W czwartej walce gali FAME Friday Arena 1, która 21 lipca odbyła się we Wrocławiu, Tomasz Gromadzki zremisował z Piotrem Tyburskim. Dwóch sędziów punktowało starcie 28-28, jeden sędzia wskazał 29-28 na korzyść „Tyboriego”.

Tyburski zaczął od mocnego niskiego kopnięcia. Po chwili ponowienie. „Tybori” trzymał dystans, a Gromadzki zajął środek klatki, spychał przeciwnika pod siatkę i tam starał się zadawać jakiekolwiek ciosy. W połowie rundy Piotr Tyburski ruszył po sprowadzenie, które wyszło bez problemów. „Tybori” z góry kontrolował pozycję i próbował przejść do krucyfiksu. Na ostatnie 10 sekund obaj wrócili do stójki, gdzie zadali sobie kilka ostatnich w pierwszej rundzie ciosów.

Znów niskie kopnięcia Tyburskiego. Kilka ciosów Gromadzkiego, jednak rywal odpowiedział uderzeniem w tempo, który zachwiał „Zadymę”. Połowa rundy i ponownie obalenie ze strony Piotra Tyburskiego. Na 10 sekund przed końcem odsłony „Tybori” przeszedł do dosiadu, skąd zadał kilka mocnych uderzeń.

Tyburski ruszył po obalenie na początku trzeciej rundy, jednak tym razem Gromadzki świetnie to wybronił. „Tybori” cały czas pod siatką, a „Zadyma” cały czas w ofensywie z kolejnymi kombinacjami. W drugiej połowie odsłony Piotr Tyburski za wszelką cenę starał się zejść do parteru, jednak Tomasz Gromadzki wszystko bronił i kolejnymi kombinacjami zyskiwał przewagę w tej rundzie.

Dla Gromadzkiego była to druga walka pod szyldem organizacji FAME. W maju niejednogłośną decyzją sędziów pokonał Alana Kwiecińskiego. Wcześniej „Zadyma” toczył między innymi walki bokserskie, jak i starcia na gołe pięści.

Piotr Tyburski po raz drugi wszedł do klatki FAME. W swoim pierwszym starciu razem z bratem stoczyli walkę 2 vs 2, którą zwyciężyli przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie. „Tybori” powrócił więc po przerwie trwającej niecałe 5 lat.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

...wczytuję komentarze...

Avatar of Siedem
Siedem

1

15,292 komentarzy 38,970 polubień

Chciałbym ujrzeć tę niesamowitą końcówkę, bo chyba kurwa przysnąłem w tym momencie. Niesamowity to był łokieć Yaira na koreanczyku czy kolano Masa na Askrenie, to mogło być co najwyżej emocjonujące.

Odpowiedz polub