Goran Rjelic
(fot. Piotr Pędziszewski/MMARocks.pl)

Tekst przekopiowany ze strony kswmma.com.

Arbiter ponad stu walk w organizacjach UFC, KSW i Cage Warriors Ben Cartlidge analizuje pod względem punktacji walkę mistrzowską pomiędzy Goranem Reljicem i Attilą Veghiem.

Nieuniknionym efektem każdej niejednogłośnej decyzji jest sytuacja, że jeden z zawodników, jego obóz oraz fani będą niezadowoleni z werdyktu sędziów. Powszechnym błędnym mniemaniem w takich momentach jest przekonanie, że dwóch sędziów całkowicie nie zgodziło się z trzecim, co do oceny walki, kiedy w praktyce większość niejednogłośnych werdyktów wynika z jednej bliskiej rundy, której ocena dzieli punktowych.

W pojedynku Gorana Reljica i Attili Vegha, obaj zawodnicy tak niewiele różnili się w ilości oczywistej i efektywnej ofensywy, że można było się spodziewać naprawdę wielu różnych punktacji tego starcia. Fakt, że tylko jedna runda podzieliła sędziów świadczy o ich bardzo dobrej pracy w tym pojedynku.

Oceniając walkę runda po rundzie, pierwsza odsłona wydaje się być najbliższa określenia oczywistej dla jednego z zawodników. Co dodatkowo pokazuje jak wyrównane to było starcie. Wysokie umiejętności defensywne Reljica zostały poddane trudnej próbie przez Vegha, który atakował mocnymi pojedynczymi ciosami z doskoku z różnych nietypowych kątów. Mimo że Goran próbował odpowiadać różnorakimi atakami, przez większość rundy to Attila był bardziej agresywny, zdobywając kolejne punkty dzięki trafianiu większej liczby i mocniejszych ciosów w pierwszych pięciu minutach pojedynku.

Druga runda jest ciekawa ze względu na podobieństwo do pierwszej, ale to Reljic potrafił efektywnie poprawić w niej liczbę swoich celnych ataków, przez połączenie dobrej pracy defensywnej ze skutecznymi kontrami. Vegh próbował powtarzać to co dobrze pracowało u niego rundzie pierwszej, ale timing Reljica był tym razem znacznie lepszy. Pozwalało to Chorwatowi albo parować ciosy albo skutecznie kontrować dużo częściej niż w pierwszej rundzie. Zawodnicy wdali się też w krótką wymianę grapplingową pod siatką, ale nie działo się w niej nic istotnego. Dodatkową różnicą w rundzie było to, że Rejlic spędził w niej nieznacznie więcej czasu w środku klatki, inicjując akcje. W tak bliskie rundzie, jedna dobra kombinacja ciosów lub obalenie mogły zaważyć o jej ocenie przez sędziów.

Trzecia odsłona była również podobna do dwóch poprzednich, za wyjątkiem sekwencji akcji, która rozpoczyna się obaleniem w wykonaniu Reljica w 45 sekundzie rundy. Goran błyskawicznie zdobył plecy i utrzymał się w tej pozycji przez około 40 sekund, uderzając kilka młotków by za chwilę zapiąć duszenie, którym prawie skończył Vegha, jednak ten w spektakularny sposób uciekł z zagrożenia. Tuż po tym Vegh trafił dwa solidne ciosy, ale stracił balans czym pozwalił Reljicowi dojść do siebie. Reszta rundy przebiegła w ten sam sposób co reszta walki, Reljic skupił się na obronie i kontrach, a Vegh na pojedynczych atakach z doskoku.

Wszyscy trzej sędziowie zgodzili się, że pierwszą rundę wygrał Attila Vegh, a trzecią Goran Reljic. Różnica pojawiła się jedynie w rundzie drugiej. Ponowne obejrzenie pojedynku, z pewnością wzmacnia jeszcze poczucie jak bliska była to runda i tłumaczy dlaczego sędziowie mogli się w niej różnić.

Bardzo łatwo jest określać punktację, z którą ktoś się nie zgadza mianem „wałka”, ale przy szczegółowej analizie, prawie zawsze o różnicy między sędziami i ocenami walki decydują drobne szczegóły i okoliczności, które wystąpiły w pojedynku.

1 KOMENTARZ

  1. najsluszniejszym i najbardziej racjonalnym werdyktem by byl remis… nie ma co sie bac remisowych punktacji skoro jest ona dostepna … i  skoro zaden nie przewazyl konkretniej.. TYM BARDZIEJ JEZELI WALKA MA STATUS MISTRZOWSKI…  bo w tym  przypadku mocno zostal pokrzywdzony Vegh… 🙂 a Relijc dostal pas i win  jakby w prezencie, ,, 😉

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.