska, unikanie konferencji. To są te prawidłowe rzeczy, które Brazylijczycy muszą robić.
Ludzie mówią, że nie sprzedaje swoich walk, brazylijskie media zarzucają mi, że nie można ze mną zrobić wywiadu. Ja przecież nie muszę tego robić. Wszystko co mamy do zaoferowania pokazujemy w oktagonie. Moim obowiązkiem, Jacare, Demiana, wszystkich tych, którzy wygrywają, wszystko co musimy robić to pokazywać swój talent w klatce. Jednakże teraz liczy się tylko gadanie.
Wszyscy powtarzają, że moje PPV się nie sprzedają. Jeśli porównasz mnie do innych zawodników stworzonych przez UFC, kto sprzedawał je ode mnie lepiej? Brock Lesnar został sprowadzony z WWE razem ze swoimi fanami, Ronda to samo. Conor jest jedynym zawodnikiem, który dobrze sprzedaje swoje walki. Jedynym. Nikt inny tego nie robi.
Zapytany o to czy walka z Pettisem w kategorii piórkowej oraz porządne zarobki przekonałyby go do dalszych występów w UFC, Aldo wspomina o swoich próbach wyzwania na pojedynek „Showtime’a”.
Czy Pettis to odpowiednia oferta? Kiedy był mistrzem nie sprzedawał więcej PPV niż ja. Po pokonaniu Frankiego za pierwszym razem, menadżer Anthony’ego podszedł do mnie za kulisami oferując mi walkę. Kiedy dostaliśmy się do UFC, to ja byłem tym oszukanym. Nie chcę tego. Chcę otrzymać pomoc, a jej nie dostaję. Nieważne czy zawalczę czy nie, po prostu mnie to już nie ekscytuje.
Co ciekawe, Aldo przyznał, że będzie zapamiętany, według niego, jako najlepszy zawodnik w historii organizacji.. Wie, że inni mogą się z tym nie zgodzić, ale on naprawdę w to wierzy.
Jestem najlepszym zawodnikiem w historii UFC. Ludzie pewnie się z tym nie zgodzą, ale ja stawiam siebie w absolutnej czołówce takiego rankingu. Kiedy mówiłem, że jestem najlepszy, fani bardzo mnie krytykowali. Dla mnie tak właśnie jest.
Chcę zostać zapamiętany jako perfekcyjny sportowiec, zawodnik. Zawsze dawałem z siebie wszystko. Byłem mistrzem przez długi czas. Przybyłem do UFC jako „Scarface”, a wyszedłem jako people’s champion. To napawa mnie dumą. Podoba mi się to co osiągnąłem. Nawet będąc mistrzem, byłem cały czas tą samą osobą.
Aldo wyznał, że ma odpowiednią ilość pieniędzy na koncie, aby zabezpieczyć przyszłość swojej rodziny. Nawet jeśli teraz przestanie walczyć, nie będzie miał na co marudzłić. Zaznaczył również, że nikt nigdy mu nic nie dał, wszystko zdobył sam.






















