
Dyskusja o dopingu w sportach walki, ale nie tylko, toczy się od dawna i zapewne będzie się dalej toczyła. Dziś w radiu Tok Fm gościem Mikołaja Lizuta był Przemysław Saleta. W rozmowie poruszono również kwestię dopingu w sporcie. Na pytanie o to Saleta odpowiedział:
Uważam, że doping był, jest i będzie, bo taka jest natura ludzka. Jeśli ludzie są zmotywowani w każdej dziedzinie życia żeby być najlepszymi, żeby wygrywać, sięgają po rzeczy, które ich wspomagają. W jednych dziedzinach jest to dozwolone w innych nie. […] Czasem ludzie, którzy się nie znają podnoszą argumenty zdrowotne mówiące, że sportowcy gotowi są umierać itd. I tak umierają dlatego, że sport zawodowy nie jest zdrowy z założenia. Zdrowy z założenia jest sport jeśli trenujesz dla siebie, masz zdrową sylwetkę, nie masz nadwagi, nie przemęczasz organizmu. Natomiast sportowiec zawodowy przemęcza systematycznie organizm i tak naprawdę nigdy nie było to zdrowe i nigdy nie będzie zdrowe. Powiem więcej, doping pomaga się szybciej regenerować, mocniej trenować, szybciej wracać do normy. I suma summarum, powiem szczerze, że sport zawodowy bez dopingu czyni w organizmie większe spustoszenia niż sport z dopingiem.
Saleta odniósł się również do niedawnego przypadku wpadki dopingowej tenisistki Marii Szarapowej.
Nigdy się nie dowiemy kto bierze, a kto nie bierze. Dlatego, że tak naprawdę czy coś jest dozwolone czy nie jest, to kwestia tego, czy jest to na liście czy nie jest. Przykład Szarapowej – jak brała do końca zeszłego roku ten sam środek to wszystko było ok., a jak bierze w styczniu to nie jest ok.? Więc to jest w ogóle nielogiczne. Podobnie zresztą było i jest w takich krajach gdzie sport jest jakimś oknem na świat. Jak w socjalistycznej Polsce czy Związku Radzieckim. W Chinach mają laboratoria gdzie wymyślane są środki, których nie ma na liście i w związku z tym 15-letnia pływaczka pobija rekord świata, co fizycznie jest niemożliwe. Prawda jest taka, że łapani są ubodzy, naiwni i tacy, którzy podpadli. Zresztą tak naprawdę kto został złapany, a kto nie, to nie do końca wiadomo, bo okazuje się, że te wyniki często są ukrywane i to przez same związki sportowe.
Zapytany o boks i sporty bardziej techniczne Saleta powiedział:
W sportach technicznych rzeczywiście doping ma mniejsze znaczenie niż w sportach wytrzymałościowych – tutaj flagowym sportem jest oczywiście kolarstwo. Ale oczywiście też się zdarza, bo pomaga się szybciej regenerować i mocniej trenować. Kolejna sprawa, to zdanie, które często słyszę i które mnie strasznie irytuje, wypowiadane przez ludzi, którzy nie uprawiali sportu, a mówią: wziął doping i wygrał. Prawda jest taka, że bez względu na to, czy wziął doping czy nie wziął dopingu, to żeby wygrać trzeba naprawdę się katować i strasznie męczyć i to, że ktoś bierze doping, to akurat nie znaczy, że mniej pracuje.
Najważniejszą sprawę w kwestii dopingu jest jednak według Salet brak wiedzy.
To co mnie w dopingu przeraża, to brak wiedzy. Gdyby to było zalegalizowane i gdyby wiedza była powszechnie dostępna i można by było pójść do lekarza i skonsultować się, to człowiek, który ma 16, 18 czy 20 lat i który bierze jakieś środki niewiadomego pochodzenia, bo przeczytał z Internetu, albo dowiedział się od kolegi, a żeby efekty były lepsze, to na wszelki wypadek pomnoży sobie razy dwa, niszczy swój organizm na całe życie. I to jest najbardziej niebezpieczne w dopingu – brak wiedzy, przypadkowość i głupota.
Zapytany natomiast o to czy wierzy, że światowe przepisy się kiedyś zmienią w tym zakresie i doping będzie legalny, odpowiedział:
Nie wierzę. Mówię tak z kilku powodów. Jest to wątpliwe etycznie. Z drugiej strony można przesunąć jakoś tę barierę, bo jeśli ja trzy razy dziennie biorę odżywkę proteinową w proszku, no to może to też można uznać za doping i wszystkie proteiny powinienem mieć z kotletów. Drugi powód jest biznesowy. Bardzo dużo osób żyje i z dopingu i z walki z dopingiem.





















