Rozdanie dorocznych nagród dla Najlepszych w polskim MMA już 2 marca w Łodzi. W związku z tym wydarzeniem przedstawiamy kandydatów do jednej z kategorii. Zobaczcie, kto ma szansę na otrzymanie Heraklesa za „Zawodnik 2017 ROKU”! Sponsorem tytularnym tego Heraklesa jest firma Sushi Kushi.

Łącznie do rozdania będzie osiem statuetek w kategoriach: Zawodnik Roku, Walka Roku, Nokaut Roku, Poddanie Roku, Klub Roku, Gala Roku oraz Odkrycie Roku. Dodatkowo fani mieszanych sztuk walki, w internetowym głosowaniu, będą mogli wybrać swojego kandydata do statuetki Zawodnika Roku.

33 KOMENTARZE

  1. Ja chcialem tylko przypomniec, ze porazka Marcina z Lewisem byla w 2018 roku, w 2017 roku ma wygrane nad Luiem Henrique i LEGENDARNYM Andrei @Arlovski i porazka przez decyzje z Werdumem. Tak myslalem ze przez porazke z Lewisem wiekszosc ludzi odda glos na Strusa, ktory notabene zasluzyl sobie na swoje miejsce w tym gronie, ja jednak prawilnie swoj glos LUTUJE na polskiego DZIKA !!!!

  2. Umieszczenie tutaj Mameda to tylko prowokacja, czy już podżeganie do nienawiści?

    Mimo wszystko 2017 był bardzo udany dla Mameda. Miał dwa zwycięstwa. Borys Mańkowski przed walką z Khalidovem miał 6 zwycięstw z rzędu i to najlepszy Polak jaki kiedykolwiek walczył w wadze półśredniej. Do walki z Mamedem wychodził w swoim prime i nikt tego nie może zaprzeczyć. Soldić go zdewastował, ale nie można jednak deprecjonować jego osiągnięć przed starciem z Czeczenem. Najlepszy półśredni wychodził do walki z najlepszym średnim w Polsce i Khalidov zwyciężył – to jest spore osiągnięcie i chyba najlepszy super fight w polskim MMA pod kątem sportowym. A to, że Mańkowski miał fatalną walkę z Roberto, nie powinno się liczyć bo bierzemy pod uwagę wszystko co osiągnął do czasu walki z Mamedem. Wiem, że ciężko teraz patrzeć na Borysa jako niekwestionowanego mistrza, bo pas przecież stracił w fatalnym stylu, ale przed Roberto i Mamedem, nie było na niego rywala. Drugą walę jaką wygrał Mamed byłą ta z Luke Barnattem. W tym przypadku bukmacherzy widzieli nawet większe zagrożenie w nim niż w Borysie bo Luke był tylko niewielkim underdogiem. Mimo że Barnatt nie miał jakichś wielkich osiągnięć w UFC czy teraz a ACB, to jest cenionym stójkowiczem. Jeśli Barnatt nie jest dla Ciebie jakimś cennym skalpem to pomyśl sobie, że większość  osób skazywała Mańkowskiego na porażkę z Mamedem, czyli najlepszego polskiego półśredniego w walce z najlepszym polskim średnim. Wydaje mi się, że jakby Borys był innej narodowości i walczył w innej organizacji, to inaczej byś patrzył na tę wygraną 🙂

    mamed i karol sa, a janka kurwa nie ma?

    Dwie wygrane i porażka. Devin Clark i Jared Cannonier to z całym szacunkiem nie jest nawet średnia półka dywizji, a jedyny przyzwoity zawodnik z jakim Jan walczył w 2017 to Pat Cummins, który zadał mu porażkę – więc i tak się nie liczy. Nie wiem co tu jest do rozpatrywania. Nawet jeśli to najlepszy rok Jana to i tak raczej nie był zawodnikiem roku 2017.

    Piechoty, Andryszaka…

    Tutaj się zgadzam. Zarówno Oskar jak i Michał zasługiwali na nominacje, ale miejsc jest tylko 4. Zacznijmy od Oskara:

    Trzy zwycięstwa w 2017 ale kolejny raz, z zawodnikami, których nawet nie wiadomo jak określać, bo kim są Souza, Radcliffe czy Wilson? Jonathan Wilson ma już 3 porażki z rzędu i zostanie wyrzucony z UFC – wygrał jedynie z Dempseyem, którego kiedyś wyśmiałem jako najgorszy angaż UFC. Jason Radcliffe to kolejny średniak, który nabił bilans na jakichś nowicjuszach. Ok, miał dobry win streak przed Oskarem, ale popatrzmy kogo on pokonał: Jonesa (0-7)? Schneidera (3-14)? Millera (1-6)? Masona, który jest obieżyświatem (29-16)? Coluccio (3-2)? Edmunda (6-4)? Kumara (0-1)? Podsumowując Radcliffe to taki sam kaliber co Wilson, ale z lepiej nabitym bilansem i wygrana z nim nie jest jakimś super osiągnięciem. Został jeszcze Sergio Souza, którego Piechota pokonał w 2017. 5 porażek z rzędu przed walką z Oskarem, a obecnie jego bilans to 9 porażek z rzędu – myślę, że to mówi samo za siebie. Podsumowując Oskar Piechota ma fajną passę, ale żaden z jego rywali w 2017 nie był przesadnie dobry.

    Jeśli o Andryszaka chodzi, to ma trzy zwycięstwa w 2017. Denis Smoldarev jest w porządku, ale nie wybija się ze środka tabeli. Zostali Fernando Rodrigues i Michał Kita… szczerze nie wiem co o nich myśleć. Rodrigues to powinien kandydować w największym rozczarowaniu roku i kij wie czy to Karol Bedorf miał słabszy dzień bo z nim przegrał, czy to Różal i Andryszak tacy mocni, bo go uśpili w pierwszych rundach. W każdym razie ciężko patrzeć na to zwycięstwo jeśli weźmie się pod uwagę to, że Fernando dwie ostatnie walki przegrał nie przekraczając 30 sekund w każdej. Tak samo Kita. Jak można oceniać czy zawodnik jest mocny skoro od 4 lat zawalczył tylko 5 razy z czego 3 pojedynki przegrał. Ok, prowadził wyrównane starcie z Bedorfem, a Włodarka udusił, ale z tym pierwszym i tak przegrał. No i teraz ciężko uznawać go za mocnego zawodnika bo udało mu się wygrać z Włodarkiem i Wesselem. Nie idą tu sukcesy a raczej przyzwyczajenie do nazwiska.

  3. Dwie wygrane i porażka. Devin Clark i Jared Cannonier to z całym szacunkiem nie jest nawet średnia półka dywizji, a jedyny przyzwoity zawodnik z jakim Jan walczył w 2017 to Pat Cummins, który zadał mu porażkę – więc i tak się nie liczy. Nie wiem co tu jest do rozpatrywania. Nawet jeśli to najlepszy rok Jana to i tak raczej nie był zawodnikiem roku 2017.

    Dej pan spokój. Tybur też w 2017 ma 2-1, co prawda jedne zwycięstwo z legendarnym zawodnikiem wszechstylowej walki wręcz i został nominowany. Czy uważasz, że Mamed miał trudniejszych rywali niż Błachowicz?

  4. Piotrek. Za postawe. Nie wiem skad taka zmiana nastawienia w klatce (dziengi ???), ale jak najbardziej propsuje. Prawdziwy wojownik, a nie jakis podrabianec :applause:

  5. Mimo wszystko 2017 był bardzo udany dla Mameda. Miał dwa zwycięstwa. Borys Mańkowski przed walką z Khalidovem miał 6 zwycięstw z rzędu i to najlepszy Polak jaki kiedykolwiek walczył w wadze półśredniej. Do walki z Mamedem wychodził w swoim prime i nikt tego nie może zaprzeczyć. Soldić go zdewastował, ale nie można jednak deprecjonować jego osiągnięć przed starciem z Czeczenem. Najlepszy półśredni wychodził do walki z najlepszym średnim w Polsce i Khalidov zwyciężył – to jest spore osiągnięcie i chyba najlepszy super fight w polskim MMA pod kątem sportowym. A to, że Mańkowski miał fatalną walkę z Roberto, nie powinno się liczyć bo bierzemy pod uwagę wszystko co osiągnął do czasu walki z Mamedem. Wiem, że ciężko teraz patrzeć na Borysa jako niekwestionowanego mistrza, bo pas przecież stracił w fatalnym stylu, ale przed Roberto i Mamedem, nie było na niego rywala. Drugą walę jaką wygrał Mamed byłą ta z Luke Barnattem. W tym przypadku bukmacherzy widzieli nawet większe zagrożenie w nim niż w Borysie bo Luke był tylko niewielkim underdogiem. Mimo że Barnatt nie miał jakichś wielkich osiągnięć w UFC czy teraz a ACB, to jest cenionym stójkowiczem. Jeśli Barnatt nie jest dla Ciebie jakimś cennym skalpem to pomyśl sobie, że większość  osób skazywała Mańkowskiego na porażkę z Mamedem, czyli najlepszego polskiego półśredniego w walce z najlepszym polskim średnim. Wydaje mi się, że jakby Borys był innej narodowości i walczył w innej organizacji, to inaczej byś patrzył na tę wygraną 🙂

    Dwie wygrane i porażka. Devin Clark i Jared Cannonier to z całym szacunkiem nie jest nawet średnia półka dywizji, a jedyny przyzwoity zawodnik z jakim Jan walczył w 2017 to Pat Cummins, który zadał mu porażkę – więc i tak się nie liczy. Nie wiem co tu jest do rozpatrywania. Nawet jeśli to najlepszy rok Jana to i tak raczej nie był zawodnikiem roku 2017.

    Tutaj się zgadzam. Zarówno Oskar jak i Michał zasługiwali na nominacje, ale miejsc jest tylko 4. Zacznijmy od Oskara:

    Trzy zwycięstwa w 2017 ale kolejny raz, z zawodnikami, których nawet nie wiadomo jak określać, bo kim są Souza, Radcliffe czy Wilson? Jonathan Wilson ma już 3 porażki z rzędu i zostanie wyrzucony z UFC – wygrał jedynie z Dempseyem, którego kiedyś wyśmiałem jako najgorszy angaż UFC. Jason Radcliffe to kolejny średniak, który nabił bilans na jakichś nowicjuszach. Ok, miał dobry win streak przed Oskarem, ale popatrzmy kogo on pokonał: Jonesa (0-7)? Schneidera (3-14)? Millera (1-6)? Masona, który jest obieżyświatem (29-16)? Coluccio (3-2)? Edmunda (6-4)? Kumara (0-1)? Podsumowując Radcliffe to taki sam kaliber co Wilson, ale z lepiej nabitym bilansem i wygrana z nim nie jest jakimś super osiągnięciem. Został jeszcze Sergio Souza, którego Piechota pokonał w 2017. 5 porażek z rzędu przed walką z Oskarem, a obecnie jego bilans to 9 porażek z rzędu – myślę, że to mówi samo za siebie. Podsumowując Oskar Piechota ma fajną passę, ale żaden z jego rywali w 2017 nie był przesadnie dobry.

    Jeśli o Andryszaka chodzi, to ma trzy zwycięstwa w 2017. Denis Smoldarev jest w porządku, ale nie wybija się ze środka tabeli. Zostali Fernando Rodrigues i Michał Kita… szczerze nie wiem co o nich myśleć. Rodrigues to powinien kandydować w największym rozczarowaniu roku i kij wie czy to Karol Bedorf miał słabszy dzień bo z nim przegrał, czy to Różal i Andryszak tacy mocni, bo go uśpili w pierwszych rundach. W każdym razie ciężko patrzeć na to zwycięstwo jeśli weźmie się pod uwagę to, że Fernando dwie ostatnie walki przegrał nie przekraczając 30 sekund w każdej. Tak samo Kita. Jak można oceniać czy zawodnik jest mocny skoro od 4 lat zawalczył tylko 5 razy z czego 3 pojedynki przegrał. Ok, prowadził wyrównane starcie z Bedorfem, a Włodarka udusił, ale z tym pierwszym i tak przegrał. No i teraz ciężko uznawać go za mocnego zawodnika bo udało mu się wygrać z Włodarkiem i Wesselem. Nie idą tu sukcesy a raczej przyzwyczajenie do nazwiska.

    Lepszy canonnier i Clark niż wyjebany z ufc barnatt czy nigdy się tam nie bijacy Borys. Borys i Mamed wygrywają z odpadami z ufc a Janek z zawodnikami tam będącymi

  6. Ze nie ma Janka to jakas kurwa popierdolka a nie heraklesy dla zawodnika roku.

    @Cloud przehypowany Borys i odpad z ufc Barnatt to lepsi przeciwnicy niz Cannonier i Clark? W jakiej rzeczywistosci?

    Wstyd kurwa.

    Kto ustala te nominacje? Wojek z Kawulem?

  7. Dziękuję Tomku za wyczerpujące wyjaśnienie odnośnie Mameda, ale pozwolę sobie dalej protestować, już mówię dlaczego.

    Wygrana z Borysem jest dla mnie zupełnie średnim osiągnięciem, ponieważ jedynym powodem dla którego Mamed tę walkę wygrał jest fakt, że w 3 rundzie sprowadził Borysa na glebę. Koniec. Nie zrobił w tej walce nic więcej. Myślę że każdy zgodzi się z tym, że zwycięstwo w takim stylu z zawodnikiem z niższej kategorii wagowej nie jest szczególnie imponujące, zwłaszcza że Borys Mańkowski – z całym szacunkiem – to jedynie ówczesny numer 1 kategorii półśredniej w Polsce. Nie na świecie, ani nawet w Europie – po prostu w Polsce. A Mamed z trudem wymęczył z nim decyzję, nie róbmy z tego wielkiej historii.

    Co do Luke'a Barnatta to nawet nie wiem jak mam się do tego odnieść. Ten człowiek nie pokonał w swojej karierze nikogo mocnego, najlepszym zawodnikiem jakiego ma na rozkładzie jest Mattia Schiavolin. Jest to książkowy przykład "średniaka", taki gość, że jak patrzysz w jego rekord, to przy każdym znanym nazwisku jest napis "LOSS". Biorąc pod uwagę z jakimi rywalami mierzył się w swojej karierze Mamed, Barnatt jest naprawdę nieszczególny.

    Nie jestem w stanie skumać jakim cudem możemy głosować na Mameda, a na Michała Andryszaka nie. 3 walki, 3 skończone w pierwszych rundach, łącznie – w niecałe 5 minut. Ok, przeciwnicy nie byli jacyś zajebiści, zwłaszcza Fernando należy traktować nieco z przymrużeniem oka, choć z drugiej strony Smoldarev to już nie jest gość z łapanki. W każdym razie zobacz jaką drogę Longer przeszedł w samym 2017 – stał się, z tego co kojarzę, pierwszym pretendetnem w ACB, ale poszedł do KSW, gdzie również momentalnie został głównym kandydatem do pasa. Jako że lubię porównania, tabelki itd, przedstawię to w jeszcze bardziej przejrzystej formie.

    Liczba walk : Longer > Mamed

    Skuteczność : Longer = Mamed

    Klasa rywali : Longer = Mamed

    Styl : Longer > Mamed

    Znaczenie walk w karierze zawodnika : Longer > Mamed

    To tyle ode mnie, pozdro

  8. Mimo wszystko 2017 był bardzo udany dla Mameda. Miał dwa zwycięstwa. Borys Mańkowski przed walką z Khalidovem miał 6 zwycięstw z rzędu i to najlepszy Polak jaki kiedykolwiek walczył w wadze półśredniej. Do walki z Mamedem wychodził w swoim prime i nikt tego nie może zaprzeczyć. Soldić go zdewastował, ale nie można jednak deprecjonować jego osiągnięć przed starciem z Czeczenem. Najlepszy półśredni wychodził do walki z najlepszym średnim w Polsce i Khalidov zwyciężył – to jest spore osiągnięcie i chyba najlepszy super fight w polskim MMA pod kątem sportowym. A to, że Mańkowski miał fatalną walkę z Roberto, nie powinno się liczyć bo bierzemy pod uwagę wszystko co osiągnął do czasu walki z Mamedem. Wiem, że ciężko teraz patrzeć na Borysa jako niekwestionowanego mistrza, bo pas przecież stracił w fatalnym stylu, ale przed Roberto i Mamedem, nie było na niego rywala. Drugą walę jaką wygrał Mamed byłą ta z Luke Barnattem. W tym przypadku bukmacherzy widzieli nawet większe zagrożenie w nim niż w Borysie bo Luke był tylko niewielkim underdogiem. Mimo że Barnatt nie miał jakichś wielkich osiągnięć w UFC czy teraz a ACB, to jest cenionym stójkowiczem. Jeśli Barnatt nie jest dla Ciebie jakimś cennym skalpem to pomyśl sobie, że większość  osób skazywała Mańkowskiego na porażkę z Mamedem, czyli najlepszego polskiego półśredniego w walce z najlepszym polskim średnim. Wydaje mi się, że jakby Borys był innej narodowości i walczył w innej organizacji, to inaczej byś patrzył na tę wygraną 🙂

    Dwie wygrane i porażka. Devin Clark i Jared Cannonier to z całym szacunkiem nie jest nawet średnia półka dywizji, a jedyny przyzwoity zawodnik z jakim Jan walczył w 2017 to Pat Cummins, który zadał mu porażkę – więc i tak się nie liczy. Nie wiem co tu jest do rozpatrywania. Nawet jeśli to najlepszy rok Jana to i tak raczej nie był zawodnikiem roku 2017.

    Tutaj się zgadzam. Zarówno Oskar jak i Michał zasługiwali na nominacje, ale miejsc jest tylko 4. Zacznijmy od Oskara:

    Trzy zwycięstwa w 2017 ale kolejny raz, z zawodnikami, których nawet nie wiadomo jak określać, bo kim są Souza, Radcliffe czy Wilson? Jonathan Wilson ma już 3 porażki z rzędu i zostanie wyrzucony z UFC – wygrał jedynie z Dempseyem, którego kiedyś wyśmiałem jako najgorszy angaż UFC. Jason Radcliffe to kolejny średniak, który nabił bilans na jakichś nowicjuszach. Ok, miał dobry win streak przed Oskarem, ale popatrzmy kogo on pokonał: Jonesa (0-7)? Schneidera (3-14)? Millera (1-6)? Masona, który jest obieżyświatem (29-16)? Coluccio (3-2)? Edmunda (6-4)? Kumara (0-1)? Podsumowując Radcliffe to taki sam kaliber co Wilson, ale z lepiej nabitym bilansem i wygrana z nim nie jest jakimś super osiągnięciem. Został jeszcze Sergio Souza, którego Piechota pokonał w 2017. 5 porażek z rzędu przed walką z Oskarem, a obecnie jego bilans to 9 porażek z rzędu – myślę, że to mówi samo za siebie. Podsumowując Oskar Piechota ma fajną passę, ale żaden z jego rywali w 2017 nie był przesadnie dobry.

    Jeśli o Andryszaka chodzi, to ma trzy zwycięstwa w 2017. Denis Smoldarev jest w porządku, ale nie wybija się ze środka tabeli. Zostali Fernando Rodrigues i Michał Kita… szczerze nie wiem co o nich myśleć. Rodrigues to powinien kandydować w największym rozczarowaniu roku i kij wie czy to Karol Bedorf miał słabszy dzień bo z nim przegrał, czy to Różal i Andryszak tacy mocni, bo go uśpili w pierwszych rundach. W każdym razie ciężko patrzeć na to zwycięstwo jeśli weźmie się pod uwagę to, że Fernando dwie ostatnie walki przegrał nie przekraczając 30 sekund w każdej. Tak samo Kita. Jak można oceniać czy zawodnik jest mocny skoro od 4 lat zawalczył tylko 5 razy z czego 3 pojedynki przegrał. Ok, prowadził wyrównane starcie z Bedorfem, a Włodarka udusił, ale z tym pierwszym i tak przegrał. No i teraz ciężko uznawać go za mocnego zawodnika bo udało mu się wygrać z Włodarkiem i Wesselem. Nie idą tu sukcesy a raczej przyzwyczajenie do nazwiska.

    Reasumując, fatalny rok dla Polskiego mma skoro Mamed po pokonaniu Barnata i dyskusyjnym zwycięstwie z Borysem jest kandydatem do zawodnika roku.

  9. Reasumując, fatalny rok dla Polskiego mma skoro Mamed po pokonaniu Barnata i dyskusyjnym zwycięstwie z Borysem jest kandydatem do zawodnika roku.

    Nie ma co sie oszukiwac – Mamed musial sie znalezc w jakims zestawieniu zeby zainteresowac janusza heraklesami. Pudziana nie ma gdzie upchnac bo nie ma kategorii "gotowanie kamienia roku"

    Pozatym widac tez zaleznosc portalu od monopolisty.

  10. Dwie wygrane i porażka. Devin Clark i Jared Cannonier to z całym szacunkiem nie jest nawet średnia półka dywizji, a jedyny przyzwoity zawodnik z jakim Jan walczył w 2017 to Pat Cummins, który zadał mu porażkę – więc i tak się nie liczy. Nie wiem co tu jest do rozpatrywania. Nawet jeśli to najlepszy rok Jana to i tak raczej nie był zawodnikiem roku 2017.

    Zawsze, ale to absolutnie zawsze zawodnik wygrywający w UFC powinien być stawiany nad ogórkami z KSW. Khalidov wygrał z Mańkowskim? Super. Tylko z kim zwyciężał wcześniej Borys? Co z tego, że był Undisputed KSW Champion skoro jego rywale to maks odpady z UFC. Fakt, że na naszym podwórku pobiło się dwóch chłopców nie znaczy, że trzeba ich stawiać wyżej od kogoś, kto walczy w Lidze Mistrzów.

  11. Nie ma co sie oszukiwac – Mamed musial sie znalezc w jakims zestawieniu zeby zainteresowac janusza heraklesami

    STOP JANUSZYZACJI HERAKLSÓW

  12. Wiadomka że Strus z najbardziej znienawidzonego Polskiego zwodnika"człowieka kalkulatora" i nudziarza przepoczwarzył się w Kota.

  13. Dlatego mój głos poszedł na Tyburę, dla którego właściwie to był świetny rok – skończenie przed czasem na prelimsach zaowocowało drugą walką wieczoru z żywą legendą, a wygrana nad Andrzejem otworzyła Marcinowi drzwi do walki z jednym z najlepszych ciężkich na świecie, gdzie pomimo porażki i tak nie zaprezentował się źle, a nawet powiedziałbym, że powyżej oczekiwań. Ten rok co prawda nie rozpoczął się dobrze, ale wierzę że druga połowa znów pozwoli "Tyburowi" wejść do czołówki.

  14. Ja zagłosowałem na Strusa, gość zrobił na mnie niesamowite wrażenie w tym roku, tym bardziej że na niego nikt nie liczył, i duża część osób go skreślała(w tym ja). Aczkolwiek nie będę miał nic przeciwko jak wygra Tybur czy nawet Cebula. Trudny wybór w tym roku, naprawdę.

  15. Janka nie ma, jest za to Karol, który pokonał Lukasza Parobca, Vinnego Magalesa i Maxima Futina.

    Faktycznie lepszej jakości rywale, niż Ci Janka :mamedwhat:

  16. Nawet jeśli to najlepszy rok Jana to i tak raczej nie był zawodnikiem roku 2017.

    Ale mógłby chociaż zająć wysokie, czwarte miejsce w tej ankiecie, a tak – LIPA. :siara:

  17. Z tego grona Strus największe wrażenie na mnie zrobił mimo iż nie walczy w UFC. Kto by pomyślał, że kiedyś człowiek zagłosuje na tego "nudziarza z KSW".

  18. To Tybura toczył te najważniejsze (w naszym mma) walki w 2017, nazwiska przeciwników mówią same za siebie.  Obecność Mameda wśród nominowanych odbieram jako ukłon w stronę "największej organizacji w Europie", Kapitule Heraklesów chyba trudno było zrozumieć fakt, że nikt z KSW na taką nominację nie zasłużył…

  19. Miałem dylemat na kogo zagłosować – Strus czy Tybura. Ostatecznie głos poszedł na Marcina.

    A poza głosowaniem to moja czwórka wyglądałaby tak:

    1. Jan Błachowicz

    2. Marcin Tybura

    3. Piotr Strus

    4. Oskar Piechota

    Jakim cudem w tym zestawieniu pojawili się Mamed i Karol? Nie mam pojęcia…

  20. Jakim cudem w tym zestawieniu pojawili się Mamed i Karol? Nie mam pojęcia…

    :Duke3d:

    Ale by to udowodnić potrzeba komisji śledczej.

  21. Kurwa jaka bieda. Jakby ktoś 13 miesięcy temu powiedział, że Strus zostanie zawodnikiem roku to by go chyba wszyscy na kopach wyjebali z forum.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.