Po półtorarocznej przerwie udanie na profesjonalny ring powrócił ciężki Dagestańczyk – Shamil Abdurahimov (MMA 14-2). Reprezentant rostowskiego klubu Peresvet FT pewnie wypunktował dwukrotnego uczestnika turniejów Bellatora i mistrza brytyjskiego UCMMA, doświadczonego Neila Grove’a (MMA 12-7-1, UFC 0-1). Pojedynek ten odbył się podczas kameralnej gali Tech-Krep: Southern Front 2, która przed momentem zakończyła się w Krasnodarze.
Shamil Abdurahimov to weteran organizacji ProFC, niegdyś zaliczany do czołówki rosyjskiej i europejskiej dywizji ciężkiej. Większość fanów MMA przede wszystkim kojarzy tego zawodnika z turniejem ADFC w Abu Dhabi, gdzie w drodze po okrągły milion emirackich dirhamów eliminował kolejno Jeffa Monsona, Rameau Thierry Sokoudjou oraz Marcosa Oliveirę.
Dla Dagestańczyka powrót po tak długiej przerwie okazał się dość trudny, co sam przyznał w wywiadzie udzielonym bezpośrednio po walce z Anglikiem. Mimo że “aktualny Shamil” jest tylko cieniem tego sprzed trzech lat, rosyjski ciężki bez problemów dyktował warunki pojedynku i tylko na moment pod koniec trzeciej rundy oddał inicjatywę na rzecz “Goliatha”. Dagestańczyk walczył mało dynamicznie i nie potrafił przeprowadzić decydującej akcji. W każdych pięciu minutach sprowadzał rywalizację do parteru, gdzie kontrolował Anglika i punktował pojedynczymi uderzeniami oraz kolanami na korpus. Do skutku nie doszły również próby duszenia zza pleców, właśnie z tej techniki w trzeciej odsłonie uwolnił się Grove i zaczął bić z góry. Jednak trwało to tylko chwilę, bowiem już kilka sekund później z powrotem leżał na macie. Werdykt mógł być tylko jeden – jednogłośna decyzja dla Shamila Abdurahimova.
Zna ktoś powody dlaczego nie odbyła się walka Grova z Olim Thompsonem?