W sobotniej obronie mistrzowskiego pasa wagi na gali UFC 152 , Jon Jones (17-1 ) po raz kolejny zdominował swojego przeciwnika. Tym razem ofiarą „Bonesa” padł weteran Vitor Belfort (21-10). Nie obeszło się jednak bez strat ponieważ mistrz w pierwszej rundzie złapany przez Vitora w ciasną dźwignie na staw łokciowy prawdopodobnie naderwał sobie nerw w prawym bicepsie.  Zaraz po walce podczas konferencji prasowej Jones przyznał że dźwignia rzeczywiście była bardzo mocno dopięta a sama próba poddania przetestowała jego charakter:

W tym momencie czułem że fizycznie Vitor nie jest w stanie jeszcze bardziej jej rozciągnąć. Czułem jakby kość już wyskakiwała ze swojego miejsca i nigdy przez 25 lat nie poznałem takiego uczucia wcześniej .   W pewnym momencie pogodziłem się już z tym co się stanie, myślałem „Nie mogę uwierzyć że przegram w taki sposób”. Nie byłem wcale blisko klepnięcia i poddania się. Byłem gotowy na konsekwencje i byłem gotowy dać ją sobie złamać. Dużo sobie udowodniłem w tej walce  i jestem za to wdzięczny.

Potem gdy w walce po raz pierwszy próbowałem zadać cios tą ręką to było bardzo dziwne uczucie bo zupełnie nie miałem w niej siły. Za każdym razem gdy prostowałem moją rękę lub używałem łokcia to czułem ból. Wydawało mi się że nie mam żadnej siły w mojej prawej ręce.

Jones po konferencji został przewieziony do szpitala i wkrótce powinniśmy poznać wyniki prześwietlenia kontuzjowanej ręki.  Po gali okazało się że nie był on jednak jedynym zawodnikiem walki wieczoru z kontuzją ramienia bo Belfort który przyznał że usłyszał jak dochodzi do złamania ręki lekko odpuścił i to wtedy Jones zdołał się wydostać, również walczył z kontuzją:

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.